07.09.06, 20:09

Tadeusz Sznuk: Ciągle mam wahania czy to co robię ma jakiś sens

Wywiad z Tadeuszem Sznukiem został przepro- wadzony w Lubelskim Ośrodku Telewizji Polskiej w przerwie miedzy nagraniem kolejnych odcinków teleturnieju "Jeden z dziesięciu".

Wywiad z Tadeuszem Sznukiem został przeprowadzony w Lubelskim Ośrodku Telewizji Polskiej w przerwie między nagraniem kolejnych odcinków teleturnieju "Jeden z dziesięciu".

Barbara Trusińska: Pana kariera medialna trwa nieprzerwanie już niemal 50 lat (od 1959 roku). Zaczynał Pan jeszcze w czasach licealnych w Rozgłośni Harcerskiej. Czy nie pomyślał Pan kiedyś o tym, żeby robić coś innego? Przecież skończył Pan Politechnikę Warszawską, jest Pan inżynierem elektronikiem i jak mi wiadomo ma Pan także licencję pilota. Nie ciągnęło Pana nigdy w którymś z tych kierunków?
Tadeusz Sznuk: Hmm... Trudne pytanie. Może i pojawiły się kiedyś jakieś wątpliwości... Ale czy chciałem zrezygnować z radia? Chyba raczej nie. Rzeczywiście zaczynałem w Rozgłośni Harcerskiej. Po studiach pracowałem w Polskim Radiu jako inżynier. Wtedy do radia wchodziła stereofonia. Ale to nie była praca związana z "byciem na antenie".

BT: To państwo Miroszowie pomogli Panu w radiu zaistnieć?
T.Sz.: Akurat odwrotnie. Spotkałem się w radiu z panem Henrykiem Miroszem, on wtedy kierował redakcją "Muzyki i aktualności", a jego żona była już wtedy w telewizji - od początku telewizji publicznej - i to on mnie posłał do żony, żebym czytał komentarze. To była audycja "Miniatury". Tam zacząłem najpierw czytać spoza kadru, a potem już jakoś wszedłem w kadr i tak zostało do dziś.

BT: I nie chciałby Pan zamienić tej drogi z medialnej na tę drogę wyuczoną.
T.Sz: Wie pani, teraz to już nie ma o tym mowy. To jest już prawie 40 lat od czasu skończenia uczelni. A przez jakiś czas pracowałem w radiu. A potem zająłem się programem, a nie techniką, między innymi dlatego, że z programu można było lepiej wyżyć, niż z pensji inżyniera w radiu. Aczkolwiek wtedy to było takie radio, w którym wszyscy nawzajem się znali i kontaktowali i można było pozostawać w gronie ludzi z programu pracując w technice, co się teraz nie zdarza. Teraz jest zupełnie inaczej, radio jest molochem. Czy bym zmienił? Chyba nie, w każdym razie na pewno teraz nie.

BT Czyli człowiek spełniony w swoim zawodzie?
T.Sz. Też niekoniecznie. Ja ciągle mam wahania czy to co robię ma jakiś sens, i jakby to w zasadzie trzeba było zrobić. Mam w radiu jedną audycje w tygodniu i przed każdą przeżywam męki i po każdej jeszcze przeżywam stresy. Tak więc trudno mówić o spełnieniu, ale jakoś siedzę w tym zawodzie...

BT Po tylu latach pracy stresy?
TSz.: Tak, oczywiście. Myślę, że jakby się skończyły stresy, to by było niedobrze.

BT.: To pewnie tak jak z jazdą samochodem. Jeśli się za bardzo wyluzować, to może być wypadek.
TSz.: Tak, to można na coś wjechać...

BT.: Które medium Pana zdaniem jest najbardziej potrzebne: prasa, radio, telewizja czy internet?
TSz.: Hmm... To nie do mnie to pytanie. To pytanie do filozofów i myślicieli zajmujących się współczesnym światem, ja nie mam pojęcia co jest ważne. Ja jestem najbardziej przywiązany do radia, bo tam się uczyłem kontaktu z ludźmi. Każde z tych mediów jest potrzebne. Zresztą sama nazwa wskazuje, "medium" - czyli środek, jest środkiem kontaktu między ludźmi. Nie jest wyścigówą propagandową, chociaż jestem mechanizmem przekazywania czegoś w jedna stronę. Powinno być narzędziem rozmowy. I gazeta i radio, telewizja.

BT.: Zapytam Pana o internet. Właściwie znajduje się w nim wszystko dozwolone, nie ma żadnej cenzury. Czy powinno się wprowadzić jakieś ramy, w których powinien istnieć, których nie powinien przekraczać?
T.Sz.: Wie pani. Wszędzie znajdują się i dobrzy ludzie, którzy robią coś sensownego i źli ludzie, którzy robią źle. I o ile te media, w które ktoś musi zainwestować, wydawać pieniądze, które stanowią czyjąś własność, w ten czy inny sposób są cenzurowane. Same przez siebie albo z zewnątrz. Natomiast internet jest... No właśnie, czyj jest internet?

BT: Globalnej wioski...
TSz.: No to na tej wsi nie ma cenzorów i chyba trudno ich będzie postawić. Myślę, że z czasem kiedyś stanie się jeszcze bardziej dostępny, powszechny, jeszcze bardziej używany, będzie miał jeszcze większy wpływ - a będzie miał - na nasze życie, to nastąpią jakieś samoograniczenia, mimo, że będzie ciągle niczyj.

BT.: Czy ma Pan jakiegoś swojego ulubionego dziennikarza polskiego lub nie. A może młodym dziennikarzom wskazałby Pan jakiś wzór do naśladowania?
TSz.: Oj, nie odpowiem na to pytanie. A właściwie, mogę odpowiedzieć. Opowiem pani taką rozmowę z jednym ze świetnych radiowych dziennikarzy w latach 60-tych. To był Bronisław Gieryń, taki stary Żyd. Wiele przeżył także w Polsce, za granicą. Pracował w Polskim Radiu. Był bardzo serdeczny, przyjacielski, uczynny. Kiedyś chwalę mu się swoją pracą radiowa, tym co właśnie zrobiłem do Trzeciego Programu, taką audycją radiową, bardzo efektowną, że Kiepura, efekty akustyczne... Tak patrzył, słuchał tego co ja mówiłem, a na koniec zapytał: "No dobrze, a o co chodzi?"... I myślę, że to warto przekazać, to o co on mnie spytał o to warto spytać kolejnych wchodzących do fachu. Zawsze kiedy się coś robi w pięknej formie, błyszczącego i efektownego, zadać sobie pytanie, "A o co chodzi?".

BT.: Po co ja to robię?
TSz. Nie tyle po co ja to robię, ile o co chodzi w tym co ja mam do przekazania. Czy mam tylko pokazać ferię świateł i błyskotek czy mam coś do powiedzenia, coś znaczącego.

BT. Teraz zapytam Pana o teleturniej, który Pan prowadzi już od 12 lat, "Jeden z dziesięciu"...
TSz. : O, o teleturnieju, to teraz pani wie więcej ode mnie, ja nigdy nie brałem udziału. I nigdy bym nie stanął po tamtej stronie stanowiska...

BT.: A ja właśnie o to chciałam Pana zapytać. A może w innym teleturnieju, niekoniecznie w "Jednym z dziesięciu", może inny by Pana zainteresował?
TSz.: Ja nie mam charakteru zawodnika, żeby chcieć się mierzyć z innymi. Może by mnie i zainteresował jakiś. Czasem były organizowane teleturnieje, z których wygrane przekazywało się na cel charytatywny, na przykład "Koło fortuny". Brałem w tym udział, bo to była zabawa, a nie zawody.

BT.: Jest Pan niewątpliwie gwiazdą polskich mediów. Otrzymał Pan wiele prestiżowych nagród, między innymi na 80-lecie Polskiego Radia Diamentowy Mikrofon. W jaki sposób podchodzi Pan do tego typu wyróżnień?
T.Sz. Wie pani, najdroższe jak mi się wydaje, wyróżnienie, z którego najbardziej się cieszę to takie, które dostałem od kolegów, od środowiska, od ludzi robiących to samo, albo od odbiorców. Są nagrody, czy dyscypliny, czy też odznaczenia, które przyznaje ktoś tam z góry, na przykład: kierownik, dyrektor, prezydent, prezes. I są takie które przyznają słuchacze, radiowcy radiowcom, widzowie. Bardziej cieszą te, które... Pani powiedziała o Diamentowym Mikrofonie - to bardzo zaszczytna nagroda. Ale zastanawiam się czy on mi sprawił większą radość, czy większą radość sprawił mi Złoty Mikrofon, który jest mniej ekskluzywny, ma go więcej radiowców, ale przez lata był przyznawany przez grono fachowców. Chyba raczej ten Złoty bardziej doceniam. Ale powiem Pani, że nie trzymam ich w gablotce na honorowym miejscu jako insygnia. Nie ma protokołu jak na osiemdziesięciolecie Diamentowy Mikrofon, i ordery przy tej okazji wręczano, był wniosek zarządu, wszystko odgórnie, te sprawy.

BT.: Jaki Pana zdaniem jest w Polsce poziom dziennikarstwa?
T.Sz.: O nie! Moja praca daleko odbiega od pracy jak się to mówi, typowo dziennikarskiej. Prowadzenie teleturnieju w telewizji, trudno nazwać dziennikarstwem. Prezenter...

BT.: Gospodarz...
TSz.: O może właśnie tak, gospodarz. W radiu też mam taką swoją audycję, którą jakoś tam robię, ale to jest taka bardziej rozmowa ze słuchaczami, mam nadzieje interesująca dla obu stron.

BT.: Czy ktoś z Pana rodziny, któreś z Pana dzieci poszło w Pana ślady i pracuje w mediach?
T.Sz.: Dzieci przyjrzały mi się dobrze i trzymają się od mediów z daleka.

BT.: Skończyły się wakacje. Czy mógł Pan gdzieś w tym roku wyjechać na wypoczynek?
T.Sz.: Mogłem gdzie tylko chciałem, ale wyjechałem w sumie tylko na pięć czy sześć dni w okolice Szklarskiej Poręby.

BT.: Czy to są Pana ulubione tereny?
TSz.: Tam mieszka cudowny gość, z którym niesłychanie się lubię, ze spotkań z którym zawsze bardzo się cieszę - Julian Gozdowski. On od początku prowadzi, organizuje Biegi Piastów - to biegi narciarskie - no i ilekroć jestem tam, to się z nim spotykam, spacerujemy, rozmawiamy.

BT.: Jeszcze wrócę do teleturnieju. Czy przez te 12 lat prowadzenia "Jednego z dziesięciu" jakiś zawodnik szczególnie zapadł Panu w pamięci, swoim nietypowym zachowaniem, czy komuś szczególnie Pan kibicował?
T.Sz.: O, było kilku proszę pani. Jednak zawsze staram się kibicować każdemu. Jakoś tak cieplej się czuje, kiedy na przykład okazuje się, że na pytania dotyczące złożonych dziedzin nauki czy kultury, odpowiada ktoś, kto na co dzień zajmuje się rolnictwem albo przestawia zwrotnice na kolei. Jakoś tak przyjemnie spotkać kogoś, kogo nie praca zmusza do poszerzania wiedzy ale sam dla siebie to robi. Takim zawodnikom właśnie szczególnie kibicowałem. Byli też tacy zawodnicy, którzy mieli swoiste metody gry. Nie lubię takich zawodników, którzy straszą, upatrzą sobie kogoś i jego wciąż wyznaczają do odpowiedzi. Oczywiście sami też zazwyczaj odpowiadali dobrze, ale natychmiast oddawali pytanie temu zawodnikowi, który ich wyznaczył i robili to tak długo, aż go wykończyli. Wystarczyło, by wykończył dwóch zawodników, żeby wystraszyć pozostałych, i żeby pozostali go nie pytali, nie ruszali i tak dotrwać do finału. To jest dozwolone przez przepisy. Właśnie tacy zawodnicy wbijają się w pamięć. Ale za nimi nie przepadam.

BT.: W teleturniejach startuje bardzo mało kobiet. Czy w związku z tym, zauważył Pan, że są one przez panów bardziej "tępione", żeby nie powiedzieć dyskryminowane.
T.Sz.: Ależ skąd! Proszę pani, nie tylko nie są tępione, ale można by rzec, są stawiane na piedestale, czego i pani mogła doświadczyć (...) Muszę powiedzieć, że tak mają wszystkie panie. A bywały odcinki typowo babskie, że były finały damsko-damskie. Zresztą sama pani widzi, że poziom stresu w takim teleturnieju dotyczy każdego, niezależnie czy to kobieta czy mężczyzna. Zapomina się wtedy najprostsze rzeczy. A czasem dochodzi jeszcze kwestia zawodników, którzy wprowadzają zdenerwowanie i straszą, więc ciężko wtedy myśleć. Ponieważ ten teleturniej jest tak sadystycznie skonstruowany, że z dziesiątki startujących zadowolony może być tylko jeden staramy się wprowadzić miły nastrój. I chyba nam się to udaje.

BT: Bardzo dziękuje za rozmowę.

Tadeusz Sznuk - dziennikarz radiowy i telewizyjny, prezenter. Urodził się 16 lipca 1943 roku w Kielcach. Wykształcenie: inżynier elektronik, absolwent Wydziału Elektroniki Politechniki Warszawskiej; licencjonowany pilot samolotowy i śmigłowcowy. Kariera zawodowa: techniką radiową interesował się już jako licealista. Po studiach pracował krótko jako inżynier przy wprowadzaniu stereofonii w radiu. W latach 1959-64 był lektorem i reporterem Rozgłośni Harcerskiej. Od 1964 roku pracuje w Polskim Radiu, najpierw w Programie 3, a od 1973 roku - w Programie 1. Wraz z Andrzejem Matulem i Piotrem Sadowskim stworzył audycję "Sygnały dnia" (1973), jednak największą popularność przyniosło mu "Lato z radiem". Na swoim koncie ma epizod Mężczyzny w autokarze w filmie "Niebieskie jak Morze Czarne" (reż. J. Ziarnik, 1971). Wystąpił jako Narrator w polskiej wersji językowej filmu "Maleństwo i przyjaciele" ("Winnie the Pooh: Springtime with Roo", reż. Saul Andrew Blinkoff, 2004). W TVP zadebiutował w 1976 roku - obecnie prowadzi teleturniej "Jeden z dziesięciu" w Programie 2 TVP. Wielokrotnie nagradzany, m.in.: Złoty Mikrofon (1988), Mistrz Mowy Polskiej jako osobowość mediów elektronicznych (2002), Telekamera (2003). Posiada jeden z najbardziej znanych głosów w Polsce. W 2005 r. z okazji 80-lecia Polskiego Radia otrzymał Diamentowy Mikrofon w dowód najwyższego uznania. (Źródło -http://ludzie.wprost.pl/sylwetka/?O=81683)

Komentarze

Powiązane

30.01.15, 00:01
telewizja » badania rynku
Relacje z obchodów 70. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz z dużą widownią [raport]
Uroczystości 70. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz przyciągnęły bardzo dużą widownię przed telewizyjne ekrany. Specjalne wydanie „Wiadomości TVP1” z Oświęcimia obejrzało aż 4,36 mln widzów.
29.01.15, 22:01
telewizja » seriale
III sezon Banshee w Cinemax
Premierowe odcinki III sezonu serialu sensacyjnego „Banshee” będzie można oglądać od 7 lutego br. w Cinemax. Produkcja opowiada o byłym więźniu, który przyjął tożsamość szeryfa niewielkiego miasteczka. 
29.01.15, 18:01
telewizja » seriale
Imperium z muzyką Timbalanda w FOX
12 lutego br. na antenie FOX zadebiutuje cieszący się dużą popualrnością w USA serial "Imperium" z muzyką Timbalanda.
29.01.15, 16:01
telewizja » badania rynku
TVP2: 3,1 mln widzów mecz Polaków z Chorwacją
Rozegrany 28 stycznia br. ćwierćfinał mistrzostw świata piłkarzy ręcznych między Polską a Chorwacją w szczytowym momencie śledziło ponad 5,5 mln widzów TVP. 
29.01.15, 12:01
telewizja » seriale
Zaginiony w Ale kino+
Ale kino+ rozpoczyna emisję brytyjskiego, ośmioodcinkowego thrilleru kryminalnego „Zaginiony” (The Missing). Produkcja była nominowana w dwóch kategoriach do Złotego Globu 2015 (najlepszy miniserial lub film telewizyjny oraz najlepsza aktorka - Frances O’Connor). Polska premiera telewizyjna odbędzie się w środę 4 lutego br., o godz. 20:10.
29.01.15, 10:01
telewizja » badania rynku
Jak telewizja dzieli internautów? IRCenter publikuje wyniki badania syndykatowego na temat konsumpcji mediów
Internauci coraz częściej decydują się na obejrzenie filmiku na Youtube i przeglądanie newsfeeda na Facebooku niż na obejrzenie czegoś na – Polsacie i TVN.
29.01.15, 00:01
telewizja » informacje
40. Noc Cezarów w CANAL+
CANAL+ jako jedyna telewizja w Polsce przeprowadzi transmisję 40. gali wręczenia Cezarów 2015, która odbędzie się 20 lutego w Paryżu. Będzie ona dostępna w otwartym oknie dla wszystkich abonentów platformy nc+.
28.01.15, 21:01
telewizja » informacje
Eurosport przedłużył licencję do wyścigu kolarskiego Vuelta a España
Eurosport przedłużył licencję na prawa do transmisji z jednego z trzech najważniejszych w sezonie kolarskim wyścigów wieloetapowych Vuelta a España. Eurosport zapewnił sobie pełnię praw telewizyjnych i cyfrowych do tego wydarzenia do 2020 r.
28.01.15, 19:01
telewizja » badania rynku
Ciemności skryją ziemię z ogromną widownią w TVP2
Aż trzykrotnie więcej widzów niż zwykle, w późny wtorkowy wieczór (27 stycznia 2015 r.) włączyło odbiorniki telewizyjne z TVP2 r, by zobaczyć dokument „Ciemności skryją ziemię” o niemieckich obozach koncentracyjnych z unikalnymi materiałami filmowymi wykonanymi w ostatnich dniach wojny przez wojskowych operatorów alianckich armii.
28.01.15, 15:01
telewizja » informacje
Paranienormalni Tonight w TVP2
TVP2 od 1 marca br. rozpocznie emisję programu rozrywkowego „Paranienormalni Tonight” . 
Nasze usługi
Transmisje video: http://video.nadaje.com
Serwery shoutcast: http://serwery.nadaje.com
Panel radiowy: http://serwery.nadaje.com/services/panel/
Subskrybuj RSS działu telewizja: rss
Konkursy
do 04.03.15

Do zdobycia jeden kubek choler.blog.pl oraz specjalna torba choler.blog.pl. 

do 03.03.15

Do wygrania pięć egzemplarzy różnych książek z serii o Muminkach (po jednej dla jednej osoby). 

Kalendarium
Dziś jest 1 lutego 2015
Polecamy
Konferencje

31.01.2015 r., Poznań.

Zapraszamy do współpracy. Cena dodania do katologu od 99 PLN netto.