18.05.06, 20:05
Dlaczego TVP nigdy nie będzie niezależna ani publiczna
Felieton Jarosława Pietrzaka.
Jak zwykle mamy cyrk personalny w okolicach telewizji zwanej szumnie „publiczną”. Stołki w niej są znowu strategicznym łupem politycznym, co ukazuje, że jest strukturalnie niemożliwe do spełnienia marzenie, że będzie to kiedyś dobra telewizja, naprawdę publiczna.
Jak bardzo niemożliwe, pokazuje nie tylko kolejna hucpa wokół jej zarządu, organizowana tym razem przez PiS i jego medialnego eksperta Elę Kruk, której sława niewątpliwie przekroczy granice epoki. (Granice kraju już przekroczyła, wszak dzieliła się swoim dorobkiem i przepastnym intelektem z mieszkańcami Iraku.) Pokazują to także argumenty używane w bezładnych jękach sprzeciwu wobec tych zakusów. Pokazują to wygłaszane gdzieniegdzie pomysły, jak wyjść z tego problemu. Że TVP powinna nie prezentować otwarcie żadnych poglądów. Że powinna je reprezentować po równo. Ktoś nawet wymyślił i takie kuriozum: żeby Jedynka była pro-rządowa, a Dwójka opozycyjna. Ciekawe, dlaczego akurat tak, a nie na odwrót? Ciekawe, czy to przypadek, że żadna inna telewizja w Polsce nie pokrywa takiej powierzchni kraju, jak Jedynka?
Odpowiedzi, dlaczego TVP nie będzie nigdy niezależna, dostarcza porównanie do najlepszych telewizji publicznych na świecie. Czy BBC nie ma poglądów politycznych? Czy je ukrywa? Czy reprezentuje wszystkie po równo? To dlaczego stara Thatcher dostawała spazmów na samą myśl o tej instytucji? Dlaczego wyzywała ją od „różowych” i „komuchów”? A australijska ABC? Dlaczego jedynym, co mógł przeciwko niej zrobić prawicowy premier Howard, było ograniczenie jej funduszy? Bo ukrywała poglądy? Bo reprezentowała wszystkie po równo? I dlaczego jej twórcy i pracownicy są skłonni pogodzić się raczej z redukcją funduszy niż robić ukłony w stronę poglądów premiera? Amerykańska PBS natomiast jest jedynym w tamtym kraju medium o masowym zasięgu, które bywa chwalone przez trockistowską stronę wsws.org, prowadzoną przez IV Międzynarodówkę.
Przykłady można by mnożyć, ale wszystkie pokażą jedno: najlepsze telewizje publiczne świata są jednoznacznie lewicowe i dlatego właśnie są niezależne i naprawdę publiczne. Bo są lewicowe na pułapie filozoficznym, a nie związane z jakimiś tam partiami. Są więc na lewicową modłę krytyczne wobec każdego rządu, także lewicowego, co pokazuje przykład stosunku BBC do rządu Blaira. Temu też zawdzięczają swoją rangę i pozycję w swoich społeczeństwach. BBC nie musi się użalać, że nikt nie płaci abonamentu. Wszyscy go płacą, bo będąc medium lewicowym na pułapie filozoficznym, BBC realizuje swoje społeczne zadanie i reprezentuje interes społeczny. Poglądy prawicowe mają wystarczająco dużo miejsca w mediach prywatnych, albowiem wielki kapitał ma naturalną skłonność do takich właśnie poglądów, co doskonale widać u Murdocha, Berlusconiego czy Springera.
TVP nie była lewicowa nawet gdy psuł ją od głowy prezes Kwiatkowski, personalnie związany z ówcześnie panującym SLD. Popierała co prawda polityczną pseudolewicę pokroju Leszka Millera, z finezją słonia zresztą, ale to właśnie jeszcze dobitniej ujawniało, jak bardzo lewicowa na pułapie filozoficznym nie jest. Gdyby była, to równałaby Millera z ziemią właśnie za to, jak bardzo udawana jest ta jego lewicowość. Cały przekaz pod rządami imć Kwiatkowskiego był na pułapie filozoficznym prawicowy, i to do bólu, co ujawniały choćby wszystkie materiały informacyjne o antyglobalistach, porównywalne do najlepszych czasów radzieckiej propagandy.
W cywilizacji Zachodu telewizje publiczne zostały stworzone przez intelektualistów, rozumianych jako klasa społeczna producentów dóbr kultury. Ta klasa społeczna ma w każdym normalnym społeczeństwie Zachodu poglądy lewicowe. Zwrot „intelektualista prawicowy” to w zachodnich językach oksymoron, a „intelektualista lewicowy” - tautologia. Media publiczne powstały jako lewicowe właśnie w takim sensie, w jakim lewicowi są zawsze intelektualiści: w sensie krytycyzmu wobec społecznego status quo, jego symbolicznej reprezentacji i ideologicznych uzasadnień, a nie w sensie promowania tego czy innego polityka. Bo założyli je intelektualiści a nie politycy.
Jak na razie nie istnieje w Polsce możliwość stworzenia niezależnej telewizji publicznej, bo w Polsce intelektualiści jako klasa społeczna nie istnieją, nie ma więc kto tego zrobić. Podaje się za ich ekwiwalent zupełnie inna klasa społeczna, mianowicie inteligencja, w której z kolei normą są poglądy prawicowe. Dlatego inteligencja jest tylko kiepskim lokalnym ersatzem intelektualistów. Nad TVP ciąży grzech założycielski, mianowicie taki, że zawsze rządzili nią politycy, ale nie tylko dlatego jest skazana na to, że zawsze będzie złą telewizją. Będzie nią tak długo, jak nie powstanie w Polsce klasa społeczna intelektualistów i nie przejmie nad tym kulturalnym dziwolągiem kontroli.
Na razie jedyne, co mogę w geście obywatelskiego sprzeciwu zrobić, to odmawiać płacenia abonamentu.
Jak bardzo niemożliwe, pokazuje nie tylko kolejna hucpa wokół jej zarządu, organizowana tym razem przez PiS i jego medialnego eksperta Elę Kruk, której sława niewątpliwie przekroczy granice epoki. (Granice kraju już przekroczyła, wszak dzieliła się swoim dorobkiem i przepastnym intelektem z mieszkańcami Iraku.) Pokazują to także argumenty używane w bezładnych jękach sprzeciwu wobec tych zakusów. Pokazują to wygłaszane gdzieniegdzie pomysły, jak wyjść z tego problemu. Że TVP powinna nie prezentować otwarcie żadnych poglądów. Że powinna je reprezentować po równo. Ktoś nawet wymyślił i takie kuriozum: żeby Jedynka była pro-rządowa, a Dwójka opozycyjna. Ciekawe, dlaczego akurat tak, a nie na odwrót? Ciekawe, czy to przypadek, że żadna inna telewizja w Polsce nie pokrywa takiej powierzchni kraju, jak Jedynka?
Odpowiedzi, dlaczego TVP nie będzie nigdy niezależna, dostarcza porównanie do najlepszych telewizji publicznych na świecie. Czy BBC nie ma poglądów politycznych? Czy je ukrywa? Czy reprezentuje wszystkie po równo? To dlaczego stara Thatcher dostawała spazmów na samą myśl o tej instytucji? Dlaczego wyzywała ją od „różowych” i „komuchów”? A australijska ABC? Dlaczego jedynym, co mógł przeciwko niej zrobić prawicowy premier Howard, było ograniczenie jej funduszy? Bo ukrywała poglądy? Bo reprezentowała wszystkie po równo? I dlaczego jej twórcy i pracownicy są skłonni pogodzić się raczej z redukcją funduszy niż robić ukłony w stronę poglądów premiera? Amerykańska PBS natomiast jest jedynym w tamtym kraju medium o masowym zasięgu, które bywa chwalone przez trockistowską stronę wsws.org, prowadzoną przez IV Międzynarodówkę.
Przykłady można by mnożyć, ale wszystkie pokażą jedno: najlepsze telewizje publiczne świata są jednoznacznie lewicowe i dlatego właśnie są niezależne i naprawdę publiczne. Bo są lewicowe na pułapie filozoficznym, a nie związane z jakimiś tam partiami. Są więc na lewicową modłę krytyczne wobec każdego rządu, także lewicowego, co pokazuje przykład stosunku BBC do rządu Blaira. Temu też zawdzięczają swoją rangę i pozycję w swoich społeczeństwach. BBC nie musi się użalać, że nikt nie płaci abonamentu. Wszyscy go płacą, bo będąc medium lewicowym na pułapie filozoficznym, BBC realizuje swoje społeczne zadanie i reprezentuje interes społeczny. Poglądy prawicowe mają wystarczająco dużo miejsca w mediach prywatnych, albowiem wielki kapitał ma naturalną skłonność do takich właśnie poglądów, co doskonale widać u Murdocha, Berlusconiego czy Springera.
TVP nie była lewicowa nawet gdy psuł ją od głowy prezes Kwiatkowski, personalnie związany z ówcześnie panującym SLD. Popierała co prawda polityczną pseudolewicę pokroju Leszka Millera, z finezją słonia zresztą, ale to właśnie jeszcze dobitniej ujawniało, jak bardzo lewicowa na pułapie filozoficznym nie jest. Gdyby była, to równałaby Millera z ziemią właśnie za to, jak bardzo udawana jest ta jego lewicowość. Cały przekaz pod rządami imć Kwiatkowskiego był na pułapie filozoficznym prawicowy, i to do bólu, co ujawniały choćby wszystkie materiały informacyjne o antyglobalistach, porównywalne do najlepszych czasów radzieckiej propagandy.
W cywilizacji Zachodu telewizje publiczne zostały stworzone przez intelektualistów, rozumianych jako klasa społeczna producentów dóbr kultury. Ta klasa społeczna ma w każdym normalnym społeczeństwie Zachodu poglądy lewicowe. Zwrot „intelektualista prawicowy” to w zachodnich językach oksymoron, a „intelektualista lewicowy” - tautologia. Media publiczne powstały jako lewicowe właśnie w takim sensie, w jakim lewicowi są zawsze intelektualiści: w sensie krytycyzmu wobec społecznego status quo, jego symbolicznej reprezentacji i ideologicznych uzasadnień, a nie w sensie promowania tego czy innego polityka. Bo założyli je intelektualiści a nie politycy.
Jak na razie nie istnieje w Polsce możliwość stworzenia niezależnej telewizji publicznej, bo w Polsce intelektualiści jako klasa społeczna nie istnieją, nie ma więc kto tego zrobić. Podaje się za ich ekwiwalent zupełnie inna klasa społeczna, mianowicie inteligencja, w której z kolei normą są poglądy prawicowe. Dlatego inteligencja jest tylko kiepskim lokalnym ersatzem intelektualistów. Nad TVP ciąży grzech założycielski, mianowicie taki, że zawsze rządzili nią politycy, ale nie tylko dlatego jest skazana na to, że zawsze będzie złą telewizją. Będzie nią tak długo, jak nie powstanie w Polsce klasa społeczna intelektualistów i nie przejmie nad tym kulturalnym dziwolągiem kontroli.
Na razie jedyne, co mogę w geście obywatelskiego sprzeciwu zrobić, to odmawiać płacenia abonamentu.
Konkursy
do 30.06.12
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
do 29.06.12
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
Kalendarium
Dziś jest 26 maja 2012
Media i kultura
1956 – W Krakowie otwarto Piwnicę pod Baranami, założoną przez Piotra Skrzyneckiego; 1986 - ukazał się album "The Final Countdown" szwedzkiej grupy Europe
Konferencje
Celem warsztatów jest zapoznanie uczestników z różnorodnymi metodami zarabiania na rynku mobilnym.
22 i 23 maja Polskę odwiedzi światowa czołówka specjalistów z branży marketingu wyszukiwarek internetowych.


Komentarze