22.08.06, 18:08

Co by powiedział Gramsci Markowi Kondratowi

Marek Kondrat wyrecytował niedawno w telewizji rymowankę skierowaną przeciwko wicepremierowi Giertychowi. Ciekawe, czy wie, że reprezentuje środowisko, które wniosło całkiem solidny wkład w dojście do władzy Kaczyńskich z Giertychem i Lepperem? - zadaje pytanie nasz stały felietonista Jarosław Pietrzak.
Marek Kondrat wyrecytował niedawno w telewizji rymowankę skierowaną przeciwko wicepremierowi Giertychowi. Ciekawe, czy wie, że reprezentuje środowisko, które wniosło całkiem solidny wkład w dojście do władzy Kaczyńskich z Giertychem i Lepperem?

Związki między kulturą a procesami społecznymi są wielorakie. Do najciekawszych teorii na ten temat należy Gramsciego teoria hegemonii. Antonio Gramsci co prawda już od dawna nie żyje, ale miałby wiele do powiedzenia na temat polskiego kina i polskiej polityki, na dodatek łatwo zgadnąć, co by to było. No więc co?

Hegemonia to ideologiczne sprawowanie władzy w kulturze. Monopolizacja treści ideologicznych przekazywanych w dziełach sztuki i komunikacji masowej, która ułatwia (umożliwia) sprawowanie faktycznej władzy politycznej i ekonomicznej. Zwykle władza faktyczna ma pierwszeństwo przed hegemonią w kulturze, to znaczy hegemonia ta wynika z władzy faktycznie już sprawowanej. Ale bywa i odwrotnie. Przejęcie władzy nad treściami dostępnymi w kulturze przygotowuje do przejęcia faktycznej władzy politycznej i ekonomicznej.

Przy pomocy teorii Gramsciego powstał np. szereg bardzo ważnych analiz brytyjskiej kultury masowej lat 70. Wnioski z tych analiz są pouczające dla naszej obecnej sytuacji. Otóż wedle tych badań przejęcie władzy przez konserwatywną fundamentalistkę Margareth Thatcher (kreowaną przez polską propagandę na wybitną osobowość) zostało ideologicznie umożliwione, zapowiedziane i wsparte przez prawicowy desant ideologiczny, jaki w latach poprzedzających to przejęcie nastąpił w brytyjskiej kulturze masowej.

Jednym z najciekawszych przejawów tego desantu była erupcja seriali kryminalnych. Potęgowały one atmosferę zagrożenia i skłaniały do kryminalizacji biedy, wzmocnienia policji i więziennictwa w miejsce zniewieściałych programów polityki społecznej. Zmuszone do korzystania z takiej pomocy klasy społeczne (np. imigranci, najbiedniejsi robotnicy, bezrobotni) zostały w nich skutecznie wykreowane na potencjalnych przestępców z samej ich natury. Prawica przejęła hegemonię w kulturze, a następnie dzięki temu Thatcher objęła faktyczną władzę polityczną, rozpoczynając szaleństwo prywatyzacji i deregulacji oraz epokę fundamentalizmu rynkowego.

W Polsce jest podobnie. Mieliśmy erupcję seriali kryminalnych. Były wśród nich jedyne polskie seriale ostatnich kilkunastu lat, które da się oglądać (jak „Ekstradycja”, „Oficer” i „Pitbul”), ale ich wydźwięk ideologiczny (trzeba wzmocnić siłowe służby państwa i uleczyć jego zagrożony organizm twardą ręką) jest identyczny jak w analizowanym na sposób neogramsciański przypadku brytyjskim.

Prawicową indoktrynacją są też od dawna inne polskie seriale, niezwykle popularne, choć obiektywnie nie nadające się na trzeźwo do oglądania („M jak miłość”, „Na dobre i na złe”, „Klan”, „Plebania” i inne). One z kolei są apoteozą obyczajowego konserwatyzmu przerastającego nawet amerykańskie musicale lat 40. Oczywiście dla pozoru pani scenarzystka/producentka Łebkowska i inni „wybitni” twórcy, którzy za nimi stoją, żeby sprawiać wrażenie ludzi na czasie, wrzucają od czasu do czasu wątek jakiegoś homoseksualisty albo nawet przygodny seks. Ale tego rodzaju smaczki przypominają w nich klachy czerwieniących się i krztuszących dewotek, które usłyszały z trzeciej ręki, że niektórzy ludzie takie rzeczy robią.

To samo z polskim kinem. Dzieli się ono od dawna na otwarcie prawicowe i podskórnie prawicowe. Konserwatywne lub neoliberalne. Inną opcję stwierdzić trudno. Nacjonalistyczne bzdury w rodzaju „Pana Tadeusza” i „Ogniem i mieczem”, konserwatywny bełkot w rodzaju „Zmróż oczy” czy filmów Stuhra, zwłaszcza ostatnich. Powstają nawet radykalnie prawicowe filmy defraudujące poetykę lewicowego kina społecznego. Tutaj przykładem jest skrajnie neoliberalny „Cześć Tereska” Roberta Glińskiego, film udający, że się pochyla nad losem biednej dziewczyny, ale czyni to po to tylko, żeby ostatecznie powiedzieć, że tak naprawdę ona sama jest sobie winna, więc trudno.

Marek Kondrat i jego koledzy z branży, zamiast recytować do kamery przygłupawe wierszyki podające się za dowcipną krytykę, niech się lepiej zastanowią, co sami wyrabiali przez ostatnie kilkanaście lat, i co nadal czynią. Bo Kaczyńscy, Giertych, Wierzejski, Lepper i cała ta kompania w znacznej mierze im zawdzięcza swoje stołki.

Komentarze

Subskrybuj RSS: rss
Konkursy
do 30.06.12

Do wygrania trzy egzemplarze książki.

do 29.06.12

Do wygrania trzy egzemplarze książki.

do 27.06.12

Do wygrania trzy egzemplarze książki.

Kalendarium
Dziś jest 27 maja 2012
Media i kultura
1960 – Polskie Radio nadało pierwszy odcinek powieści radiowej "W Jezioranach" ; 1994 – odbyła się polska premiera filmu "Trzy kolory. Czerwony"
Polecamy
Konferencje

Celem warsztatów jest zapoznanie uczestników z różnorodnymi metodami zarabiania na rynku mobilnym.

22 i 23 maja Polskę odwiedzi światowa czołówka specjalistów z branży marketingu wyszukiwarek internetowych.