26.03.07, 19:03
Angielskie lisy w Krakowie
Anglojęzyczni przybysze w Krakowie są różnie oceniani. Przeważają opinie mówiące o hałaśliwości, ciągłych imprezach i braku jakiegokolwiek poczucia odpowiedzialności. Tę nieco niekorzystną opinię zmieniają członkowie zespołu Fox Gang. W Krakowie są już dobrze znani. Sobotni koncert utwierdził mnie tylko w opinii jaką miałem do tej pory o nich.
Anglojęzyczni przybysze w Krakowie są różnie oceniani. Przeważają opinie mówiące o hałaśliwości, ciągłych imprezach i braku jakiegokolwiek poczucia odpowiedzialności. Tę nieco niekorzystną opinię zmieniają członkowie zespołu Fox Gang. W Krakowie są już dobrze znani. Mają za sobą dziesiątki koncertów, występy na antenie Radia Kraków oraz nagranie kilku utworów. Sobotni koncert utwierdził mnie tylko w opinii jaką miałem do tej pory o nich.
Ale po kolei. Nie tylko ja mam kłopot z określeniem tego co grają „Foxy”. Gdy słucham ich nagrań, mam w uszach kompilację wszystkich gatunków muzycznych jakie można usłyszeć w radiach, czy telewizji. Rytmy reggae, ska przeplatają się z britpopem, czy disco. Wszystko okraszone jazzowo brzmiącą trąbką Iana Jenkinsa i „hammondowymi” klawiszami Lukasa „Skywalkera” Doolana. Jednak to jeszcze nie wszystko! Beatbox, czyli paszczo-dźwięki, w wykonaniu Luka i, rzadziej, Ryana Dentona dopełnia muzyczny miszmasz jaki serwuje krakowska (bo chyba tak można o nich pisać) szóstka.
W sobotę klub „Awaria” pękał w szwach już w dwie godziny przed koncertem. Chłopcy zaczęli z małym opóźnieniem spowodowanym kłopotami technicznymi (Czyżby jakieś fatum ciążyło nad awaryjną sceną? Ostatnio podobne problemy miały EsFlores i Blue Machine.). Po około trzydziestu minutach czekania usłyszeliśmy pierwsze takty „White Englishman”, crossover’owy kawałek o „klasycznym” Angliku, jego upodobaniach i tym co dla niego jest ważne. Utwór ten przypomina mi pierwsze solowe albumy Kazika Staszewskiego - „Spalam się” i „Spalaj się”. Ryan rapuje przy akompaniamencie gitary Joe Branda. Tom Carter na basie i Rafał Kaczmarek, jedyny Polak w skaldzie, na bębnach wybijają monotonny rytm. Gdzieś tam w tle słychać klawisze i przemykającą ukradkiem trąbkę. W refrenie nabiera tempa, by zakończyć jednym mocnym uderzeniem i zacząć znów z najniższego pułapu głośności. Szalejący na scenie i poza nią Ryan Denton pokazał co potrafi wokalnie w „Cheese Wire”. Szybki pop-rockowy kawałek spowodował falowanie publiczności, a kilka osób nawet znalazło się pod sufitem. Temperatura sięgała punktu krytycznego. Zwłaszcza, że „serowy drut” kręci się coraz szybciej napędzany trąbką i śpiewem Ryana. Po kilkunastu minutach chłopcy postanowili dać sobie i publiczności chwilę wytchnienia. I stało się coś nieoczekiwanego! W czasie przerwy Luke i Ian postanowili sobie pograć i dzięki temu byliśmy świadkami niecodziennego wykonania „Jesteś szalona”, słynnego discopolowego kawałka grupy Boys. Reagge’owa przeróbka spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem i po chwili cały klub śpiewał z Lukiem. Podchwycili to pozostali muzycy i przerwa przeszła do historii.
Po przerwie „Foxi” zagrali mój ulubiony utwór w ich wykonaniu. Czystą poezję, szczyt tego co można zrobić z muzyką. Najlepszy przykład gatunku crossover, czyli najlepsze pomieszanie gatunków jakie można sobie wyobrazić. W „Easy Jet” słychać country, rocka, britpop, bigbit, reggae, muzykę klezmerską i punka. Coś niesamowitego i energetycznego. To co się dzieje na koncertach Fox Gangu w czasie wykonywania tego utworu mogę porównać jedynie do szaleństw jakie dzieją się na koncertach największych gwiazd rocka. Ryan skaczący na stole w rytm refrenu, Tom stojący na schodach z basem i Ian przy barierce z trąbką w dłoni, a przed nimi skaczący tłum i ludzie niesieni na rękach. Trzeba to po prostu zobaczyć! „Easy Jet” nie skończył się tym razem ostrym uderzeniem, a płynnie przeszedł w „I like to move it”. W tym momencie pałeczkę przejął Luke. Beatbox w jego wykonaniu to czyste szaleństwo, tym bardziej, że w tle rządzi punkowo-reagge’owe granie pozostałych „Foxów”.
Trzeci set to już było prawdziwe szaleństwo. Pop-punkowe przeróbki znanych kawałków przeplatały się z ‘foxowymi utworami w zmienionych aranżacjach. Piosenki grane już wcześniej nabrały nowego wyglądu. Tak było z „Joanne”, „Fish Song”, czy wspomnianym już wcześniej „Cheese Wire”. Crossover’owe granie skończyło się grubo po północy. Po ponad trzygodzinnej dawce muzyki.
Znam Fox Gang od dwóch lat, byłem na kilku ich koncertach. Jednak to co usłyszałem w sobotę przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Był to najlepszy koncert „Foxów” na jakim dotychczas byłem. Widać gołym okiem, że chce się im grać i sprawia im to dużą przyjemność. Bawią się dźwiękami, instrumentami i własnym głosem. Jeśli macie ochotę poskakać, pokiwać się, powrzeszczeć, czy po prostu posłuchać bardzo dobrych technicznie muzyków to polecam tę kapelę. Warto na nich się wybrać i warto zainwestować w ich muzykę (tu zwracam się do dyrektorów programowych). To co prezentują jest nowe i niepowtarzalne. Równie dobrze brzmi na koncercie (gdzie grają ostrzej), jak i na płycie, czy antenie radiowej. Naprawdę warto ich posłuchać.
Acha! I jeszcze jedno! Artykuł, wbrew pozorom, nie jest sponsorowany.
Kontakt ze mną, jak zwykle, za pośrednictwem poczty internetowej: s.zagorski@mediafm.net.
Ale po kolei. Nie tylko ja mam kłopot z określeniem tego co grają „Foxy”. Gdy słucham ich nagrań, mam w uszach kompilację wszystkich gatunków muzycznych jakie można usłyszeć w radiach, czy telewizji. Rytmy reggae, ska przeplatają się z britpopem, czy disco. Wszystko okraszone jazzowo brzmiącą trąbką Iana Jenkinsa i „hammondowymi” klawiszami Lukasa „Skywalkera” Doolana. Jednak to jeszcze nie wszystko! Beatbox, czyli paszczo-dźwięki, w wykonaniu Luka i, rzadziej, Ryana Dentona dopełnia muzyczny miszmasz jaki serwuje krakowska (bo chyba tak można o nich pisać) szóstka.
W sobotę klub „Awaria” pękał w szwach już w dwie godziny przed koncertem. Chłopcy zaczęli z małym opóźnieniem spowodowanym kłopotami technicznymi (Czyżby jakieś fatum ciążyło nad awaryjną sceną? Ostatnio podobne problemy miały EsFlores i Blue Machine.). Po około trzydziestu minutach czekania usłyszeliśmy pierwsze takty „White Englishman”, crossover’owy kawałek o „klasycznym” Angliku, jego upodobaniach i tym co dla niego jest ważne. Utwór ten przypomina mi pierwsze solowe albumy Kazika Staszewskiego - „Spalam się” i „Spalaj się”. Ryan rapuje przy akompaniamencie gitary Joe Branda. Tom Carter na basie i Rafał Kaczmarek, jedyny Polak w skaldzie, na bębnach wybijają monotonny rytm. Gdzieś tam w tle słychać klawisze i przemykającą ukradkiem trąbkę. W refrenie nabiera tempa, by zakończyć jednym mocnym uderzeniem i zacząć znów z najniższego pułapu głośności. Szalejący na scenie i poza nią Ryan Denton pokazał co potrafi wokalnie w „Cheese Wire”. Szybki pop-rockowy kawałek spowodował falowanie publiczności, a kilka osób nawet znalazło się pod sufitem. Temperatura sięgała punktu krytycznego. Zwłaszcza, że „serowy drut” kręci się coraz szybciej napędzany trąbką i śpiewem Ryana. Po kilkunastu minutach chłopcy postanowili dać sobie i publiczności chwilę wytchnienia. I stało się coś nieoczekiwanego! W czasie przerwy Luke i Ian postanowili sobie pograć i dzięki temu byliśmy świadkami niecodziennego wykonania „Jesteś szalona”, słynnego discopolowego kawałka grupy Boys. Reagge’owa przeróbka spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem i po chwili cały klub śpiewał z Lukiem. Podchwycili to pozostali muzycy i przerwa przeszła do historii.
Po przerwie „Foxi” zagrali mój ulubiony utwór w ich wykonaniu. Czystą poezję, szczyt tego co można zrobić z muzyką. Najlepszy przykład gatunku crossover, czyli najlepsze pomieszanie gatunków jakie można sobie wyobrazić. W „Easy Jet” słychać country, rocka, britpop, bigbit, reggae, muzykę klezmerską i punka. Coś niesamowitego i energetycznego. To co się dzieje na koncertach Fox Gangu w czasie wykonywania tego utworu mogę porównać jedynie do szaleństw jakie dzieją się na koncertach największych gwiazd rocka. Ryan skaczący na stole w rytm refrenu, Tom stojący na schodach z basem i Ian przy barierce z trąbką w dłoni, a przed nimi skaczący tłum i ludzie niesieni na rękach. Trzeba to po prostu zobaczyć! „Easy Jet” nie skończył się tym razem ostrym uderzeniem, a płynnie przeszedł w „I like to move it”. W tym momencie pałeczkę przejął Luke. Beatbox w jego wykonaniu to czyste szaleństwo, tym bardziej, że w tle rządzi punkowo-reagge’owe granie pozostałych „Foxów”.
Trzeci set to już było prawdziwe szaleństwo. Pop-punkowe przeróbki znanych kawałków przeplatały się z ‘foxowymi utworami w zmienionych aranżacjach. Piosenki grane już wcześniej nabrały nowego wyglądu. Tak było z „Joanne”, „Fish Song”, czy wspomnianym już wcześniej „Cheese Wire”. Crossover’owe granie skończyło się grubo po północy. Po ponad trzygodzinnej dawce muzyki.
Znam Fox Gang od dwóch lat, byłem na kilku ich koncertach. Jednak to co usłyszałem w sobotę przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Był to najlepszy koncert „Foxów” na jakim dotychczas byłem. Widać gołym okiem, że chce się im grać i sprawia im to dużą przyjemność. Bawią się dźwiękami, instrumentami i własnym głosem. Jeśli macie ochotę poskakać, pokiwać się, powrzeszczeć, czy po prostu posłuchać bardzo dobrych technicznie muzyków to polecam tę kapelę. Warto na nich się wybrać i warto zainwestować w ich muzykę (tu zwracam się do dyrektorów programowych). To co prezentują jest nowe i niepowtarzalne. Równie dobrze brzmi na koncercie (gdzie grają ostrzej), jak i na płycie, czy antenie radiowej. Naprawdę warto ich posłuchać.
Acha! I jeszcze jedno! Artykuł, wbrew pozorom, nie jest sponsorowany.
Kontakt ze mną, jak zwykle, za pośrednictwem poczty internetowej: s.zagorski@mediafm.net.
Najnowsze informacje: kultura
24.05.12, 09:05
23.05.12, 23:05
23.05.12, 23:05
23.05.12, 23:05
22.05.12, 23:05
Konkursy
do 30.06.12
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
do 29.06.12
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
Kalendarium
Dziś jest 25 maja 2012
Media i kultura
1942 – urodziła się Łucja Prus (piosenkarka), 1979 – odbyła się premiera filmu "Test pilota Pirxa"
Konferencje
Celem warsztatów jest zapoznanie uczestników z różnorodnymi metodami zarabiania na rynku mobilnym.
22 i 23 maja Polskę odwiedzi światowa czołówka specjalistów z branży marketingu wyszukiwarek internetowych.


Komentarze