18.10.09, 12:10
Afera podsłuchowa: Rymanowski i Gmyz podsłuchiwani przez ABW?
No i mamy kolejną aferę, jednak tym razem z dzienniakrzami w roli głównej. Pełna niedomówień, oświadczeń i oskarżeń.
No i mamy kolejną aferę, jednak tym razem z dzienniakrzami w roli głównej. Pełna niedomówień, oświadczeń i oskarżeń.
A zaczeło się od sobotniego tekstu "Rzeczpospolitej", która ujawniła, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nagrała rozmowy Cezarego Gmyza z „Rz” i Bogdana Rymanowskiego z TVN z Wojciechem Sumlińskim. Służby podsłuchiwały dziennikarzy w związku ze sprawą Wojciecha Sumlińskiego podejrzewanego o to, że za pieniądze miał oferować pozytywną weryfikację oficerom WSI. Jak ujawniła Rz, wśród nagrań są prywatne rozmowy Bogdana Rymanowskiego, dziennikarza TVN. ABW szybko ripostowało specjalnym oświadczeniem już o siódmej rano. Powstaje pytanie, czy ABW wciąż podsłuchują dzienniakrzy?
Jak ustaliła Rz, agencja nagrała dziennikarzy w 2008 roku w związku z głośną próbą samobójczą dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego. Rejestrowała też prywatne rozmowy Gmyza i Rymanowskiego z Sumlińskim. ABW niezgodnie z przepisami, nie zniszczyła stenogramów niezwiązanych ze sprawą. Co więcej, jak podaje Rz, zostały odtajnione i udostępnione pełnomocnikowi prawnemu Jacka Mąki, wiceszefa ABW, do wykorzystania w zupełnie innym procesie między nim a „Rz”. Dziś każdy może wystąpić do sądu o wgląd w te dokumenty.
Znany dziennikarz TVN 24 nie mógł opanować szoku. "To pierwszy materialny dowód podsłuchiwania dziennikarzy przez służby specjalne. W demokratycznym państwie to dziennikarze powinni kontrolować działalność służb, a nie na odwrót" - mówi dla Rz Bogdan Rymanowski.
Wszystko to dzieje się w związku z dramatycznymi wydarzeniami z lipca 2008 r. Wówczas w kościele św. Stanisława Kostki w Warszawie dziennikarz (wtedy związany z TVP) Wojciech Sumliński próbował się zabić. Sumliński był podejrzany o handlowanie tajnym aneksem do raportu o weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych i o to, że za pieniądze miał oferować oficerom WSI pozytywną weryfikację umożliwiającą dalszą pracę w wywiadzie wojskowym. Dlatego założono mu podsłuch telefoniczny. 13 maja 2008 r. został zatrzymany przez ABW. Sąd jednak nie zgodził się na jego aresztowanie. Prokuratura złożyła zażalenie i 29 lipca sąd kazał aresztować dziennikarza na trzy miesiące. Sumliński przekazał wtedy zaprzyjaźnionym dziennikarzom list, w którym znalazły się wzmianki o samobójstwie.
Według Rz, Jako jeden z pierwszych na teren parafii św. Stanisława Kostki, gdzie przebywał wtedy Sumliński, dotarł Cezary Gmyz. Próbował uspokoić dziennikarza. Dzwoniąc z telefonu Sumlińskiego konsultował się z Rymanowskim, innym adresatem listu zdesperowanego dziennikarza. Rymanowski radził Gmyzowi m. in., jakich argumentów ma używać, by odwieść Sumlińskiego od samobójstwa. Potem Rymanowski sam przyjechał do parafii. Razem z Gmyzem oraz duchownym katolickim rozmawiał z Sumlińskim. Sprowadzili też jego żonę. Wieczorem Gmyz odwiózł dziennikarza z żoną na nocleg. Obaj z Rymanowskim byli przekonani, że niebezpieczeństwo minęło. Rankiem Sumliński wrócił do kościoła i podciął sobie żyły. Wierni wezwali pogotowie. Lekarze orzekli, że stan psychiczny Sumlińskiego nie pozwala na osadzenie go w areszcie.
Tymczasem, jak podała IAR, Prokuratura Apelacyjna w Warszawie potwierdziła, że ABW za zgodą sądu podsłuchiwała dziennikarza Wojciecha S. Zapewniła jednak, że oddzielnie nie podsłuchiwano dziennikarzy Cezarego Gmyza i Bogdana Rymanowskiego.
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
Celem warsztatów jest zapoznanie uczestników z różnorodnymi metodami zarabiania na rynku mobilnym.
22 i 23 maja Polskę odwiedzi światowa czołówka specjalistów z branży marketingu wyszukiwarek internetowych.


Komentarze