19.08.05, 14:08
Nowa Tori Amos
Tori Amos "The Beekeeper"
Epic/Sony 2005
Ocena: 2/5
Tori Amos, ikona muzyki alternatywnej, była wielokrotnie porównywana do Kate Bush, wiele razy również zarzucano Amos bezpośrednie naśladownictwo brytyjskiej artystki – większość albumów bowiem pokrywa się tematycznie. „The Beekeeper” przypomina nieudolne podjęcie tematyki „Sensual World” p. Bush z 1989 r.
Najnowsze dzieło nie dość, że nie grzeszy głębią czy refleksyjnością, to pod względem muzycznym nie stanowi kroku do przodu w stosunku do znacznie mocniejszego i bardziej spójnego „Scarlet’s Walk”. Muzyczne innowacje, o których było tak głośno przed premierą, skończyły się na krótkich partiach gospel i poniekąd nowych, aczkolwiek niewyraźnych, egzotycznych instrumentach perkusyjnych, i to w kilku zaledwie utworach (dla przypomnienia – nowe dziecko Amos ma ich aż 19). Czyżby wiek artystki determinował stosunek do eksperymentów? Można się z tym zgodzić, ale nic nie usprawiedliwia tak niskiego poziomu produkcji, chociaż… niektórzy artyści są w stanie wiele zrobić za kilkanaście milionów dolarów w kontrakcie z taką wytwórnią jak Epic.
Album nie stanowi żadnego wyzwania. Brak charakterystycznej dla artystki zagadkowości, a w wielu przypadkach i nici porozumienia miedzy muzyką, a tekstem. I chociaż utwory „Parasol”, Jamaica Inn” i „Original Sinsuality” załugują na uwagę, nie są w stanie obronić reszty przesłodzonego, nierównego, zwyczajnie płytkiego materiału. Wybuch supernowej? Nie sądzę. Raczej zmierzch zmęczonej gwiazdy.
Epic/Sony 2005
Ocena: 2/5
Tori Amos, ikona muzyki alternatywnej, była wielokrotnie porównywana do Kate Bush, wiele razy również zarzucano Amos bezpośrednie naśladownictwo brytyjskiej artystki – większość albumów bowiem pokrywa się tematycznie. „The Beekeeper” przypomina nieudolne podjęcie tematyki „Sensual World” p. Bush z 1989 r.
Najnowsze dzieło nie dość, że nie grzeszy głębią czy refleksyjnością, to pod względem muzycznym nie stanowi kroku do przodu w stosunku do znacznie mocniejszego i bardziej spójnego „Scarlet’s Walk”. Muzyczne innowacje, o których było tak głośno przed premierą, skończyły się na krótkich partiach gospel i poniekąd nowych, aczkolwiek niewyraźnych, egzotycznych instrumentach perkusyjnych, i to w kilku zaledwie utworach (dla przypomnienia – nowe dziecko Amos ma ich aż 19). Czyżby wiek artystki determinował stosunek do eksperymentów? Można się z tym zgodzić, ale nic nie usprawiedliwia tak niskiego poziomu produkcji, chociaż… niektórzy artyści są w stanie wiele zrobić za kilkanaście milionów dolarów w kontrakcie z taką wytwórnią jak Epic.
Album nie stanowi żadnego wyzwania. Brak charakterystycznej dla artystki zagadkowości, a w wielu przypadkach i nici porozumienia miedzy muzyką, a tekstem. I chociaż utwory „Parasol”, Jamaica Inn” i „Original Sinsuality” załugują na uwagę, nie są w stanie obronić reszty przesłodzonego, nierównego, zwyczajnie płytkiego materiału. Wybuch supernowej? Nie sądzę. Raczej zmierzch zmęczonej gwiazdy.
Najnowsze informacje: kultura
26.05.12, 11:05
24.05.12, 09:05
23.05.12, 23:05
23.05.12, 23:05
23.05.12, 23:05
Konkursy
do 30.06.12
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
do 29.06.12
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
Kalendarium
Dziś jest 27 maja 2012
Media i kultura
1960 – Polskie Radio nadało pierwszy odcinek powieści radiowej "W Jezioranach" ; 1994 – odbyła się polska premiera filmu "Trzy kolory. Czerwony"
Konferencje
Celem warsztatów jest zapoznanie uczestników z różnorodnymi metodami zarabiania na rynku mobilnym.
22 i 23 maja Polskę odwiedzi światowa czołówka specjalistów z branży marketingu wyszukiwarek internetowych.


Komentarze