23.05.07, 19:05
Opowieści z Ziemiomorza
„Opowieści z Ziemiomorza” Ursuli Le Guin doczekały się pierwszej wielkoekranowej adaptacji (pomijam aktorski mini-serial wyprodukowany w 2004 r. przez SciFi Channel, który nie zebrał zbyt pochlebnych ocen). Produkcją zajęło się japońskie studio Ghibli, znane szerszemu gronu z takich tytułów jak „Spirited Away” i „Ruchomy zamek Hauru”.
„Opowieści z Ziemiomorza” Ursuli Le Guin doczekały się pierwszej wielkoekranowej adaptacji (pomijam aktorski mini-serial wyprodukowany w 2004 r. przez SciFi Channel, który nie zebrał zbyt pochlebnych ocen). Produkcją zajęło się japońskie studio Ghibli, znane szerszemu gronu z takich tytułów jak „Spirited Away” i „Ruchomy zamek Hauru”. Mniejsza część odbiorców może kojarzyć jeszcze inne: „Księżniczka Mononoke”, „Mój sąsiad Totoro”, „Laputa”, „Nausicaa of the Valley of Wind” czy „Kiki’s Delivery Service”. Część z nich będziemy mogli zobaczyć we wrześniu 2007 w Polsce (tak zapowiada ich dystrybutor – Monolith Plus). Za te filmy odpowiadał Hayao Miyazaki, „Opowieści z Ziemiomorza” są natomiast debiutem jego syna Goro. Ciekawym zbiegiem praw autorskich film dotarł do nas wcześniej niż do Ameryki. Niestety tylko do pięciu miast Polski. Widać w naszym kraju Anime nadal jest traktowane po macoszemu.
Przyjrzyjmy się teraz samej produkcji. Ghibli standardowo utrzymuje wysoką jakość animacji i dźwięku, jednak sama fabuła w tym wypadku wydaje się troszeczkę rozwlekła. Momentami podziwiamy, bezdyskusyjnie piękne, krajobrazy odrobinę zbyt długo.
Zło szerzy się w Ziemiomorzu, to znaczy równowaga świata zostaje zachwiana. Plagi i zarazy niszczą królestwo, magowie tracą moc, na dodatek widziano smoki. Król i doradcy mają zamiar znaleźć przyczynę tego stanu rzeczy. Niestety niedługo po opuszczeniu sali obrad władca zostaje zasztyletowany przez swego młodego syna, który zabiera mu wykuty z zaklęć miecz i ucieka. Młodego księcia Arrena gonionego przez „wilki” ratuje arcymag Ged. W dalszą podróż przez opuszczony kraj wyruszają razem. W mieście Arren opanowany przez swój „cień” ratuje z rąk łowców niewolników Therru. Niedługo później sam staje się ich ofiarą. Na ratunek ponownie przybywa mu Krogulec. Później oboje udają się do samotnego domu, gdzie mieszka Tenar, znajoma Geda, którą ten uwolnił kiedyś z labiryntu Grobowców Atuanu. Okazuje się, że mieszka z nią również Therru. Panem rozłoszczonych ucieczką ładunku łowców niewolników okazuje się mag Cob. Gdy dowiaduje się o udziale „maga z bliznami na twarzy”, rozkazuje go pojmać – ma z nim dawne porachunki. Wykorzystuje znaną prawdę – najłatwiej dotrzeć do mężczyzny przez kobietę, na której mu w jakiś sposób zależy. Władzę można nad kimś przejąć również wykorzystując jego „prawdziwe imię”. Tak właśnie dzieje się w przypadku Lebannena czyli Arrena, który ze strachu prze mrocznym sobą porzuca schronienie w wiejskim domku. Cob, którego celem jest życie wieczne, omamia młodego księcia, ten o mało nie zabija Geda. Arcymag przeżywa i co więcej, udaje mu się naruszyć kontrolę, jaką Cob sprawuje nad chłopcem, ale sam trafia do celi, w której już zamknięto Tenar. Na odsiecz, z magicznym mieczem, prowadzona przez dobrą część Arrena, śpieszy Tehanu czyli Therru. Razem z młodym księciem po ciężkiej walce udaje jej się ocalić Tenar i Geda. Podczas ostatecznej potyczki z Cobem Tehanu przemienia się w smoka. Film kończy się szczęśliwie, choć niejednoznacznie, nasi bohaterowie żyją, a śmierć złego maga sugeruje przywrócenie równowagi. Nic jednak nie jest wiadome na pewno.
Podszedłem do tematu bez obciążeń – nie znam cyklu „Ziemiomorze” i pewnie z tego powodu część wydarzeń pozostała dla mnie niezrozumiała – jak choćby czy Therru jest smokiem czy człowiekiem, co strasznego stanie się w wyniku zachwiana równowagi, które właśnie nastąpiło, czemu walczące smoki stanowią zły omen itd. Niesłuszny zarzut stawia jednak recenzent z „Dziennika”, który filmu najwyraźniej osobiście nie widział, odnośnie niezrozumiałego zachowania Arrena względem swojego ojca. Moim zdaniem mamy do czynienia z filmem „momentów” chwilami, bowiem czujemy rodzinną atmosferę innych produkcji japońskiego studia, by zaraz znaleźć się w mocy cienia. Scena, kiedy Arren odcina ramię złemu magowi Cobowi za pomocą świecącego miecza, automatycznie skojarzyła mi się ze sceną a la „Gwiezdne wojny”, lecz był to jedyny moment wywołujący cyniczny uśmiech. Jak przystało na fantasy , mamy tu smoki (czemu tylko trzy?) i czarodziei (jednego dobrego arcymaga Krogulca i jego zły odpowiednik złego Coba). Ged pędząc nocą na „koniu” przez pola wygląda jak błyszcząca kometa, a jego pojawienie się we wrotach „złego” zamku przypomina kadry z Gandalfem dosiadającym Cienistogrzywego. Cob wygląda zniewieściale i nosi buty na obcasie. Może dlatego jest taki zły, bo ponoć są bardzo niewygodne. Podobno bohaterem „Opowieści z Ziemiomorza” jest Krogulec (Ged), ale moim zdaniem ważniejszy wydaje się Arren zmagający z „cieniem” zrodzonym ze strachu i świadomością morderstwa własnego ojca, do którego ten go pchnął. Z tego filmu dowiedzieć się możemy, że smoki (jeśli Therru naprawdę jest jednym z nich) nie potrafią zbyt dobrze śpiewać, zwłaszcza a capella.
Pomimo tych wszystkich niedociągnięć proponuję spojrzeć na film przychylnym okiem. Po pierwsze to debiutanckie dzieło i jeśli autor wyciągnie właściwe wnioski, kolejny film powinien być dużo lepszy. Po drugie fantasy to trudny temat, o czym świadczy niewielka liczba tytułów poruszająca tą tematykę, więc trzeba być wyrozumiałym i nie krytykować szczegółów. Po trzecie przygotowując adaptację zawsze naraża się na krytyczne porównania. Sama Ursula Le Guin skomentowała ją tak: „To nie moja książka. To twój film. To dobry film”. Skrytykowała więc „Opowieści z Ziemiomorza” nie jako film sam w sobie, lecz jako pozycję odbiegającą od stworzonego przez nią świata. Sumując, gdyby nie patrzeć przez pryzmat studia, z jakiego pochodzi, uznałbym pewnie film za dobry. Jednak nie sposób uniknąć porównań. Tak więc jest to po prostu kawałek rzemieślniczej pracy, lecz brak w filmie artyzmu, do którego studio Ghibli przyzwyczaiło. Warto jednak zapoznać się z debiutancką produkcją i czekać na jeszcze lepsze w przyszłości.
Przyjrzyjmy się teraz samej produkcji. Ghibli standardowo utrzymuje wysoką jakość animacji i dźwięku, jednak sama fabuła w tym wypadku wydaje się troszeczkę rozwlekła. Momentami podziwiamy, bezdyskusyjnie piękne, krajobrazy odrobinę zbyt długo.
Zło szerzy się w Ziemiomorzu, to znaczy równowaga świata zostaje zachwiana. Plagi i zarazy niszczą królestwo, magowie tracą moc, na dodatek widziano smoki. Król i doradcy mają zamiar znaleźć przyczynę tego stanu rzeczy. Niestety niedługo po opuszczeniu sali obrad władca zostaje zasztyletowany przez swego młodego syna, który zabiera mu wykuty z zaklęć miecz i ucieka. Młodego księcia Arrena gonionego przez „wilki” ratuje arcymag Ged. W dalszą podróż przez opuszczony kraj wyruszają razem. W mieście Arren opanowany przez swój „cień” ratuje z rąk łowców niewolników Therru. Niedługo później sam staje się ich ofiarą. Na ratunek ponownie przybywa mu Krogulec. Później oboje udają się do samotnego domu, gdzie mieszka Tenar, znajoma Geda, którą ten uwolnił kiedyś z labiryntu Grobowców Atuanu. Okazuje się, że mieszka z nią również Therru. Panem rozłoszczonych ucieczką ładunku łowców niewolników okazuje się mag Cob. Gdy dowiaduje się o udziale „maga z bliznami na twarzy”, rozkazuje go pojmać – ma z nim dawne porachunki. Wykorzystuje znaną prawdę – najłatwiej dotrzeć do mężczyzny przez kobietę, na której mu w jakiś sposób zależy. Władzę można nad kimś przejąć również wykorzystując jego „prawdziwe imię”. Tak właśnie dzieje się w przypadku Lebannena czyli Arrena, który ze strachu prze mrocznym sobą porzuca schronienie w wiejskim domku. Cob, którego celem jest życie wieczne, omamia młodego księcia, ten o mało nie zabija Geda. Arcymag przeżywa i co więcej, udaje mu się naruszyć kontrolę, jaką Cob sprawuje nad chłopcem, ale sam trafia do celi, w której już zamknięto Tenar. Na odsiecz, z magicznym mieczem, prowadzona przez dobrą część Arrena, śpieszy Tehanu czyli Therru. Razem z młodym księciem po ciężkiej walce udaje jej się ocalić Tenar i Geda. Podczas ostatecznej potyczki z Cobem Tehanu przemienia się w smoka. Film kończy się szczęśliwie, choć niejednoznacznie, nasi bohaterowie żyją, a śmierć złego maga sugeruje przywrócenie równowagi. Nic jednak nie jest wiadome na pewno.
Podszedłem do tematu bez obciążeń – nie znam cyklu „Ziemiomorze” i pewnie z tego powodu część wydarzeń pozostała dla mnie niezrozumiała – jak choćby czy Therru jest smokiem czy człowiekiem, co strasznego stanie się w wyniku zachwiana równowagi, które właśnie nastąpiło, czemu walczące smoki stanowią zły omen itd. Niesłuszny zarzut stawia jednak recenzent z „Dziennika”, który filmu najwyraźniej osobiście nie widział, odnośnie niezrozumiałego zachowania Arrena względem swojego ojca. Moim zdaniem mamy do czynienia z filmem „momentów” chwilami, bowiem czujemy rodzinną atmosferę innych produkcji japońskiego studia, by zaraz znaleźć się w mocy cienia. Scena, kiedy Arren odcina ramię złemu magowi Cobowi za pomocą świecącego miecza, automatycznie skojarzyła mi się ze sceną a la „Gwiezdne wojny”, lecz był to jedyny moment wywołujący cyniczny uśmiech. Jak przystało na fantasy , mamy tu smoki (czemu tylko trzy?) i czarodziei (jednego dobrego arcymaga Krogulca i jego zły odpowiednik złego Coba). Ged pędząc nocą na „koniu” przez pola wygląda jak błyszcząca kometa, a jego pojawienie się we wrotach „złego” zamku przypomina kadry z Gandalfem dosiadającym Cienistogrzywego. Cob wygląda zniewieściale i nosi buty na obcasie. Może dlatego jest taki zły, bo ponoć są bardzo niewygodne. Podobno bohaterem „Opowieści z Ziemiomorza” jest Krogulec (Ged), ale moim zdaniem ważniejszy wydaje się Arren zmagający z „cieniem” zrodzonym ze strachu i świadomością morderstwa własnego ojca, do którego ten go pchnął. Z tego filmu dowiedzieć się możemy, że smoki (jeśli Therru naprawdę jest jednym z nich) nie potrafią zbyt dobrze śpiewać, zwłaszcza a capella.
Pomimo tych wszystkich niedociągnięć proponuję spojrzeć na film przychylnym okiem. Po pierwsze to debiutanckie dzieło i jeśli autor wyciągnie właściwe wnioski, kolejny film powinien być dużo lepszy. Po drugie fantasy to trudny temat, o czym świadczy niewielka liczba tytułów poruszająca tą tematykę, więc trzeba być wyrozumiałym i nie krytykować szczegółów. Po trzecie przygotowując adaptację zawsze naraża się na krytyczne porównania. Sama Ursula Le Guin skomentowała ją tak: „To nie moja książka. To twój film. To dobry film”. Skrytykowała więc „Opowieści z Ziemiomorza” nie jako film sam w sobie, lecz jako pozycję odbiegającą od stworzonego przez nią świata. Sumując, gdyby nie patrzeć przez pryzmat studia, z jakiego pochodzi, uznałbym pewnie film za dobry. Jednak nie sposób uniknąć porównań. Tak więc jest to po prostu kawałek rzemieślniczej pracy, lecz brak w filmie artyzmu, do którego studio Ghibli przyzwyczaiło. Warto jednak zapoznać się z debiutancką produkcją i czekać na jeszcze lepsze w przyszłości.
Najnowsze informacje: kultura
24.05.12, 09:05
23.05.12, 23:05
23.05.12, 23:05
23.05.12, 23:05
22.05.12, 23:05
Konkursy
do 21.06.12
Zaprszamy do konkursu w którym można wygrać trzy egzemplarze książki.
Kalendarium
Dziś jest 24 maja 2012
Konferencje
Celem warsztatów jest zapoznanie uczestników z różnorodnymi metodami zarabiania na rynku mobilnym.
22 i 23 maja Polskę odwiedzi światowa czołówka specjalistów z branży marketingu wyszukiwarek internetowych.


Komentarze