30.05.07, 21:05
Wprost: Maksymiuk groził dziennikarzowi
"Zdejmij okulary, to tak cię strzelę, że cię własna matka nie pozna. A jak jeszcze raz będziesz za mną jeździł, to cię zastrzelę". Te słowa usłyszał kilka dni temu dziennikarz "Faktu" od wiceszefa Samoobrony Janusza Maksymiuka – dowiedział się tygodnik "Wprost".
"Zdejmij okulary, to tak cię strzelę, że cię własna matka nie pozna. A jak jeszcze raz będziesz za mną jeździł, to cię zastrzelę". Te słowa usłyszał kilka dni temu dziennikarz "Faktu" od wiceszefa Samoobrony Janusza Maksymiuka – dowiedział się tygodnik "Wprost".
"To prawda. To moje słowa" – przyznał się Maksymiuk w rozmowie z "Wprost" poseł. Do zajścia doszło w niedzielne popołudnie, które Maksymiuk spędzał wspólnie z partyjną koleżanką Sandrą Lewandowską. Z naszych ustaleń wynika, że dziennikarze "Faktu" najpierw zaczaili się na Maksymiuka i Lewandowską pod domem ich wspólnych znajomych. Późnej robili im zdjęcia podczas obiadu w restauracji.
Na koniec jechali za nimi samochodem. "Ścigali nas przez pół miasta. Ja przyspieszałem, oni też. Zwalniam, to i oni zwalniają. Zadzwoniliśmy więc na policję, że ktoś nas śledzi i żeby ich zatrzymali" – mówi Maksymiuk. Z jego relacji wynika, że policja zatrzymała obydwa samochody na rondzie Dmowskiego w centrum Warszawy. To wtedy Maksymiuk miał straszyć reportera "Faktu". "Byłem zdenerwowany. Zresztą nie byłem pewien, czy to dziennikarz. Widziałem tylko, że śledził nas jakiś samochód, a jego pasażerowi co chwilę celowali w nas jakimiś długimi czarnym rurami. Myślałem, że to karabiny. Jak okazało się, że to aparaty, to ich przeprosiłem" - tłumaczy.
Lewandowska, która jechała razem z Maksymiukiem, nie chce się wypowiadać na ten temat. Komentarza odmawia także Mariusz Kuczewski, jeden z dwóch dziennikarzy "Faktu", którzy śledzili posłów Samoobrony.
"To prawda. To moje słowa" – przyznał się Maksymiuk w rozmowie z "Wprost" poseł. Do zajścia doszło w niedzielne popołudnie, które Maksymiuk spędzał wspólnie z partyjną koleżanką Sandrą Lewandowską. Z naszych ustaleń wynika, że dziennikarze "Faktu" najpierw zaczaili się na Maksymiuka i Lewandowską pod domem ich wspólnych znajomych. Późnej robili im zdjęcia podczas obiadu w restauracji.
Na koniec jechali za nimi samochodem. "Ścigali nas przez pół miasta. Ja przyspieszałem, oni też. Zwalniam, to i oni zwalniają. Zadzwoniliśmy więc na policję, że ktoś nas śledzi i żeby ich zatrzymali" – mówi Maksymiuk. Z jego relacji wynika, że policja zatrzymała obydwa samochody na rondzie Dmowskiego w centrum Warszawy. To wtedy Maksymiuk miał straszyć reportera "Faktu". "Byłem zdenerwowany. Zresztą nie byłem pewien, czy to dziennikarz. Widziałem tylko, że śledził nas jakiś samochód, a jego pasażerowi co chwilę celowali w nas jakimiś długimi czarnym rurami. Myślałem, że to karabiny. Jak okazało się, że to aparaty, to ich przeprosiłem" - tłumaczy.
Lewandowska, która jechała razem z Maksymiukiem, nie chce się wypowiadać na ten temat. Komentarza odmawia także Mariusz Kuczewski, jeden z dwóch dziennikarzy "Faktu", którzy śledzili posłów Samoobrony.
Najnowsze informacje: prasa
26.05.12, 11:05
24.05.12, 18:05
24.05.12, 18:05
24.05.12, 18:05
24.05.12, 12:05
Konkursy
do 30.06.12
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
do 29.06.12
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
Kalendarium
Dziś jest 27 maja 2012
Media i kultura
1960 – Polskie Radio nadało pierwszy odcinek powieści radiowej "W Jezioranach" ; 1994 – odbyła się polska premiera filmu "Trzy kolory. Czerwony"
Konferencje
Celem warsztatów jest zapoznanie uczestników z różnorodnymi metodami zarabiania na rynku mobilnym.
22 i 23 maja Polskę odwiedzi światowa czołówka specjalistów z branży marketingu wyszukiwarek internetowych.


Komentarze