17.09.06, 19:09
Dziennikarze do piór, politycy do polityki
Czyżby miało nam grozić déjà vu PRL-owskich mediów?
Ostatnie dni wywołały ponownie niepokój o przyszłość polskich mediów i jako żywo przypomniały sytuację sprzed 1989 roku. Oto szef MSWiA Ludwik Dorn wykrzykuje na korytarzu przy Woronicza, że nie weźmie udziału w programie publicystycznym, nakazuje na przyszłość uprzedzania o gościach programu i co gorsza, krzyczy, że prowadząca program Dorota Gawryluk nie powinna pracować w telewizji. W domyśle można wyczytać: "Ja ci jeszcze pokażę".
Na łamach blogu prowadzonego przez posła Wojciecha Wierzejskiego można wyczytać obraźliwe uwagi kierowane pod adresem ekipy przygotowującej program "Szkło kontaktowe" w TVN24 oraz "Wiadomości" TVP1. Miedzy wierszami można wyczytać, że poseł traktuje widzów TVN24 jako "pospolite matoły, ćwierćinteligenci". Obrywa się również zespołowi "Wiadomości", które zdaniem Wierzejskiego nie dość obszernie informują o dokonaniach Ligi Polskich Rodzin. Z pisarskich dokonań posła przebija niechęć do prezesa TVP Bronisława Wildsteina, którego LPR chętnie strąciłaby z zajmowanego stołka.
Pomijając chamstwo, zadufanie i ograniczony horyzont myślowy obydwu polityków, powyższe zdarzenia coraz wyraźniej dają do zrozumienia, iż politycy pragną traktować media (szczególnie publiczne) jako prywatny folwark, podobnie jak to miało miejsce w z taką pogardą traktowanych przez polityków prawicy czasach PRL-u. Bo jakim prawem Dorota Gawryluk miałaby przepraszać ministra Dorna? Zasady działania wolnych mediów przewidują, że to dziennikarz prowadzący program decyduje kogo zaprosi do dyskusji. Bycie ministrem, do tego związanym z rzekomym Prawem i Sprawiedliwością W ŻADNYM WYPADKU nie zobowiązuje polityka do ingerencji w treść programową. Jeżeli Ludwik Dorn z tylko sobie znanych powodów nie ma zamiaru występować na antenie TVP, nic nie stoi na przeszkodzie, aby bez zbędnych awantur przestał pojawiać się w gmachu przy ul. Woronicza. Swojego czasu antenowego na pewno użyczą życzliwe dla koalicji media o. Tadeusza Rydzyka. Dzieła literackie w blogu Wojciecha Wierzejskiego obnażają poziom merytorycznej dyskusji reprezentowany przez polityków reprezentowanej przez posła partii. Używająć sformułowań "pospolite matoły, ćwierćinteligenci" poseł obraża wielu widzów, a być może wielu przyszłych potencjanych wyborców. Zaliczając się do części społeczeństwa oglądającej "Szkło kontaktowe", pan poseł bezkarnie obraża także i mnie. Sądzę, że jeżeli zacząłbym publicznie na lewo i prawo rozgłaszać, że Wojciech Wierzejski, to cham, prymityw i psychol, adresat inwektyw poczułby się mocno dotknięty i żądałby natychmiastowych publicznych przeprosin. Okazuje się jednak, że obrażanie społeczeństwa w IV RP jest jak najbardziej OK.
Powolutku i niepostrzeżenie zbliżamy się do momentu, kiedy to władza zaczyna pouczać nas o tym, co i z czyim udziałem powinniśmy oglądać. Zaczyna się od blogów i sugerowania zawartości programu informacyjnego, później od rad politycy mogą przejść do nacisków i gróźb. Nie na darmo przecież dokonano kolosalnej wymiany we władzach publicznego radia i telewizji. Komptetencje wielu członków rad nadzorczych mówią bardzo wiele - mierny, ale politycznie lojalny. Stąd prosta droga do powrotu do czasów, kiedy zawartość programu informacyjnego była konsultowana z najwyższymi władzami państwowymi. Czy tak powinny wyglądać media w Polsce XXI wieku? W obecnej sytuacji należy i trzeba patrzyć na ręcę zarówno politykom, jak i ich medialnym strażnikom. Należy równiez dać wyraźnie do zrozumienia, że media i polityka w demokratycznym państwie prawa nie mogą wchodzić we wzajemny romans, że media muszą być niezależne, a politycy powinni przyzwyczaić się do faktu, że czwarta władza, również w IV RP będzie uważnie się im przyglądać. Wydarzenia ostatnich dni powinniśmy potraktować jako sygnał ostrzegawczy i jednoznacznie i zdecydowanie powiedzieć dość. Może to, co zaraz napiszę zabrzmi jak relikt z siermiężnych czasów PRL-u, sądzę jednak, że hasło to powinno stać się wyznacznikiem działań, jakie należy podjąć w najbliższej przyszłości: dziennikarze do piór, politycy do polityki. I niech każdy robi to co robi, albo wydaje mu się, że robi najlepiej.
Na łamach blogu prowadzonego przez posła Wojciecha Wierzejskiego można wyczytać obraźliwe uwagi kierowane pod adresem ekipy przygotowującej program "Szkło kontaktowe" w TVN24 oraz "Wiadomości" TVP1. Miedzy wierszami można wyczytać, że poseł traktuje widzów TVN24 jako "pospolite matoły, ćwierćinteligenci". Obrywa się również zespołowi "Wiadomości", które zdaniem Wierzejskiego nie dość obszernie informują o dokonaniach Ligi Polskich Rodzin. Z pisarskich dokonań posła przebija niechęć do prezesa TVP Bronisława Wildsteina, którego LPR chętnie strąciłaby z zajmowanego stołka.
Pomijając chamstwo, zadufanie i ograniczony horyzont myślowy obydwu polityków, powyższe zdarzenia coraz wyraźniej dają do zrozumienia, iż politycy pragną traktować media (szczególnie publiczne) jako prywatny folwark, podobnie jak to miało miejsce w z taką pogardą traktowanych przez polityków prawicy czasach PRL-u. Bo jakim prawem Dorota Gawryluk miałaby przepraszać ministra Dorna? Zasady działania wolnych mediów przewidują, że to dziennikarz prowadzący program decyduje kogo zaprosi do dyskusji. Bycie ministrem, do tego związanym z rzekomym Prawem i Sprawiedliwością W ŻADNYM WYPADKU nie zobowiązuje polityka do ingerencji w treść programową. Jeżeli Ludwik Dorn z tylko sobie znanych powodów nie ma zamiaru występować na antenie TVP, nic nie stoi na przeszkodzie, aby bez zbędnych awantur przestał pojawiać się w gmachu przy ul. Woronicza. Swojego czasu antenowego na pewno użyczą życzliwe dla koalicji media o. Tadeusza Rydzyka. Dzieła literackie w blogu Wojciecha Wierzejskiego obnażają poziom merytorycznej dyskusji reprezentowany przez polityków reprezentowanej przez posła partii. Używająć sformułowań "pospolite matoły, ćwierćinteligenci" poseł obraża wielu widzów, a być może wielu przyszłych potencjanych wyborców. Zaliczając się do części społeczeństwa oglądającej "Szkło kontaktowe", pan poseł bezkarnie obraża także i mnie. Sądzę, że jeżeli zacząłbym publicznie na lewo i prawo rozgłaszać, że Wojciech Wierzejski, to cham, prymityw i psychol, adresat inwektyw poczułby się mocno dotknięty i żądałby natychmiastowych publicznych przeprosin. Okazuje się jednak, że obrażanie społeczeństwa w IV RP jest jak najbardziej OK.
Powolutku i niepostrzeżenie zbliżamy się do momentu, kiedy to władza zaczyna pouczać nas o tym, co i z czyim udziałem powinniśmy oglądać. Zaczyna się od blogów i sugerowania zawartości programu informacyjnego, później od rad politycy mogą przejść do nacisków i gróźb. Nie na darmo przecież dokonano kolosalnej wymiany we władzach publicznego radia i telewizji. Komptetencje wielu członków rad nadzorczych mówią bardzo wiele - mierny, ale politycznie lojalny. Stąd prosta droga do powrotu do czasów, kiedy zawartość programu informacyjnego była konsultowana z najwyższymi władzami państwowymi. Czy tak powinny wyglądać media w Polsce XXI wieku? W obecnej sytuacji należy i trzeba patrzyć na ręcę zarówno politykom, jak i ich medialnym strażnikom. Należy równiez dać wyraźnie do zrozumienia, że media i polityka w demokratycznym państwie prawa nie mogą wchodzić we wzajemny romans, że media muszą być niezależne, a politycy powinni przyzwyczaić się do faktu, że czwarta władza, również w IV RP będzie uważnie się im przyglądać. Wydarzenia ostatnich dni powinniśmy potraktować jako sygnał ostrzegawczy i jednoznacznie i zdecydowanie powiedzieć dość. Może to, co zaraz napiszę zabrzmi jak relikt z siermiężnych czasów PRL-u, sądzę jednak, że hasło to powinno stać się wyznacznikiem działań, jakie należy podjąć w najbliższej przyszłości: dziennikarze do piór, politycy do polityki. I niech każdy robi to co robi, albo wydaje mu się, że robi najlepiej.
Konkursy
do 30.06.12
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
do 29.06.12
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
Kalendarium
Dziś jest 27 maja 2012
Media i kultura
1960 – Polskie Radio nadało pierwszy odcinek powieści radiowej "W Jezioranach" ; 1994 – odbyła się polska premiera filmu "Trzy kolory. Czerwony"
Konferencje
Celem warsztatów jest zapoznanie uczestników z różnorodnymi metodami zarabiania na rynku mobilnym.
22 i 23 maja Polskę odwiedzi światowa czołówka specjalistów z branży marketingu wyszukiwarek internetowych.


Komentarze