08.07.09, 22:07
Media: tradycyjne kontra nowe
W toczącej się dyskusji w trakcie II Polsko - Niemieckich Dni Mediów, a dotyczącej przyczyn kryzysu finansowego, który dotyka także prasę, wskazano między innymi na internet oraz bezpłatne gazety, jako zjawiska pogłębiające odpływ gotówki w tradycyjnych tytułach.
W toczącej się dyskusji w trakcie II Polsko - Niemieckich Dni Mediów, a dotyczącej przyczyn kryzysu finansowego, który dotyka także prasę, wskazano między innymi na internet oraz bezpłatne gazety, jako zjawiska pogłębiające odpływ gotówki w tradycyjnych tytułach. Oba te sposoby rozpowszechniania informacji zbyt mocno przyzwyczajają odbiorców do darmowego pozyskiwania. Niekorzystnie wpływa to na wszystkich twórców mediów: autorów, właścicieli, redakcje i wydawnictwa.
Dyskutanci zaproponowali więc – wzorem przemysłu muzycznego – wprowadzenie rozwiązań uniemożliwiających bezpłatne powielanie treści w sieci. Tak, by na pobieraniu materiałów nie zarabiali wyłącznie właściciele infrastruktury elektronicznej, ale także twórcy zamieszczanych materiałów. Idea słuszna, choć w praktyce może okazać się trudna w realizacji.
Oceniając sytuację, warto przecież pamiętać, że taką formę publikowania treści narzucił rynek. Współczesność charakteryzuje się przecież raczej przesytem informacji niż ich brakiem. Teraz to nie odbiorca poszukuje źródła wiedzy, lecz – przeciwnie – to: media, politycy, producenci zabiegają o możliwość dotarcia z przekazem. W takiej rzeczywistości muszą istnieć wszyscy ludzie mediów. Renomowane tytuły, mają markę i lata doświadczeń. Zresztą przez dziesięciolecia funkcjonowania w PRL też egzystowały w quasi-bezpłatnej formule. Jak sam Jerzy Baczyński przyznaje, w poprzednim ustroju „Polityka” była finansowana w 100 proc. z budżetu państwa. Wówczas też na prenumeratach prasy nie oszczędzały instytucje publiczne czy zakłady pracy. Państwowe, zwykle partyjne publikacje sprzedawano do państwowych i partyjnych (co w praktyce było niewielką różnicą) podmiotów. Odbiorcy otrzymywali więc bezpłatne i precyzyjnie wyselekcjonowane informacje. Samo słowo „informacja” nie jest w tym wypadku najwłaściwszym określeniem. O wiele bardziej stosowne wydawać się może – „treść propagandowa” lub bardziej współcześnie „produkt PR-owski”.
Współcześnie nowe tytuły i redakcje zmuszone są więc konkurować z rozpoznawalnymi markami. By zyskać zainteresowanie czytelników wabić go muszą ceną, a właściwie jej brakiem. Bo czy mają inne wyjście? Uznane tytuły na całym świecie robią przecież podobnie. Choć są sprzedawane, to sprzedaż nie stanowi głównego źródła dochodu pisma. Żyją z reklam, płatnych ogłoszeń, a od paru lat także działalności ubocznej – na przykład wydawniczej.
Błędne jest też szukanie w sieci i bezpłatnej prasie winy za zmianę postaw odbiorców. Jako pierwsze po 1989 r. darmowe informacje zaczęły rozpowszechniać niezależne rozgłośnie i stacje telewizyjne, zresztą także nie z własnej woli. Mimo ich rosnącej popularności nie dla nich były zyski z abonamentu RTV.
Wśród produktów medialnych ostatniego dwudziestolecia pojawiły się również różnego rodzaju darmowe publikacje służące promocji: firm, organizacji, instytucji czy partii politycznych. Wśród nich są gazety samorządowe.
Z pewnością piękna to zatem wizja, by każdy twórca, jak zresztą każdy pracownik, za swą pracę otrzymywał należną zapłatę. Czy jednak wprowadzenie obowiązku opłat za publikację przedruków prasowych w internecie zrodzi owoce, jakich oczekują twórcy obecnie opiniotwórczych tytułów?
Może przeciwnie, sprawi, że portale i strony internetowe jeszcze mocniej rozbudowywać będą własne redakcje. Niewykluczone, iż nastąpi konsolidacja mediów internetowych, czy to działających lokalnie, czy globalnie. Kolejna możliwość to skazanie odbiorców na otrzymywanie w jeszcze większym stopniu treści o charakterze promocyjnym na przykład od PR-owców, lobbystów, polityków itd.
Wówczas też szanowane i rozpoznawalne tytuły prasowe mogą stracić nie tylko pieniądze, ale też całkowicie usunąć się do medialnego lamusa. Nic przecież nie trwa wiecznie, zwłaszcza w tak dynamicznej sferze ludzkiej egzystencji, opierającej się na dostarczaniu nowości.
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
Celem warsztatów jest zapoznanie uczestników z różnorodnymi metodami zarabiania na rynku mobilnym.
22 i 23 maja Polskę odwiedzi światowa czołówka specjalistów z branży marketingu wyszukiwarek internetowych.


Komentarze