11.08.05, 23:08
Tematyczne problemy Telewizji Polskiej
Rewolucja medialna według TVP - felieton Tomka Dzika.
Jak grzyby po deszczu powstają kolejne kanały tematyczne. Wydaje się, że nie jest to przejściowa moda, lecz przyszłośc mediów elektronicznych. Za wizyjne formatowanie kanałów biorą się zarówno pojedyncze małe firmy, jak i duże, wiodące spółki medialne. Mamy oto kilka tematycznych kanałów spod egidy TVN, kilkoma projektami pochwalić się może Polsat. Dogonić konkurencję pragnie również Telewizja Polska. Tej ostatniej, publicznej pogoni można się nie tyle przyglądać z ciekawością, co obawiać.
Być może niewielu Czytelników pamięta to wiekopomne wydarzenie, ale juz w 1997 roku nadawca publiczny rozpoczął bój o swoje miejsce na czołowym piedestale kanałów tematycznych. 30 marca owego roku wystartował kanał Tylko Muzyka. Jak sama nazwa wskazuje był to kanał ściśle muzyczny, moim zdaniem dosyć dobry i mający spore szanse na rozwój i sympatię widzów. Jego siłą na pewno był nieograniczony dostęp do chronionych przez TVP z manią Cerbera archiwów z rzadko spotykanymi aczkolwiek poszukiwanymi perełkami muzyki polskiej i zagranicznej. Pisząc słowo "wystartował" uczyniłem to nieco na wyrost, gdyż w rogu ekranu można było dostrzec magiczne wyrażenie "test". I taka sytuacja trwała przez niemal rok, gdyż w 1998 roku kanał Tylko Muzyka przestał istnieć, a właściwie jak wtedy mówiono - zawieszono emisję "z przyczyn formalno-prawnych", dając jednocześnie widzom iskierkę nadziei na powrót już wtedy znanego i poniekąd cenionego medium.
Po owym "teście", w kwestii kanałów tematycznych, przy Woronicza na kilka lat zapadła głucha cisza. Głośno, a nawet hałaśliwie zrobiło się dopiero wiosną tego roku, kiedy to z wielkim hukiem i przy aplauzie wielu ludzi kultury i sztuki uruchomiono wreszcie kanał tematyczny. Nie był to bynajmniej jednak kanał muzyczny. Skoro świat kultury i sztuki aż tak wiwatował, musiał to być kanał nazywający się nie muzycznie, a kulturalnie - TVP Kultura. Jego logo na czarnym tle chyba już od początku zwiastowało rozmaicie piętrzące się problemy i kłopoty. Okazuje sie bowiem, że TVP Kultura jest dobrem niemal nieosiągalnym dla polskiego obywatela. Powietrzem wielkiego świata literatury, sztuki i ogólnie rozumianej kultury wysokiej mogą zaciągnąć się jedynie abonenci nielicznych telewizji kablowych i równie nieliczni posiadacze dekoderów umożliwiających odbiór platform cyfrowych. Chociaż ci, co mogą sie zaciągać, chęcią zaciągania się ponoć nie pałają.
Telewizja Polska zamiast umożliwić odbiór szerokiemu gronu odbiorców swojego w bólach spłodzonego dziecka , postanowiła wyruszyć na wojenkę z operatorami kablowymi. Traktując swoich widzów jako masowe grono złodziei i oszustów nie płacących abonentu, TVP zażądała od operatorów opłat za reemisję swoich programów. Oznaczałoby to, iż prawy obywatel płacący po bożemu abonament, de facto płaciłby go raz jeszcze. Pomijając dyskusyjny aspekt zgodności z prawem takiego uczynku, fakt ten stawia w nierówności abonentów kablówek z osobami, które odbierają programy TVP drogą naziemną i płacą tylko jeden abonament. O ile go oczywiście w ogóle płacą. Wojenka podjazdowa zatem trwa, a obrażeni operatorzy kablowi nie kwapią się do włączenia w swoje pakiety osiągnięc kulturalnych telewizji publicznej. Tym bardziej, że ustawa o radiofonii i telewizji nie nadaje kanałom tematycznym TVP statusu publicznego, zatem kablarze wcale nie muszą raczyć swoich abonentów żywotem Paderewskiego, czy też III Symfonią Johannesa Brahmsa.
Kilka dni temu prezes TVP Jan Dworak obwieścił możliwośc uruchomienia aż sześciu nowych kanałów tematycznych: dla dzieci i młodzieży, sportowego, edukacyjnego, rozrywkowego, filmowego oraz parlamentarnego. Pomijam już fakt, że wśród wymienionych nie znalazł się kanał muzyczny, co oznacza, że wykonaną onegdaj pracę kilkudziesięciu osób można odłożyć na wysoką półkę lub po prostu wyrzucić do kosza. Zadziwił mnie przede wszystkim rozmach tematyczny, jaki przedstawiła Telewizja Polska. Sześć kanałów - nie przypominam sobie, aby jakakolwiek stacja telewizyjna jednym tchem wymieniła zamiar uruchomienia aż tylu programów. Według prezesa TVP, wyniki badań świadczą o tym, iz widzowie oczekują na kanał historyczno-dokumentalny. Dlaczego zatem w finałowej szóstce nie znalazała sie taka propozycja? Czyżby nadawca publiczny szykował nam kolejne niewypały?
No chyba, że myśl historyczno-dokumentalna zostanie zaprzęgnięta w potrzebną na naszym rynku myśl edukacyjną - zwracam wtedy honor pomysłowości i weny twórczej, pozwalającej na minimalizacje kosztów. Idąc tym śladem pod kanał rozrywkowy można podpiąć i parlament -
w końcu rozrywka gwarantowana, a i na kanale zajętym obecnie pod obrady Sejmu być może będzie można wtedy coś ciekawego obejrzeć.
Nie widzę jednak miejsca dla kolejnego kanału sportowego. W tym segmencie prym wiedzie Polsat, emocji sportowych dostarcza również Eurosport, nad sportowym projektem pracuje TVN, a co zamożniejsi obywatele mają możliwość podglądu rozgrywek ligowych w Canal+. Biorąc jeszcze pod uwagę liczne wpadki i podknięcia Telewizji Polskiej w aspekcie zakupów praw do transmisji imprez sportowych, można powiedzieć jedno - lipa. I podejrzewam, że dwa mecze Wisły Kraków tej sytuacji nie zmienią.
Na koniec tematycznych refleksji zastanawiam się, w jaki sposób będzie można odebrać przyszłe chluby Telewizji Polskiej. Odpowiedź nasuwa się sama: w sieciach kablowych i na platformach cyfrowych. Jednak jeżeli dystrybucja będzie wyglądać tak samo jak w przypadku TVP Kultura, nasuwa sie kolejne pytanie: kto z tych kanałów skorzysta i kto je będzie oglądać? Sztuka dla sztuki? To nie brzmi przekonująco. Dobrym rozwiązaniem byłoby upowszechnienie się telewizji cyfrowej - wtedy każdy odbiorca być może mógłby obejrzeć wszystkie kanały, jakie proponuje nadawca publiczny. Na to jednak trzeba będzie jeszcze dobrych kilka lat poczekać i przeżyć spory między TVP a stacjami komercyjnymi pod hasłem "razem czy osobno?".
Do tego czasu pozostaniemy drodzy Czytelnicy, a szczególnie Wy, korzystający z anten naziemnych, przy podstawowej ofercie gwarantowanej przez ustawie. Zatem viva il TVP1, TVP2 i TVP3 - pod warunkiem jednak, że akurat w tym miejscu, w którym akurat się znajdujemy, TVP3 będzie dostępne.
Być może niewielu Czytelników pamięta to wiekopomne wydarzenie, ale juz w 1997 roku nadawca publiczny rozpoczął bój o swoje miejsce na czołowym piedestale kanałów tematycznych. 30 marca owego roku wystartował kanał Tylko Muzyka. Jak sama nazwa wskazuje był to kanał ściśle muzyczny, moim zdaniem dosyć dobry i mający spore szanse na rozwój i sympatię widzów. Jego siłą na pewno był nieograniczony dostęp do chronionych przez TVP z manią Cerbera archiwów z rzadko spotykanymi aczkolwiek poszukiwanymi perełkami muzyki polskiej i zagranicznej. Pisząc słowo "wystartował" uczyniłem to nieco na wyrost, gdyż w rogu ekranu można było dostrzec magiczne wyrażenie "test". I taka sytuacja trwała przez niemal rok, gdyż w 1998 roku kanał Tylko Muzyka przestał istnieć, a właściwie jak wtedy mówiono - zawieszono emisję "z przyczyn formalno-prawnych", dając jednocześnie widzom iskierkę nadziei na powrót już wtedy znanego i poniekąd cenionego medium.
Po owym "teście", w kwestii kanałów tematycznych, przy Woronicza na kilka lat zapadła głucha cisza. Głośno, a nawet hałaśliwie zrobiło się dopiero wiosną tego roku, kiedy to z wielkim hukiem i przy aplauzie wielu ludzi kultury i sztuki uruchomiono wreszcie kanał tematyczny. Nie był to bynajmniej jednak kanał muzyczny. Skoro świat kultury i sztuki aż tak wiwatował, musiał to być kanał nazywający się nie muzycznie, a kulturalnie - TVP Kultura. Jego logo na czarnym tle chyba już od początku zwiastowało rozmaicie piętrzące się problemy i kłopoty. Okazuje sie bowiem, że TVP Kultura jest dobrem niemal nieosiągalnym dla polskiego obywatela. Powietrzem wielkiego świata literatury, sztuki i ogólnie rozumianej kultury wysokiej mogą zaciągnąć się jedynie abonenci nielicznych telewizji kablowych i równie nieliczni posiadacze dekoderów umożliwiających odbiór platform cyfrowych. Chociaż ci, co mogą sie zaciągać, chęcią zaciągania się ponoć nie pałają.
Telewizja Polska zamiast umożliwić odbiór szerokiemu gronu odbiorców swojego w bólach spłodzonego dziecka , postanowiła wyruszyć na wojenkę z operatorami kablowymi. Traktując swoich widzów jako masowe grono złodziei i oszustów nie płacących abonentu, TVP zażądała od operatorów opłat za reemisję swoich programów. Oznaczałoby to, iż prawy obywatel płacący po bożemu abonament, de facto płaciłby go raz jeszcze. Pomijając dyskusyjny aspekt zgodności z prawem takiego uczynku, fakt ten stawia w nierówności abonentów kablówek z osobami, które odbierają programy TVP drogą naziemną i płacą tylko jeden abonament. O ile go oczywiście w ogóle płacą. Wojenka podjazdowa zatem trwa, a obrażeni operatorzy kablowi nie kwapią się do włączenia w swoje pakiety osiągnięc kulturalnych telewizji publicznej. Tym bardziej, że ustawa o radiofonii i telewizji nie nadaje kanałom tematycznym TVP statusu publicznego, zatem kablarze wcale nie muszą raczyć swoich abonentów żywotem Paderewskiego, czy też III Symfonią Johannesa Brahmsa.
Kilka dni temu prezes TVP Jan Dworak obwieścił możliwośc uruchomienia aż sześciu nowych kanałów tematycznych: dla dzieci i młodzieży, sportowego, edukacyjnego, rozrywkowego, filmowego oraz parlamentarnego. Pomijam już fakt, że wśród wymienionych nie znalazł się kanał muzyczny, co oznacza, że wykonaną onegdaj pracę kilkudziesięciu osób można odłożyć na wysoką półkę lub po prostu wyrzucić do kosza. Zadziwił mnie przede wszystkim rozmach tematyczny, jaki przedstawiła Telewizja Polska. Sześć kanałów - nie przypominam sobie, aby jakakolwiek stacja telewizyjna jednym tchem wymieniła zamiar uruchomienia aż tylu programów. Według prezesa TVP, wyniki badań świadczą o tym, iz widzowie oczekują na kanał historyczno-dokumentalny. Dlaczego zatem w finałowej szóstce nie znalazała sie taka propozycja? Czyżby nadawca publiczny szykował nam kolejne niewypały?
No chyba, że myśl historyczno-dokumentalna zostanie zaprzęgnięta w potrzebną na naszym rynku myśl edukacyjną - zwracam wtedy honor pomysłowości i weny twórczej, pozwalającej na minimalizacje kosztów. Idąc tym śladem pod kanał rozrywkowy można podpiąć i parlament -
w końcu rozrywka gwarantowana, a i na kanale zajętym obecnie pod obrady Sejmu być może będzie można wtedy coś ciekawego obejrzeć.
Nie widzę jednak miejsca dla kolejnego kanału sportowego. W tym segmencie prym wiedzie Polsat, emocji sportowych dostarcza również Eurosport, nad sportowym projektem pracuje TVN, a co zamożniejsi obywatele mają możliwość podglądu rozgrywek ligowych w Canal+. Biorąc jeszcze pod uwagę liczne wpadki i podknięcia Telewizji Polskiej w aspekcie zakupów praw do transmisji imprez sportowych, można powiedzieć jedno - lipa. I podejrzewam, że dwa mecze Wisły Kraków tej sytuacji nie zmienią.
Na koniec tematycznych refleksji zastanawiam się, w jaki sposób będzie można odebrać przyszłe chluby Telewizji Polskiej. Odpowiedź nasuwa się sama: w sieciach kablowych i na platformach cyfrowych. Jednak jeżeli dystrybucja będzie wyglądać tak samo jak w przypadku TVP Kultura, nasuwa sie kolejne pytanie: kto z tych kanałów skorzysta i kto je będzie oglądać? Sztuka dla sztuki? To nie brzmi przekonująco. Dobrym rozwiązaniem byłoby upowszechnienie się telewizji cyfrowej - wtedy każdy odbiorca być może mógłby obejrzeć wszystkie kanały, jakie proponuje nadawca publiczny. Na to jednak trzeba będzie jeszcze dobrych kilka lat poczekać i przeżyć spory między TVP a stacjami komercyjnymi pod hasłem "razem czy osobno?".
Do tego czasu pozostaniemy drodzy Czytelnicy, a szczególnie Wy, korzystający z anten naziemnych, przy podstawowej ofercie gwarantowanej przez ustawie. Zatem viva il TVP1, TVP2 i TVP3 - pod warunkiem jednak, że akurat w tym miejscu, w którym akurat się znajdujemy, TVP3 będzie dostępne.
Konkursy
do 30.06.12
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
do 29.06.12
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
Kalendarium
Dziś jest 26 maja 2012
Media i kultura
1956 – W Krakowie otwarto Piwnicę pod Baranami, założoną przez Piotra Skrzyneckiego; 1986 - ukazał się album "The Final Countdown" szwedzkiej grupy Europe
Konferencje
Celem warsztatów jest zapoznanie uczestników z różnorodnymi metodami zarabiania na rynku mobilnym.
22 i 23 maja Polskę odwiedzi światowa czołówka specjalistów z branży marketingu wyszukiwarek internetowych.


Komentarze