04.11.09, 20:11
Właściciel sieci sklepów TOPAZ przegrywa w sądzie z dziennikarzem Gazety Sokołowskiej
Jak wielkie było moje zdziwienie, gdy 12 grudnia 2008 r. odebrałem na poczcie przesyłkę poleconą z Sądu Okręgowego w Siedlcach, a w niej pozew o ochronę dóbr osobistych. Pozwanym byłem ja, dziennikarz „Gazety Sokołowskiej”, powodem – Zbigniew Paczóski, właściciel sieci sklepów Topaz.
Warszawski mecenas, Przemysław Wierzbicki, reprezentujący Zbigniewa Paczóskiego w pozwie wnosił między innymi o:
(…) 1. zobowiązanie pozwanego Krzysztofa Czarneckiego, Redaktora Naczelnego gazety pt. „Gazeta Sokołowska”, do zaniechania dalszego naruszania dóbr osobistych powoda przez zaprzestanie publikowania w "Gazecie Sokołowskiej" oraz na stronie internetowej "www.gazetasokolowska.pl" informacji, jakoby Zbigniew Paczóski, prowadzący działalność gospodarczą pod nazwą PHU TOPAZ Zbigniew Paczóski, zmonopolizował działalność handlową w Sokołowie Podlaskim oraz jakoby narzucał mieszkańcom Sokołowa Podlaskiego niekorzystne ceny,
2. zobowiązanie pozwanego do opublikowania oświadczenia o następującej treści:
„Redakcja „Gazety Sokołowskiej” przeprasza Zbigniewa Paczóskiego, prowadzący działalność gospodarczą pod nazwą PHU TOPAZ Zbigniew Paczóski, za nieprawdziwe stwierdzenia, jakoby zmonopolizował on działalność handlową w Sokołowie Podlaskim oraz jakoby narzucał mieszkańcom Sokołowa Podlaskiego niekorzystne ceny. Stwierdzenia te nie znajdują pokrycia w faktach."
przy czym publikacja powyższego oświadczenia nastąpi trzykrotnie w gazecie pt. „Gazeta Sokołowska” oraz w gazecie „Życie Siedleckie” w trzech kolejnych wydaniach następujących po uprawomocnieniu się wyroku, na drugiej stronie gazety, na powierzchnia 1/4 (jedna, czwarta) strony, z użyciem czcionki Times New Roman o wielkości minimum 12 punktów,
3. zobowiązanie pozwanego do zapłaty powodowi kwoty 25.000 zł (słownie: dwudziestu pięciu tysięcy złotych) tytułem zadośćuczynienia za doznaną przez powoda krzywdę wskutek naruszenia jego dóbr osobistych, wraz z odsetkami ustawowymi od dnia wytoczenia powództwa do dnia zapłaty,
4. tytułem zasądzenia odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny (art. 24 §1KC), zobowiązanie pozwanego do zapłaty kwoty 25.000 zł (słownie: dwudziestu pięciu tysięcy złotych) na rzecz Siedleckiego Stowarzyszenia na rzecz osób z upośledzeniem umysłowym "Przystań" z siedzibą w Siedlcach, ul. Reymonta 2/3, 08 – 110 Siedlce, jako odpowiedniej sumy pieniężnej na cel społeczny, wraz z odsetkami ustawowymi od dnia wytoczenia powództwa do dnia zapłaty
5. zasądzenie od pozwanego na rzecz powoda kosztów postępowania, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych; (…)”.
Co zabolało Paczóskiego?
O co chodziło panu Paczóskiemu? Co tak bardzo zabolało właściciela sieci sklepów Topaz, że zwrócił się z pozwem do sądu przeciwko maleńkiej lokalnej gazecince, którą gdyby tylko chciał, w każdej chwili mógłby wykupić i zamknąć, na dodatek redagowanej tylko przez jedną osobę, Krzysztofa Czarneckiego?
Otóż tego największego sokołowskiego przedsiębiorcę zirytowało to, iż opublikowałem na stronie internetowej portalu gazety oraz w wydaniu papierowym następujące sformułowania:
„Dzięki temu, iż za kilka dni przestanie obowiązywać ustawa o tworzeniu i działaniu wielkopowierzchniowych obiektów handlowych, która jest sprzeczna z konstytucyjnymi zasadami wolności gospodarczej, jest szansa, iż mieszkańcy bloków położonych przy ul. Grunwaldzkiej i Zalewskiego, a także niedalekiego osiedla przy ul. Spółdzielczej w Sokołowie Podlaskim nie będą zdani na „łaskę i niełaskę” oraz reżim cenowy stosowany przez właściciela marketu TOPAZ, położonego przy ul. Piłsudskiego”.
„Jest szansa na to, że monopol TOPAZ-u w mieście zostanie wreszcie złamany! Stanie się, to dzięki temu, iż trybunał konstytucyjny zdyskwalifikował ustawę o sklepach wielkopowierzchniowych”.
„Ciekawym jest fakt, iż w poprzednich latach nie było problemów i przeciwwskazań przy wydaniu zgody inwestorom budującym PLUSA, wydaniu zgody na otwarcie Biedronki czy otwarcie kolejnego, czwartego już w mieście sklepu sieci TOPAZ, który zmonopolizował handel spożywczy w Sokołowie”.
Publikując powyższe teksty do głowy by mi nie przyszło, że można dopatrywać się w nich naruszenia dóbr osobistych – opisywałem przecież sokołowską rzeczywistość taką jaka jest, niczego nie przemilczając. Nie przypuszczałem też, że te słowa staną się przyczyną do wytoczenia mi procesu. Fakt, iż taki biznesmen jak pan Paczóski postanowił „iść na wojnę” z małą lokalną gazetą z powodu błahego artykułu opisującego szczerą prawdę o handlu w Sokołowie bardzo mnie zadziwił. Nie wiedziałem, że właściciel TOPAZU jest taki czuły na punkcie swojej reputacji, nie wiedziałem też, że w ogóle czytuje moje wydawnictwo! Przecież kilka lat temu on sam wyrzucił Gazetę Sokołowską ze swoich sklepów! Wygląda na to, że, choć pan Paczóski nie sprzedaje mojej gazety, to jednak regularnie ją czyta. I to bardzo wnikliwie, skoro dopatrzył się w publikowanych tam artykułach treści naruszających jego dobre imię.
O tym, iż mam jakoby zostać „przeczołganym” przez Zbigniewa Paczóskiego w procesie sądowym po to, by moją gazetę doprowadzić do upadku i bankructwa, mówiło mi kilku mieszkańców już we wrześniu 2008 r., ale nie chciałem w to wierzyć. Nie wierzyłem, dopóki nie doręczono mi pozwu, a gdy przeczytałem treść tego pisma, zawarte w nim żądania i uzasadnienie, skłonny byłem dać wiarę tym pogłoskom.
Zachować twarz i nie dać się „skopać”!
Po analizie treści pozwu doszedłem do wniosku, że żaden sąd nie podzieli zawartej tam argumentacji. Postanowiłem jednak nie kusić losu i na wszelki wypadek zdecydowałem się skorzystać z usług renomowanego adwokata, nie jakiegoś mecenasa z tak zwanej okręgówki czy nawet pierwszej ligi, tylko z czołówki ekstraklasy – mecenasa Andrzeja Murka (jego kancelaria adwokacka mieści się w Siedlcach przy ul. Piłsudskiego 7).
Nie przejmowałem się kosztami reprezentacji, bo wiedziałem, że w przypadku oddalenia pozwu – a wierzyłem, że tak właśnie sprawa się zakończy – pan Paczóski będzie musiał mi zwrócić koszty procesu. Chodziło o „zachowanie twarzy” i o prestiż, bo nawet lokalna gazeta nie może się poddawać bez walki.
Mecenas, Andrzej Murek, nie miał większych problemów z napisaniem odpowiedzi na pozew. Krótko, zwięźle i rzeczowo rozprawił się z żądaniami pana Paczóskiego, uzasadniając, iż nigdy teksty publikowane w Gazecie Sokołowskiej nie odnosiły się wprost do jego osoby, a zawierały jedynie ocenę prowadzonej przezeń działalności gospodarczej – sieci sklepów TOPAZ, zaś sformułowania użyte w przytaczanych tekstach nigdy nie przekroczyły cech dopuszczalnej krytyki, czynionej zresztą w interesie społecznym. Mecenas Murek dowodził, że wskazane przez Zbigniewa Paczóskiego publikacje nie zawierały stwierdzeń nieprawdziwych czy też obraźliwych, a jedynie uzasadnione przypuszczenie, iż w przypadku powstania nowych obiektów handlowych w pobliżu największego sklepu w mieście, czyli sklepu należącego do powoda, mieszkańcy okolic mieliby większą możliwość wyboru, gdzie robić zwykłe codzienne zakupy, w pobliżu miejsca swego zamieszkania. W jego (i mojej) ocenie sformułowanie, iż powód „zmonopolizował” rynek spożywczy w mieście było stwierdzeniem neutralnym i miało pełne pokrycie w rzeczywistości, zaś użycie pojęcia „monopol” zostało użyte w znaczeniu potocznym, językowo powszechnie przyjętym i zrozumiałym dla Czytelnika. Te same argumenty dotyczyły też określenia „reżim cenowy” – jest bowiem rzeczą oczywistą, że przedsiębiorca, jakim jest Zbigniew Paczóski, stosuje w swoich sklepach jakiś system cen, a tego dotyczyło ww. sformułowanie.
I tak zaczęła się walka pomiędzy „Goliatem i Dawidem”! Pomiędzy wielkim przedsiębiorcą i lokalną gazetą. Walka o niezależność, o wolność słowa, o swobodę wypowiedzi, wreszcie – o możliwość krytykowania tego, co w lokalnej rzeczywistości skrytykować trzeba.
Dla dobra publicznego – we wspólnym interesie mieszkańców, choć może wbrew interesom nielicznych, bogatych biznesmenów.
Po kilku posiedzeniach sądu 29 mają 2009 r. sprawa o ochronę dóbr osobistych, prowadzona przed Sądem Okręgowym w Siedlcach dobiegła końca.
„Prztyczek w nos” powodowi!
Sąd wydał wyrok, w którym oddalił w całości pozew właściciela sieci sklepów Topaz – Zbigniewa Paczóskiego oraz zasądził zwrot kosztów procesu na rzecz strony wygrywającej – dziennikarza – Krzysztofa Czarneckiego.
W uzasadnieniu wyroku napisano między innymi:
(…) W publikacji prasowej dotyczącej powoda zostało zawarte określenie, iż powód swoją działalnością handlową „zmonopolizował handel spożywczy w Sokołowie”. Określenie „monopol” w stosunku do działalności powoda pada w dwóch publikacjach prasowych. Zgodzić się jednak należy ze stanowiskiem pozwanego, iż określenie to nie może zostać uznane ani za obraźliwe, ani nieprawdziwe w stosunku do działalności powoda. Pozwany nie zaprzecza, aby użył takich sformułowań, jednak wskazuje, iż określenia te zostały użyte jako neutralne i w ich potocznym rozumieniu. Sformułowanie „monopol” zgodnie z definicjami słownikowymi, oznacza strukturę rynku, jedną ze struktur konkurencji niedoskonałej, gdzie podaż dostarczana jest przez jedno przedsiębiorstwo – monopolistę. Jest to także sytuacja rynkowa, w której jedyny istniejący lub dominujący sprzedawca może ustalać dogodną dla siebie cenę i wielkość produkcji. Określenie „monopol" zawsze związane jest z dominacją danego podmiotu na rynku. W ocenie Sądu właśnie w takim znaczeniu zostało użyte w publikacjach prasowych określenie, iż powód „zmonopolizował handel spożywczy w Sokołowie”. Zgodzić należy się z argumentacją pozwanego, iż określenie to zostało użyte jako neutralne oraz odpowiadające rzeczywistości. Jak bowiem zgodnie wyjaśniły strony, powód jest właścicielem największej liczby placówek handlowych w Sokołowie Podlaskim, przy jednocześnie największej powierzchni handlowej. Ze stanowiska pozwanego, któremu powód nie przeczył, wynika iż placówki te są otwarte w dogodnych dla kupujących godzinach (nawet do późnych godzin nocnych), placówki te oferują jednocześnie szeroki zakres asortymentu. Tym samym za odpowiadające rzeczywistości uznać należy twierdzenie pozwanego, iż powód zdominował handel spożywczy w Sokołowie Podlaskim. Należy w tym miejscu mieć na uwadze rodzaj gazety, jakiej redaktorem naczelnym i wydawcą jest pozwany. Jest to gazeta lokalna, która koncentruje się na sprawach lokalnych dotyczących mieszkańców Sokołowa. Artykuły znajdujące się w tej gazecie są kierowane do mieszkańców małego miasta, o niskich lub średnich dochodach, słabym ogólnym poziomie wykształcenia. Jednoznacznie wynika to z raportu sporządzonego przez Annę Adamczyk – Habib, dotyczącego możliwości budowy wielkopowierzcnniowego obiektu handlowego w Sokołowie Podlaskim. Żadna z powoływanych w pozwie publikacji nie miała charakteru profesjonalnej analizy ekonomicznej, gdzie należałoby oczekiwać sformułowań ściśle definiowanych. Mając na uwadze powyższe, Sąd uznał, iż określenia „monopol", czy „zmonopolizował" użyte w publikacjach prasowych powinny być rozumiane nie jako dosłowna definicja określenia „monopol", ale jako sformułowanie potoczne, które utożsamiane jest z dominacją na rynku. Takie też jest założenie samego powoda, który zwiększa liczbę placówek handlowych, po to, aby swoją działalnością objąć (zdominować) jak najszerszy teren i tym samym osiągnąć wyższe dochody. W ustalonym stanie faktycznym dotyczącym ilości sklepów należących do powoda również określenie, iż mieszkańcy określonego rejonu Sokołowa zdani są na „łaskę i niełaskę” powoda jako właściciela sklepu, odpowiadają rzeczywistości. Zawsze kupujący jest zależny od sprzedawcy, który dyktuje godziny otwarcia sklepu, określa asortyment i ceny. Kupujący nie ma na te okoliczności żadnego wpływu. Jedynie może nie korzystać z usług danego sklepu.
Również w zakresie określenia „reżim cenowy stosowany przez właściciela marketu TOPAZ” zgodzić należy się z argumentacją pozwanego. Określenie „reżim” ma dwa znaczenia: – jako system rządów, w którym władza stosuje przemoc, ucisk polityczny, rząd stosuje przemoc wobec społeczeństwa oraz – jako ściśle ustalony, dokładnie sprecyzowany tryb postępowania, tryb pracy, dyscyplina, rygor. Oczywistym jest, iż w publikacji określenie „reżim” nie zostało użyte w znaczeniu dotyczącym sytemu rządów, które to określenie jest jednoznacznie negatywne. Charakter działalności powoda oraz zestawienie słów „reżim cenowy” jednoznacznie wskazują na znaczenie słowa „reżim” jako sytemu, trybu postępowania. W tym zakresie słowo „reżim” nie ma znaczenia negatywnego. W żadnym razie nie jest tożsame z określeniem, iż powód narzuca mieszkańcom Sokołowa Podlaskiego niekorzystne ceny. Taka interpretacja zawartego w publikacji określenia jest zbyt daleko idąca. W żadnej z powoływanych w pozwie publikacji nie zostało wskazane, aby powód narzucał mieszkańcom Sokołowa niekorzystne ceny. Takich zapisów w artykułach nie ma, nie wynikają one także pośrednio z treści artykułów.
W tym miejscu wskazać należy na kontekst w jakim zostały użyte wszystkie określenia objęte pozwem i dotyczące działalności powoda. Przedmiotem publikacji nie była działalność gospodarcza powoda, publikacje te dotyczyły możliwości powstania na terenie miasta nowego obiektu handlowego, który byłby konkurencyjny dla pozostałych sklepów, w tym sklepów powoda. Nie można w tym miejscu zgodzić się z twierdzeniem pozwu, iż ogólny kontekst artykułów prasowych był negatywny i obraźliwy dla powoda. Zdaniem Sądu pozwany w swoich publikacjach nie przekroczył granic dopuszczalnej krytyki czynionej w interesie społecznym. (…)
(…) Przedstawione oceny w publikacjach prasowych wynikają z istniejącego na terenie miasta Sokołowa stanu faktycznego, dotyczącego handlu na terenie tego miasta. Publikacje niewątpliwie dotyczyły interesu społecznego, gdyż w swojej zasadniczej części dotyczyły możliwości budowy dużego sklepu sieciowego, w którym ceny towarów miałyby być konkurencyjne dla cen towarów proponowanych w innych sklepach. Nie można także przypisać pozwanemu braku staranności przy ustalaniu faktów, z których następnie wyprowadził publikowane oceny. Jak wynikało z wyjaśnień stron, pozwany jest dobrze zorientowany w strukturze handlowej miasta Sokołowa. (…)
„Dawid” zwycięża!
Czytając powyższe uzasadnienie, byłem usatysfakcjonowany, że sąd podzielił mój punkt widzenia. Niestety, Zbigniew Paczóski był innego zdania i wyroku Sądu Okręgowego w Siedlcach nie przyjął do wiadomości. Nie mógł on przełknąć goryczy porażki i postanowił wnieść apelację do Sądu Apelacyjnego w Lublinie. 20 października br. odbyła się rozprawa, na której apelacja Zbigniewa Paczóskiego została oddalona, a wyrok Sądu Okręgowego w Siedlcach – podtrzymany.
Po raz kolejny okazało się, że nie „zawartość sakiewki” decyduje o wyrokach sądów! Sądy są niezawisłe, a wyroki zapadają – tak jak w tym przypadku – sprawiedliwe! Pozew skierowany przeciwko mnie był przecież jak przysłowiowe „strzelanie z armaty do pszczoły”. Wiadomo, że pszczoła ma żądło i może z niego zrobić użytek – ale wiadomo też, że nigdy nie używa go bez powodu. Poza tym pszczoła to stworzenie pożyteczne – pracowicie zbiera pyłki, by stworzyć słodki miód, który wszystkim smakuje. No, może oprócz tych, którzy w każdym miodzie łyżki dziegciu się dopatrzą... I z armaty do pszczoły strzelać nie należy. Pszczoła może łatwo umknąć, a kula z armaty może wielkich szkód przysporzyć...
Obecnie – po uprawomocnieniu się wyroku sądu – mam dużą satysfakcję, iż to ja – dziennikarz maleńkiej, jednoosobowo prowadzonej lokalnej gazety – jestem górą! I nie chodzi tylko o to, że nie zapłacę 50 tys. zł, nie o to, że Zbigniew Paczóski ma mi zwrócić koszty procesu. Przede wszystkim cieszy mnie, że – w obiektywnej ocenie sądu – najważniejsza jest wolność prasy, prasy reprezentującej interes społeczny, a nie prywatne interesy bogatych biznesmenów.
Krzysztof Czarnecki, Gazeta Sokołowska
(wytłuszczenie pochodzi od redakcji MediaFM.net)
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
Celem warsztatów jest zapoznanie uczestników z różnorodnymi metodami zarabiania na rynku mobilnym.
22 i 23 maja Polskę odwiedzi światowa czołówka specjalistów z branży marketingu wyszukiwarek internetowych.


Komentarze