26.07.10, 20:07
Cechy dziennikarstwa internetowego
Chcąc opisać cechy dziennikarstwa internetowego przez pryzmat polskich klonów stron o charakterze miedzynarodowym, powinniśmy się w pierwszej kolejności skupić na różnicach pomiędzy dziennikarstwem tradycyjnym, a jego internetową odmianą - pisze w swoim artykule Jolanta Piela.
„Lepsza od Internetu byłaby tylko telepatia".
Michael Dell
Chcąc opisać cechy dziennikarstwa internetowego przez pryzmat polskich klonów stron o charakterze miedzynarodowym, powinniśmy się w pierwszej kolejności skupić na różnicach pomiędzy dziennikarstwem tradycyjnym, a jego internetową odmianą. Dopiero potem możemy przejść do formy, w jaką ujęte zostały dziennikarskie formy, zarówno pionierzy ponadnarodowych tendencji, jak i ich polskie odpowiedniki.
Dziennikarstwo internetowe przede wszystkim zakłada przepływ informacji w dwie strony. W szczególności od 2001 roku, kiedy to w Polsce na szeroką skalę zaczęto wprowadzać serwisy typu Web 2.0. Są to takie strony internetowe, które zakładają wysoko zaktywizowany przepływ informacji pomiędzy tymi, do których strona należy a jej użytkownikami oraz horyzontalną interakcję pomiędzy użytkownikami.
Takie współtworzenie serwisów (co – creating) zakłada silne zaangażowanie odbiorcy w efekt finalny. Silny napływ informacji ze strony internautów, generowanie przez nich opinii, tworzenie sieci kontaktów, a także tworzenie własnych sfer w internetowym ekosystemie pod postacią kont i profili użytkowników.
Dzięki takiej konstrukcji internetowego świata, pociągajacy za sznurki mają wysokie oczekiwania wobec efektu feedbacku i silnie się nim sugerują. Strony mniej aktywne i bardziej oporne wobec nowoczesnych tendencji zaczynają pokrywać się cybernetycznym kurzem. Współczesny internauta szybko się nudzi i łatwo go zniechęcić, jeżeli nie serwuje mu się wystarczającej ilości bodźców i nie pozwala współuczestniczyć w powstawaniu sieciowego świata.
Nie nazwę tego amerykanizacją, bo Internet nie ima się administracji, ani geografii. Ale tendencje aktywizowania interakcji w postaci modułów wspierających indywidualizację użytkownika Internetu mają swoje źródło właśnie w USA. Takie portale jak Facebook, czy YouTube to typowi przedstawiciele nurtu Web 2.0.
Mówiąc o dziennikarstwie, jego charakterystyce a przede wszystkim, jak polskie odpowiedniki mają się do ich zagranicznych pierwowzorów, musimy przede wszystkim skupić się na formie przekazu, a nie na samej jego treści. Ciężko zresztą znaleźć takie polskie odpowiedniki amnerykańskich stron, które byłyby bogate w treść w takim stopniu, by móc porównywać je pod kątem uprawianego dziennikarstwa.
W tym wypadku moglibyśmy mieć na względzie jedynie blogosferę, lub rejony dziennikarstwa obywatelskiego, czy komentarze. Nie jest to zbyt często dziennikarstwo z prawdziwego zdarzenia, a raczej dowód na to, jak silny jest sektor feedbacku w Sieci.
To, co polskie strony, sklepy, serwisy internetowe przejęły od zagranicznych, to przede wszystkim wirtualizacja danych, czyli przetworzenie wcześniej nierozerwalnych z ich nośnikiem elementów na te, które w sieci umieścić można bez problemu – zamiana atomów na piksele. I tak mamy deviantarta – czyli odpowiednik amerykańskiego digarta. Mamy zdjęcia, fotografie, fotografiki, skanowane rysunki umieszczane na kontach użytkownika. Mamy możliwość komentowania, wymiany wiadomosci, dodawania do ulubionych i do znajomych tych użytkowników, z którymi interakcje sprawiały nam największą przyjemność oraz których prace wydały nam się najbardziej interesujące.
Mamy Wrzutę, czyli coś w stylu YouTube’a – tylko rodzime. Możemy zamieścić tu filmiki, pliki muzyczne, czy pokazy slajdów lub fragmenty audycji. Również Wrzuta umożliwia nam korzystanie z możliwości komentowania i tworzenia sieci kontaktów.
Nie sposób nie wspomnieć o Naszej Klasie – pierwotnie kopii serwisu classmate.com, a z czasem coraz bardziej upodobiającej się do wcześniej już wspomnianego Facebooka. Takie moduły jak Śledzik, czy możliwość wysyłania sobie prezentów to nic ponad hołd oddany zaktywizowanym pod względem interakcji serwisom Web 2.0.
Polskie sklepy internetowe również nie wydają się być skrępowane, jeśli chodzi o inspirowanie się ich zagranicznymi kuzynami. Znów mam tu na myśli przede wszystkim indywidualizację użytkownika, a przede wszystkim jego personalizację. Dzięki automatycznemu definiowaniu użytkownika oraz jego preferencji strony wydają się bardziej przyjazne i nastawione na jego przyjemność oraz komfort dokonania zakupów.
I tak: po pierwsze, przy rejestracji użytkownik przekazuje serwisowi potrzebne do wprowadzenia personalizacji dane. Jeszcze zanim wpisze cokolwiek, wysyła informacje o języku za pośrednictwem przeglądarki internetowej. Dzięki procesowi kastomizacji, użytkownik sam definiuje swoje preferencje – na przykład zamawiając inteligentnego newslettera. A dzięki zapamiętywaniu historii jego zachowań na serwisie – serwuje mu się to, co wydaje się lubić najbardziej dzięki modułom „podobe” lub takim jak „ci, którzy kupowali X, bardzo często interesowali się też Y”.
Kolejnym aspektem jest konwergencja przekazu, czyli przenikanie się form podawczych stanowiących wcześniej oddzielne i niezależne formy przekazu. I tak – na serwisach internetowych mamy połączenie lub scalenie tekstu, dźwięku i obrazu telewizyjnego. Dzięki temu przekaz staje się wszechstronny, wyrazisty i bardzo atrakcyjny. Jeżeli chodzi o formę przekazu własnie, to Internet zostawia w tyle tradycyjne media, niezdolne do tak elastycznej kreacji przekazywanych informacji. Jest to tendencja, która przejęły nasze rodzine serwisy od zagranicznych i która zyskuje coraz większa popularność.
Podsumowując: porównując polskie i zagraniczne dziennikarstwo internetowe musimy pamiętać, że punkt styczny nie jest stanowiony tutaj przez sferę merytoryczną, lecz przez formę, w jakiej dane informacje otrzymujemy. I chodzi tu przede wszystkim o usieciowienie, interakcje, konwergencje przekazu, a przede wszystkim o indywidualizacje użytkowników. Jesteśmy na etapie Web 2.0 (niedługo wprowadzane mają być moduły Web 3. 0 – to bardzo interesujące zagadnienie dotyczące sztucznej inteligencji w serwisach, ale chyba temat na osobny artykuł). Dziennikarstwo w Internecie to dziennikarstwo oparte na interakcjach wertykalnych – dlatego tak dla nas pociągające i tak atrakcyjne. Wszyscy bardziej angazujemy się w to, co współtworzymy – stąd ogromna popularność i coraz większa rola, jaką odgrywa w naszym życiu to, co odnajdziemy w sieci.
Jolanta Piela
Specjalista ds. marketingu w firmie Aptus s.k.
Jolanta Piela – specjalista ds. marketingu w firmie Aptus. Zajmuje się copywritingiem, wdrażaniem strategii e –PR. Związana z mediami od 2006 roku. Doświadczenie w zakresie komunikacji społecznej zdobywała w telewizji TVS oraz TVN oraz radiu studenckim „Frustracja”. Publikowała teksty m.in. dla „Nowin Gliwickich”, portalu www.kreaturaNG.pl, oraz www.hoga.pl. Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej, od października studentka kierunku Public Relations.
www.aptus.pl www.sklepy-internetowe.pl

Aptus istnieje od 1999 roku. Zespół tworzą osoby o wykształceniu informatycznym, graficy oraz specjaliści z dziedziny zastosowania marketingu w sieci Internet. W swojej pracy łączymy doświadczenie w tworzeniu projektów internetowych oraz kreatywność młodego zespołu projektantów, grafików oraz informatyków. W naszych pracach szczególną wagę przykładamy do połączenia wymogów funkcjonalności systemu, łatwej nawigacji z estetycznym i przejrzystym sposobem prezentowania informacji. Opierając się na nowoczesnych technologiach oraz sprawdzonych metodach tworzenia i wdrażania projektu informatycznego gwarantujemy wysoką niezawodność finalnego produktu, jakim jest serwis internetowy.
Aptus specjalizuje się w projektowaniu i tworzeniu systemów intranetowych, e¬commerce oraz serwisów WWW. W naszej ofercie znajdują się rozwiązania przydatne zarówno dla małego biznesu, jak i dużych korporacji wymagających stałej obsługi oraz najwyższej jakości wdrażanych produktów.
Zaprszamy do konkursu w którym można wygrać trzy egzemplarze książki.
Celem warsztatów jest zapoznanie uczestników z różnorodnymi metodami zarabiania na rynku mobilnym.
22 i 23 maja Polskę odwiedzi światowa czołówka specjalistów z branży marketingu wyszukiwarek internetowych.


Komentarze