17.05.07, 19:05
Pod napięciem między Naszym Dziennikiem a TVN
Do ostrych spięć słownych dochodziło w czwartek podczas procesu cywilnego, wytoczonego przez TVN "Naszemu Dziennikowi". Stacja chce od gazety przeprosin i 50 tys. zł na cel społeczny.
Do ostrych spięć słownych dochodziło w czwartek podczas procesu cywilnego, wytoczonego przez TVN "Naszemu Dziennikowi". Stacja chce od gazety przeprosin i 50 tys. zł na cel społeczny za zwroty pod jej adresem typu: "medialne ZOMO", "goebbelsowska propaganda", "medialni terroryści". Sąd Okręgowy Warszawa-Praga odroczył proces do 2 sierpnia br. - poinformowała Polska Agencja Prasowa.
Powodem procesu są artykuły związanego z mediami o. Tadeusza Rydzyka "ND" z czerwca 2005 r. Pisał on wtedy, że TVN przygotowywał materiał mający szkalować Radio Maryja, TV Trwam i samego ojca dyrektora. Chodziło o sfilmowaną przez TV Trwam w aucie TVN kartkę z roboczym planem działań dziennikarza stacji. W tych zapiskach mowa jest m.in. o zamiarach filmowania ukrytą kamerą; sposobach dostania się na mszę celebrowaną przez o. Rydzyka; sprawdzeniu, czy Radio Maryja miało "problemy z prawem". Opisując sprawę, "ND" użył wobec dziennikarzy TVN określeń: "medialne ZOMO", "medialni terroryści". Pisano o "metodach rodem z epoki stalinizmu", o "goebbelsowskiej propagandzie", o "walce z Narodem Polskim" i że "TVN łamie prawo". TVN odpowiadał, że "nie ma niczego zdrożnego w przygotowywaniu materiału o fenomenie o. Tadeusza Rydzyka i przedsięwzięć, którym patronuje". Dodawano, że nie ma wątpliwości, iż dziennikarze TVN nie naruszyli "ani prawa prasowego, ani dobrego obyczaju" - czytamy w depeszy PAP.
Stacja wytoczyła wydawcy gazety i jej redaktorowi naczelnemu proces o ochronę dóbr osobistych, żądając by sąd nakazał jej publiczne przeprosiny i wpłatę 50 tys. zł zadośćuczynienia na Caritas. W marcu 2007 r. sąd - w drodze tzw. zabezpieczenia powództwa - zakazał "ND" używania wobec TVN inkryminowanych określeń.
Adwokat pozwanych mec. Krystyna Kosińska wniosła przed sądem o oddalenie pozwu. Argumentowała, że działanie gazety "nie było bezprawne", gdyż była to z jej strony jedynie "dopuszczalna krytyka, podjęta w interesie społecznym". Reprezentująca powoda mec. Barbara Kondracka poparła pozew.
Mec. Kosińska wniosła, by sąd zobowiązał TVN do przedstawienia "pełnej listy osób uczestniczących w realizacji programu". "Dyrektorem programowym TVN był wtedy pan Milan Subotić, powiązany ze służbami specjalnymi" - dodała. "Protestuję!" - wykrzyknęła mec. Kondracka. "Pani narusza dobre osobiste osób trzecich, nie mających związków z procesem" - dodała. Mec. Kosińska replikowała, że metody opisane w "scenariuszu" "mogą świadczyć o pewnych nawykach tej osoby z przeszłości" - relacjonuje PAP.
Złożyła ona wniosek, by sąd powołał biegłego historyka ("najlepiej z IPN"), by ocenił, czy metody ze "scenariusza" "zawierają cechy charakterystyczne w działaniach SB", a także co do "wytycznych do inwigilacji" - dokumentu znalezionego w 1997 r. w UOP szafie płk UOP (a wcześniej SB) Jana Lesiaka.
Sąd oddalił wniosek pozwanych co do biegłego, bo "nie ma on związku z przedmiotem procesu". Bez rozpatrzenia, z powodu braku podstaw prawnych, sąd pozostawił zaś wniosek o zobowiązanie TVN do przedstawienia listy dziennikarzy.
Zeznając w czwartek jako świadek pozwanych Łucja Łukaszewicz, prorektor Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, mówiła, że jej studenci i kadra "żyją jak w oblężonej twierdzy", bo są "osaczani przez ekipy TVN", które m.in. posługują się ukrytymi kamerami. Spytana przez mec. Kondracką, skąd wie, że dziennikarze, którzy ją nachodzili, byli właśnie z TVN, świadek odparła: "Przy naszej uczelni bardzo długo wisiał plakat z twarzami lokalnych dziennikarzy, w tym z TVN. Zastrzegła, że mu się "nigdy szczegółowo nie przyglądała".
Powodem procesu są artykuły związanego z mediami o. Tadeusza Rydzyka "ND" z czerwca 2005 r. Pisał on wtedy, że TVN przygotowywał materiał mający szkalować Radio Maryja, TV Trwam i samego ojca dyrektora. Chodziło o sfilmowaną przez TV Trwam w aucie TVN kartkę z roboczym planem działań dziennikarza stacji. W tych zapiskach mowa jest m.in. o zamiarach filmowania ukrytą kamerą; sposobach dostania się na mszę celebrowaną przez o. Rydzyka; sprawdzeniu, czy Radio Maryja miało "problemy z prawem". Opisując sprawę, "ND" użył wobec dziennikarzy TVN określeń: "medialne ZOMO", "medialni terroryści". Pisano o "metodach rodem z epoki stalinizmu", o "goebbelsowskiej propagandzie", o "walce z Narodem Polskim" i że "TVN łamie prawo". TVN odpowiadał, że "nie ma niczego zdrożnego w przygotowywaniu materiału o fenomenie o. Tadeusza Rydzyka i przedsięwzięć, którym patronuje". Dodawano, że nie ma wątpliwości, iż dziennikarze TVN nie naruszyli "ani prawa prasowego, ani dobrego obyczaju" - czytamy w depeszy PAP.
Stacja wytoczyła wydawcy gazety i jej redaktorowi naczelnemu proces o ochronę dóbr osobistych, żądając by sąd nakazał jej publiczne przeprosiny i wpłatę 50 tys. zł zadośćuczynienia na Caritas. W marcu 2007 r. sąd - w drodze tzw. zabezpieczenia powództwa - zakazał "ND" używania wobec TVN inkryminowanych określeń.
Adwokat pozwanych mec. Krystyna Kosińska wniosła przed sądem o oddalenie pozwu. Argumentowała, że działanie gazety "nie było bezprawne", gdyż była to z jej strony jedynie "dopuszczalna krytyka, podjęta w interesie społecznym". Reprezentująca powoda mec. Barbara Kondracka poparła pozew.
Mec. Kosińska wniosła, by sąd zobowiązał TVN do przedstawienia "pełnej listy osób uczestniczących w realizacji programu". "Dyrektorem programowym TVN był wtedy pan Milan Subotić, powiązany ze służbami specjalnymi" - dodała. "Protestuję!" - wykrzyknęła mec. Kondracka. "Pani narusza dobre osobiste osób trzecich, nie mających związków z procesem" - dodała. Mec. Kosińska replikowała, że metody opisane w "scenariuszu" "mogą świadczyć o pewnych nawykach tej osoby z przeszłości" - relacjonuje PAP.
Złożyła ona wniosek, by sąd powołał biegłego historyka ("najlepiej z IPN"), by ocenił, czy metody ze "scenariusza" "zawierają cechy charakterystyczne w działaniach SB", a także co do "wytycznych do inwigilacji" - dokumentu znalezionego w 1997 r. w UOP szafie płk UOP (a wcześniej SB) Jana Lesiaka.
Sąd oddalił wniosek pozwanych co do biegłego, bo "nie ma on związku z przedmiotem procesu". Bez rozpatrzenia, z powodu braku podstaw prawnych, sąd pozostawił zaś wniosek o zobowiązanie TVN do przedstawienia listy dziennikarzy.
Zeznając w czwartek jako świadek pozwanych Łucja Łukaszewicz, prorektor Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, mówiła, że jej studenci i kadra "żyją jak w oblężonej twierdzy", bo są "osaczani przez ekipy TVN", które m.in. posługują się ukrytymi kamerami. Spytana przez mec. Kondracką, skąd wie, że dziennikarze, którzy ją nachodzili, byli właśnie z TVN, świadek odparła: "Przy naszej uczelni bardzo długo wisiał plakat z twarzami lokalnych dziennikarzy, w tym z TVN. Zastrzegła, że mu się "nigdy szczegółowo nie przyglądała".
Najnowsze informacje: prasa
24.05.12, 18:05
24.05.12, 18:05
24.05.12, 18:05
24.05.12, 12:05
24.05.12, 11:05
Konkursy
do 30.06.12
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
do 29.06.12
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
Kalendarium
Dziś jest 25 maja 2012
Media i kultura
1942 – urodziła się Łucja Prus (piosenkarka), 1979 – odbyła się premiera filmu "Test pilota Pirxa"
Konferencje
Celem warsztatów jest zapoznanie uczestników z różnorodnymi metodami zarabiania na rynku mobilnym.
22 i 23 maja Polskę odwiedzi światowa czołówka specjalistów z branży marketingu wyszukiwarek internetowych.


Komentarze