24.09.09, 00:09
Dziennikarz TVP: Na Woronicza nie można wysłać naszej kamery
Od kilku dni nie ustaje zamieszanie wokół Telewizji Polskiej - spółka ma dwóch prezesów, dwa zarządy. Jednak w programach informacyjnych publicznego nadawcy nie uświadczy się doniesień na temat sytuacji w stacji.
Od kilku dni nie ustaje zamieszanie wokół Telewizji Polskiej - spółka ma dwóch prezesów, dwa zarządy. Jednak w programach informacyjnych publicznego nadawcy nie uświadczy się doniesień na temat sytuacji w stacji.
Skąd cisza w tej sprawie na antenie TVP? „Zgłaszamy ten temat na kolegiach! Od czwartku. Ale zaraz słyszymy od kierowników, że nie ma zgody. Nie, bo nie. Nawet nie można na Woronicza wysłać naszej kamery. A przecież gdy Farfał nie wpuszczał Szwedy na Woronicza, filmowały to kamery wszystkich stacji” – mówi jeden z dziennikarzy „Wiadomości” w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.
Okazuje się więc, że nieciekawa sytuacja panuje nie tylko na szczytach medialnej drabiny, lecz także w redakcjach informacyjnych TVP1, TVP2, TVP INFO. Jak sugeruje dziennikarz Telewizji Polskiej, odwołanie Farfała niczego nie zmienia. „Za dobrze to znamy, by się cieszyć. Najbardziej obawiamy się, że mogliby wrócić komisarze polityczni. I że znów się zacznie ręczne sterowanie, pilnowanie interesu PiS.[…] Wiele osób, które przyszły do telewizji w czasach Kwiatkowskiego, zaciera ręce, że wreszcie się odegra, że sobie porządzi. Niedługo wybory prezydenckie i będzie rozkaz: ładujemy w rząd, ładujemy w Tuska. I co my zrobimy?” – mówi anonimowy dziennikarz.
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
Celem warsztatów jest zapoznanie uczestników z różnorodnymi metodami zarabiania na rynku mobilnym.
22 i 23 maja Polskę odwiedzi światowa czołówka specjalistów z branży marketingu wyszukiwarek internetowych.


Komentarze