18.10.09, 15:10
Podsłuchy dziennikarzy zdominowały niedzielną publicystykę
Waldemar Pawlak: Ci którzy nie są podsłuchiwani, to się dzisiaj nie liczą na tym świecie
Sprawa podsłuchu rozmów dziennikarzy Bogdana Rymanowskiego i Cezarego Gmyza zdominowały niedzielną publicystykę. Waldemar Pawlak mówił w Radiu ZET, że zjawiska podsłuchowo-przeciekowe to dziś norma. - Ci którzy nie są podsłuchiwani, to się dzisiaj nie liczą na tym świecie. Ja mam raczej pewność, że jestem na stałym monitoringu – mówił Pawlak. Wicepremier dodał jednak, że w tym przypadku mamy do czynienia z drobną sprawą. - Jeśli chodzi o grubsze sprawy jak np. opcji walutowych, to chciałbym posłuchać takich podsłuchów. W takich sprawach jest zadziwiająca bezradność – powiedział Pawlak.
Znacznie dobitniej skomentował sprawę Joachim Brudziński z PiS. - Jest kryzys państwa, rządu i osobisty kryzys premiera Tuska. Problemem jest to, że w państwie prawa służby podsłuchują i wykorzystują podsłuchy dziennikarzy. To nie kto inny jak premier Tusk złamał prawo nie czekając na opinię prezydenta powołując pana Bondaryka, kolegę partyjnego na szefa ABW. Za aferę podsłuchową odpowiada ABW. Na czele agencji stoi pan Bondaryk, za którego odpowiada premier Tusk. Tylko tyle i aż tyle. To skandal – grzmiał Brudziński. Poseł zapowiedział, że sprawą zajmie się komisja ds. służb specjalnych. Jeszcze bardziej brutalny w swych osądach był Grzegorz Napieralski z SLD: - Nikt już nie panuje nad podsłuchami. Wszyscy wszystkich podsłuchują. Nawet dziennikarzy, co zagraża demokracji.
Aleksander Szczygło z Biura Bezpieczeństwa Narodowego powiedział, że prokuratura zwykle nie zgadza się nigdy na wykorzystanie materiałów z postępowania karnego w procesie cywilnym, choc w tym przypadku było inaczej. - Prawdopodobnie wynika to z tego, że dotyczy to wiceszefa ABW. To wykorzystanie własnej pozycji przez wiceszefa ABW do załatwienia prywatnych spraw. I to jest niepokojąca. Bo niby skąd pełnomocnik pana Jacka Mąki wiedział, o które materiały poprosić prokuraturę? Okazuje się, że wiedział. I poprosił – mówił Szczygło.
Problemu nie widział jednak Rafał Grupiński z Platformy Obywatelskiej. - Nie byli podsłuchiwani dziennikarze Gmyz i Rymanowski, tylko Sumliński . Osoby, które z nim rozmawiały znalazły się na taśmach. Po drugie to nie ABW podsłuchiwała tylko wykonywała czynności na zlecenie prokuratury. Te kwestie należy rozróżnić. Na prośbę pełnomocnika pana Mąki te materiały zostały udostępnione sądowi. W sytuacji kiedy świadkowie, czyli pan Sumliński i Gmyz mogli się zapoznawać z materiałami w tym procesie, to nagle to wyciekło. Pytam, czy to wyciekło od pana Mąki, Sumlińskiego czy ich pełnomocników – bronił sprawy Grupiński.
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
Celem warsztatów jest zapoznanie uczestników z różnorodnymi metodami zarabiania na rynku mobilnym.
22 i 23 maja Polskę odwiedzi światowa czołówka specjalistów z branży marketingu wyszukiwarek internetowych.


Komentarze