21.09.06, 23:09
Nowy festiwal filmowy w Olsztynie
Czerwone dywany, znani aktorzy, reżyserzy, kino na najwyższym poziomie. Tak wygląda festiwal filmowy w Cannes, mieście w południowej Francji.
Czerwone dywany, znani aktorzy, reżyserzy, kino na najwyższym poziomie. Tak wygląda festiwal filmowy w Cannes, mieście w południowej Francji. Postanowiliśmy sprawdzić, czy uda się w Olsztynie zorganizować festiwal filmowy, który może z czasem przerodzi się w wielkie wydarzenie filmowe. Zebraliśmy już grupę ludzi, którzy chcą pomóc w realizacji przedsięwzięcia - czytamy w "Gazecie Olsztyńskiej".
Od kilku lat noszę się z zamiarem organizacji festiwalu filmów grozy i horrorów. Taka impreza odbywa się co roku w Brukseli i ściąga tłumy widzów. Olsztyn to miasto studentów, a z doświadczenia wiem, że oni lubią takie kino — uważa Jarosław Różański, organizator nocnych maratonów filmowych ENEMEF. Pan Jarosław jest jednym z ludzi, których zainteresowaliśmy swoim pomysłem. Chcemy zorganizować w Olsztynie festiwal filmowy. — Kino grozy to jeden z pomysłów. Ale zależy jaką rangę ma mieć ta impreza. Jeśli chcemy dorównać letnim festiwalom, które mają już wyrobioną rangę, zadanie nie będzie łatwe. Lepiej zrobić mniejszy, tematyczny festiwal.
Podobnie uważa Marek Barański, dziennikarz "Gazety Olsztyńskiej", zajmujący się kulturą.
— Olsztyn ma długie tradycje, jeśli chodzi o współpracę teatralną z krajami zza wschodniej granicy. Aż się prosi, żeby przenieść to na grunt filmowy — mówi Marek Barański. — Jest przecież mnóstwo ciekawego kina rosyjskiego, którego nie można zobaczyć w Polsce. Na Litwie też powstaje dużo dobrych filmów.
Pomysł organizacji festiwalu filmów zza wschodniej granicy krytycznie ocenia jednak Jarosław Różański. — Rosja ma duży rynek filmowy, ale producenci są dość łasi na pieniądze. Za wyświetlenie filmu na festiwalu chcą nawet po tysiąc dolarów — mówi. — Tłumaczenie tych filmów, niestety, też sporo kosztuje.
Gdzie można zorganizować festiwal? Według Konrada Lenkiewicza, filmoznawcy i właściciela kina Awangarda, najlepszym miejscem do tego byłoby kino... Kopernik. — Niewiele brakowało, żeby festiwal "Nowe horyzonty", który organizuje Roman Gutek został przeniesiony do Olsztyna — opowiada Konrad Lenkiewicz. — Bardzo spodobało mu się miasto i właśni to kino. To doskonałe miejsce do takich imprez.
I dodaje: — Festiwal filmowy w Olsztynie musiałby mieć odkrywczą i atrakcyjną formułę, żeby ściągnąć turystów. Przede wszystkim to nie mogą być same pokazy filmów. Przy takim festiwalu musi być sporo imprez towarzyszących. Nawet jeśli miałby być to festiwal filmów grozy to przydałoby się zorganizować po pokazach koncerty i wystawy.
Najbardziej sceptyczny był Janusz Kijowski, reżyser i dyrektor Teatru im. Stefana Jaracza. — Jeśli nie wymyśli się jakiejś przełomowej formy to będzie to 156 taki festiwal w Polsce — mówi Kijowski. — Pomysł z kinem zza wschodniej granicy jest mocno wyeksploatowany. A na festiwal filmów grozy nie pójdę, ale ludzie pewnie tak.
Od kilku lat noszę się z zamiarem organizacji festiwalu filmów grozy i horrorów. Taka impreza odbywa się co roku w Brukseli i ściąga tłumy widzów. Olsztyn to miasto studentów, a z doświadczenia wiem, że oni lubią takie kino — uważa Jarosław Różański, organizator nocnych maratonów filmowych ENEMEF. Pan Jarosław jest jednym z ludzi, których zainteresowaliśmy swoim pomysłem. Chcemy zorganizować w Olsztynie festiwal filmowy. — Kino grozy to jeden z pomysłów. Ale zależy jaką rangę ma mieć ta impreza. Jeśli chcemy dorównać letnim festiwalom, które mają już wyrobioną rangę, zadanie nie będzie łatwe. Lepiej zrobić mniejszy, tematyczny festiwal.
Podobnie uważa Marek Barański, dziennikarz "Gazety Olsztyńskiej", zajmujący się kulturą.
— Olsztyn ma długie tradycje, jeśli chodzi o współpracę teatralną z krajami zza wschodniej granicy. Aż się prosi, żeby przenieść to na grunt filmowy — mówi Marek Barański. — Jest przecież mnóstwo ciekawego kina rosyjskiego, którego nie można zobaczyć w Polsce. Na Litwie też powstaje dużo dobrych filmów.
Pomysł organizacji festiwalu filmów zza wschodniej granicy krytycznie ocenia jednak Jarosław Różański. — Rosja ma duży rynek filmowy, ale producenci są dość łasi na pieniądze. Za wyświetlenie filmu na festiwalu chcą nawet po tysiąc dolarów — mówi. — Tłumaczenie tych filmów, niestety, też sporo kosztuje.
Gdzie można zorganizować festiwal? Według Konrada Lenkiewicza, filmoznawcy i właściciela kina Awangarda, najlepszym miejscem do tego byłoby kino... Kopernik. — Niewiele brakowało, żeby festiwal "Nowe horyzonty", który organizuje Roman Gutek został przeniesiony do Olsztyna — opowiada Konrad Lenkiewicz. — Bardzo spodobało mu się miasto i właśni to kino. To doskonałe miejsce do takich imprez.
I dodaje: — Festiwal filmowy w Olsztynie musiałby mieć odkrywczą i atrakcyjną formułę, żeby ściągnąć turystów. Przede wszystkim to nie mogą być same pokazy filmów. Przy takim festiwalu musi być sporo imprez towarzyszących. Nawet jeśli miałby być to festiwal filmów grozy to przydałoby się zorganizować po pokazach koncerty i wystawy.
Najbardziej sceptyczny był Janusz Kijowski, reżyser i dyrektor Teatru im. Stefana Jaracza. — Jeśli nie wymyśli się jakiejś przełomowej formy to będzie to 156 taki festiwal w Polsce — mówi Kijowski. — Pomysł z kinem zza wschodniej granicy jest mocno wyeksploatowany. A na festiwal filmów grozy nie pójdę, ale ludzie pewnie tak.
Najnowsze informacje: kultura
24.05.12, 09:05
23.05.12, 23:05
23.05.12, 23:05
23.05.12, 23:05
22.05.12, 23:05
Konkursy
do 30.06.12
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
do 29.06.12
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
Kalendarium
Dziś jest 25 maja 2012
Media i kultura
1942 – urodziła się Łucja Prus (piosenkarka), 1979 – odbyła się premiera filmu "Test pilota Pirxa"
Konferencje
Celem warsztatów jest zapoznanie uczestników z różnorodnymi metodami zarabiania na rynku mobilnym.
22 i 23 maja Polskę odwiedzi światowa czołówka specjalistów z branży marketingu wyszukiwarek internetowych.


Komentarze