17.07.07, 20:07
Grzelak dementuje doniesienia prasowe
"W związku z wtorkowymi informacjami prasowymi dotyczącymi zakończenia współpracy Telewizji Polskiej z redaktorem Marcinem Leśkiewiczem oświadczam, że jedynym powodem naszej decyzji były niekorzystne dla niego wyniki badań wizerunkowych, zlecone przez TVP w maju 2007 r." - pisze w specjalnym oświadczeniu Jarosław Grzelak, szef Wiadomości TVP1.
"Wskazały one jednoznacznie, iż dziennikarz ten nie zdobył zadawalającego zaufania widzów, jest słabo rozpoznawalny i nie przywiązał do siebie widowni. Jednocześnie stanowczo zaprzeczam, iż podczas rozmowy z redaktorem Leśkiewiczem uzasadniałem decyzję o jego zwolnieniu „nieprawidłowym podejściem do zawodu dziennikarza”. Nie poruszyłem również tematu jego relacji z kierownictwem „Wiadomości” - czytamy w oświadczeniu Grzelaka.
Jak pisze dzisiejsza "Wyborcza", według dziennikarzy TVP, którzy rozmawiali z dziennikiem, po krótkim okresie liberalizacji polityki informacyjnej w "Wiadomościach" wrócono do sterowania informacjami, tak by były one korzystne dla PiS. Czuwała nad tym szefowa "Wiadomości" Dorota Macieja i Patrycja Kotecka, zastępczyni szefa Agencji Informacyjnej TVP. Podpadł im Leśkiewicz, który protestował przeciwko próbom cenzury.
"Gazeta Wyborcza" opisywała jak w relacji z pogrzebu Barbary Blidy, byłej posłanki SLD, która popełniła samobójstwo, gdy do jej domu wkroczyła ABW, kierownictwo "Wiadomości" nie zaprezentowało fragmentu przemówienia senatora Kazimierza Kutza, że Blidę "zabili ludzie o kamiennych sercach". Potem Macieja z Kotecką próbowały ocenzurować kazanie bp. Michalika, który zganił PiS za podejście do ustawy antyaborcyjnej. Nie chciały też, by w czołówce serwisu znalazła się informacja o usunięciu przez policję protestujących pielęgniarek z jezdni przed kancelarią premiera.
Jak pisze "GW", we wszystkich tych wypadkach spierał się z nimi głównie właśnie Leśkiewicz. "Prawie cały zespół napisał po tych incydentach list do prezesa Urbańskiego z prośbą o spotkanie. Prezes na spotkanie przyszedł z dyktafonem. Powiedział, że demokracja demokracją, ale jak się komuś nie podoba, to może się zwolnić. Kiedy Leśkiewicz spytał, co ma robić, jeżeli uważa, że coś jest sprzeczne z ideą obiektywizmu i niezależności dziennikarskiej, Urbański powiedział: Panie Marcinie, nie ma obowiązku prowadzenia "Wiadomości" w Rzeczypospolitej" - opowiada jeden z dziennikarzy "Wiadomości" "Gazecie Wyborczej".
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
Celem warsztatów jest zapoznanie uczestników z różnorodnymi metodami zarabiania na rynku mobilnym.
22 i 23 maja Polskę odwiedzi światowa czołówka specjalistów z branży marketingu wyszukiwarek internetowych.


Komentarze