21.06.06, 23:06
Lisa Germano: Slide
Lisa Germano zaprasza do swojego mrocznego i dziwnego świata bez ostrzeżenia, że drzwi posiadają wewnętrzny zatrzask.
Niezmiernie rzadko spotyka się muzykę zupełnie niepowtarzalną, oryginalną i świeżą, a jednocześnie przystępną nawet dla najbardziej opornych emocjonalnie słuchaczy. Artyści tworzący takie perły to zazwyczaj 'ecmc': egocentryczni, cyniczni, muzyczni czarodzieje. W tej kwestii niespodzianek nie będzie. Poprzez "Slide"; (1998), Lisa Germano, amerykańska multiinstrumentalista znana przede wszystkim z kilkuletniej współpracy z zespołem The Eels, zaprasza nas do swojego mrocznego i dziwnego świata bez ostrzeżenia, że drzwi posiadają wewnętrzny zatrzask.
Tematami jakie Germano zazwyczaj porusza są życie, miłość, przestrzeń i alkohol. Bez zbędnych słodkości z każdym utworem odsłania kolejną kurtynę misternie przygotowanej ekspozycji. Nie inaczej jest na "Slide". Czego słuchacz z pewnością nie znajdzie? Emocjonalnych obnażeń, tak charakterystycznych dla konfesyjnych muzyków. Muzyka i teksty Germano są klaustrofobiczne i duszne, ale jednocześnie delikatne i niejednoznaczne. Podobną mieszankę można odnaleźć u Laurie Anderson, Susan Voelz lub Scotta Walkera, ale jest to szalenie ryzykowne porównanie.
Na "Slide" zetkniemy się z problematyką komunikacji, który to (w/g Germano) zakrada się do każdego aspektu życia. Ze słuchaczem artystka komunikuje się świetnie, głównie dzięki starannie wyważonym kompozycjom o umiarkowanym tempie i szerokim polu do interpretacji. To prawdopodobnie jej największy atut - podczas seansu z każdą z jej płyt odnosi się wrażenie, że to Germano jest muzyką, a nie jedynie wprawnym i wrażliwym kompozytorem. Podobnie jest na "Slide". mocno zalatującym industrialem, nietypowym dla artystki preferującej klasyczne instrumenty. Jest to jej ostatnie wydawnictwo pod opiekuńczymi skrzydłami brytyjskie wytwórni 4AD.
Dla kogoś, kto nigdy nie osiągną komercyjnego sukcesu czy światowego rozgłosu, zerwanie kontraktu przez wieloletnich współpracowników musiało być dotkliwym niepowodzeniem. Jak Germano sama przyznaje, była w pewnym sensie do tego przygotowana, a "Slide" jest w pełni świadomym ślizgiem do króliczej nory, gdzie podobnie jak Alicja goniąca białego królika możemy przede wszystkim odnaleźć nasze własne lęki, marzenia i obsesje. Pewnego rodzaju emocjonalny masochizm artystki nie jest godny pochwały, ale to właśnie on bez najmniejszych wątpliwośći sprawił, że możemy posłuchać tak wspaniałych i intrygujących utworów, jak "If I Think Of Love"; czy "Wood Floors".
Ostrzegam: uzależnia.
PS. Nowy album artystki już na początku lipca 2006.
Tematami jakie Germano zazwyczaj porusza są życie, miłość, przestrzeń i alkohol. Bez zbędnych słodkości z każdym utworem odsłania kolejną kurtynę misternie przygotowanej ekspozycji. Nie inaczej jest na "Slide". Czego słuchacz z pewnością nie znajdzie? Emocjonalnych obnażeń, tak charakterystycznych dla konfesyjnych muzyków. Muzyka i teksty Germano są klaustrofobiczne i duszne, ale jednocześnie delikatne i niejednoznaczne. Podobną mieszankę można odnaleźć u Laurie Anderson, Susan Voelz lub Scotta Walkera, ale jest to szalenie ryzykowne porównanie.
Na "Slide" zetkniemy się z problematyką komunikacji, który to (w/g Germano) zakrada się do każdego aspektu życia. Ze słuchaczem artystka komunikuje się świetnie, głównie dzięki starannie wyważonym kompozycjom o umiarkowanym tempie i szerokim polu do interpretacji. To prawdopodobnie jej największy atut - podczas seansu z każdą z jej płyt odnosi się wrażenie, że to Germano jest muzyką, a nie jedynie wprawnym i wrażliwym kompozytorem. Podobnie jest na "Slide". mocno zalatującym industrialem, nietypowym dla artystki preferującej klasyczne instrumenty. Jest to jej ostatnie wydawnictwo pod opiekuńczymi skrzydłami brytyjskie wytwórni 4AD.
Dla kogoś, kto nigdy nie osiągną komercyjnego sukcesu czy światowego rozgłosu, zerwanie kontraktu przez wieloletnich współpracowników musiało być dotkliwym niepowodzeniem. Jak Germano sama przyznaje, była w pewnym sensie do tego przygotowana, a "Slide" jest w pełni świadomym ślizgiem do króliczej nory, gdzie podobnie jak Alicja goniąca białego królika możemy przede wszystkim odnaleźć nasze własne lęki, marzenia i obsesje. Pewnego rodzaju emocjonalny masochizm artystki nie jest godny pochwały, ale to właśnie on bez najmniejszych wątpliwośći sprawił, że możemy posłuchać tak wspaniałych i intrygujących utworów, jak "If I Think Of Love"; czy "Wood Floors".
Ostrzegam: uzależnia.
PS. Nowy album artystki już na początku lipca 2006.
Najnowsze informacje: kultura
24.05.12, 09:05
23.05.12, 23:05
23.05.12, 23:05
23.05.12, 23:05
22.05.12, 23:05
Konkursy
do 21.06.12
Zaprszamy do konkursu w którym można wygrać trzy egzemplarze książki.
Kalendarium
Dziś jest 25 maja 2012
Media i kultura
1942 – urodziła się Łucja Prus (piosenkarka), 1979 – odbyła się premiera filmu "Test pilota Pirxa"
Konferencje
Celem warsztatów jest zapoznanie uczestników z różnorodnymi metodami zarabiania na rynku mobilnym.
22 i 23 maja Polskę odwiedzi światowa czołówka specjalistów z branży marketingu wyszukiwarek internetowych.


Komentarze