28.09.09, 23:09
Miliony złotych na platformę TVP
Telewizja publiczna z wielką pompą wystartowała z własną platformą cyfrową. Jednak nadal bez odpowiedzi pozostaje pytanie, ile ta inwestycja będzie kosztować.
Telewizja publiczna z wielką pompą wystartowała z własną platformą cyfrową. Jednak nadal bez odpowiedzi pozostaje pytanie, ile ta inwestycja będzie kosztować. Analitycy rynku oraz konkurenci prognozują nieoficjalnie, że nowy projekt Telewizji Polskiej może pochłonąć nawet 165 milionów złotych.
Prezes TVP Piotr Farfał w dniu inauguracji przedsięwzięcia powtarzał, że spółka nie będzie sprzedawać specjalnych dekoderów do odbioru swojego sygnału. Jak wiadomo, to jeden z największych kosztów przy prowadzeniu telewizji cyfrowej. Niestety, nie padły odpowiedzi na pytania dotyczące kosztów przedsięwzięcia ani terminu, kiedy zacznie ono na siebie zarabiać. „Dziś nie ponieśliśmy żadnych nowych nakładów. Mamy zakupione wcześniej technologie i wykorzystujemy już podpisane kontrakty” - tłumaczy Wiesław Łodzikowski, dyrektor biura technologii, inwestycji i zakupów TVP oraz szef powstającej platformy.
Nowa inwestycja nie uruchomi się sama. „Gazeta Wyborcza” wylicza elementy potrzebne do jej powstania. Przede wszystkim, nadawca musi posiadać pełną infrastrukturę techniczną, czyli stację nadawczą i nadajniki satelitarne. Trzeba łożyć na dzierżawę satelitów, system kodowania sygnału, system informatyczny, obsługę klienta i zakupy programowe. Nawet jeśli TVP nie będzie sprzedawał dekoderów sama, widzowie muszą wiedzieć, gdzie mają ich szukać i co dostaną dzięki temu, że w nie zainwestują. Musi więc wyłożyć pieniądze na promocję w punktach sprzedaży oraz reklamę na własnych antenach i innych mediach.
Najwięcej nadawca publiczny wyda na satelity i reklamę. Wartości kontraktu z SES Astra nie ujawniono, ale analitycy szacują go na co najmniej 100 mln zł w ciągu czterech lat. Satelity SES Astra sa dużo mniej popularne w Polsce niż te Eutelsata, z których nadają trzy działające obecnie platformy cyfrowe. Przekierowanie anten, które Polacy już mają w swoich domach, albo dostosowanie ich do odbioru z nowej pozycji będzie wymagało gigantycznych wydatków na reklamę, które są szacowane na 70-72 mln zł rocznie. Telewizja publiczna będzie musiała przeznaczyć na to własny czas antenowy.
„Platforma cyfrowa jest skomplikowanym technicznie przedsięwzięciem i zdarza się, że nie wszystko funkcjonuje tak, jak powinno. Klienci powinni mieć numer telefonu, pod który mogą w każdej chwili zadzwonić” - mówi Dominik Libicki, prezes Cyfrowego Polsatu obsługującego obecnie 2,84 mln abonentów. Tak więc niemal pewne jest, że telewizja publiczna zainwestuje także w biuro obsługi klienta. Zlecenie na prowadzenie call center firmie zewnętrznej to koszt rzędu 12-13 mln zł rocznie. Jeśli dodamy do tego opłaty za system kodowania, koszt zakupu kart do dekoderów oraz koszty zakupu programów, otrzymamy okrągłą kwotę 145 mln zł.
Tę ogromną kwotę będzie musiała znaleźć w swojej skarbonce TVP, jeśli chce utrzymać nową platformę na rynku. To jednak nie koniec wydatków. Kanały płatne, które mają pojawić się w ofercie już 15 grudnia br., podniosą wartość całego przedsięwzięcia do bagatela 165 mln złotych.
Sytuacja finansowa nadawcy publicznego nie jest łatwa. Wpływy z abonamentu maleją i w tym roku w przypadku TVP będą mniejsze o prawie 199 mln zł. Spadają też przychody reklamowe. W I połowie tego roku rynek reklamy telewizyjnej skurczył się o 13 proc., czyli o ponad 244 mln zł - szacuje dom mediowy Starlink. Zarząd TVP zakłada, że ten rok spółka zakończy na minusie - jej strata netto sięgnie 78 mln zł. To skłania nadawcę publicznego do zadłużania się po raz pierwszy w swojej historii. „Gazeta Wyborcza” donosi, że TVP szuka banku, który poprowadzi jej rachunek bieżący bez opłat i udzieli na nim kredytu w wysokości 100 mln zł.
Telewizja Polska budując cyfrową platformę chce jak najszybciej uniezależnić się od swoich komercyjnych rywali – Polsatu i TVN – i zbudować własny system szybkiego dotarcia do odbiorców. Jest to jednak bardzo kosztowny biznes. Jego skalę ujawnili dziennikarze „Gazety Wyborczej”, którzy dotarli do sprawozdań finansowych platformy n. To najmniejsza platforma cyfrowa na rynku, działająca od trzech lat i obsługująca obecnie 554 tys. aktywnych abonentów. W zeszłym roku koszty jej działalności sięgnęły 529 mln zł. W tym sama promocja pochłonęła 67 mln zł, bo n walczy o rynek z dużo silniejszymi konkurentami - Cyfrowym Polsatem oraz Cyfrą+. Analitycy zaznaczają jednak, że koszty n są dużo wyższe z uwagi na to, że spółka oferuje swoim abonentom dekodery.
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
Celem warsztatów jest zapoznanie uczestników z różnorodnymi metodami zarabiania na rynku mobilnym.
22 i 23 maja Polskę odwiedzi światowa czołówka specjalistów z branży marketingu wyszukiwarek internetowych.


Komentarze