13.09.07, 22:09
Badania Czarny PR: Prawdziwy PR niszczą politycy
Prof. Jerzy Olędzki, kierownik Zakładu Teorii Komunikacji Społecznej w Instytucie Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego oraz dr Dariusz Tworzydło, kierujący Zakładem Public Relations Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie byli inicjatorami projektu badawczego, którego zasadniczym celem było uzyskanie opinii środowiska na temat zjawiska tzw. „czarnego PR” oraz wizerunku branży w oczach jej przedstawicieli. Badania wykonane przez rzeszowski zespół badawczy na 322 przedstawicielach branży public relations dają także odpowiedź na pytania dotyczące tego, jak postrzegane są osoby pracujące w branży public relations w środowisku pozazawodowym i jakie działania mogą być najskuteczniejsze w eliminacji praktyk nazwanych "czarnym PR".
"Przeprowadzone badania pozwalają wysnuć wnioski dotyczące zjawiska zwanego czarnym PR, tego kto inicjuje takie nieetyczne działania i jak postrzega to zjawisko środowisko ludzi zawodowo zajmujących się kształtowaniem wizerunku. Szczególnego wymiaru nabiera to w kontekście rozpoczynającej się kampanii wyborczej. Badania potwierdzają wcześniejsze spostrzeżenia ekspertów , iż działania tzw. „czarnego PR” są najczęściej inspirowane z pobudek politycznych a nie biznesowych, a co za tym idzie, za działania nieetyczne i pozbawione przyzwoitości odpowiadają politycy. To oni również doprowadzili do tego, że ekspertów zajmujących się PR podejrzewa się o manipulacje i proponowanie nieetycznych zachowań. A przecież prawdziwy PR jest pozbawioną tych negatywnych pobudek działalnością" – stwierdził dr Dariusz Tworzydło, jeden z pomysłodawców badań.
Z badań dowiadujemy się także, że wielu ankietowanych ma złe samopoczucie z powodu krytycznego postrzegania ich środowiska przez inne grupy społeczne. Otóż badani zauważają, że ocenia się ich jako osoby zajmujące się ukrywaniem prawdy (43%), dostarczycieli licznych i pozytywnych publikacji prasowych (76%), czy też jako ludzi, którzy próbują podstępnie nakłonić innych do robienia rzeczy, których tamci nie chcą (32%). Z tym pejoratywnym obrazem swego zawodu korespondują niewątpliwie bardzo krytyczne oceny działalności propagandowo-zniesławiającej nazywanej „czarnym PR”. Badani rozumieją to pojęcie przede wszystkim jako „podejmowanie działań w celu zaszkodzenia interesom firmy (lub człowieka)” (60,4%), jako „posługiwanie się fałszywą, nieprawdziwą informacją” (57%), lub „negatywną propagandę o przeciwnikach i wybielanie samego siebie” (52,2%).
"Najbardziej zaskakujące co do rozmiaru występowania tego smutnego w ocenie zjawiska jest bardzo daleko idące przekonanie badanego środowiska PR-owego, że w Polsce jest wielu praktyków podejmujących się działań ukrywanych pod pojęciem „czarnego PR” (wśród aż 86% badanych). Potwierdzeniem jest kolejny fakt – trzy czwarte (76%) spośród badanych twierdzi, że osobiście zetknęło się z tego typu działaniami. Za działaniami tzw. „czarnego PR” stoją osoby uczestniczące w kampaniach wyborczych i politycy rządzącej koalicji albo sztaby wyborcze partii i kandydatów na urzędy państwowe. Wniosek nasuwa się tu oczywisty. W Polsce mamy do czynienia z ukrytą przed opinią publiczną działalnością dyfamacyjną nazywaną popularnie „czarnym PR” i to zjawisko będzie prawdopodobnie się jeszcze rozwijać wraz z często barbarzyńskimi metodami walki politycznej różnych ugrupowań i koterii politycznych. Wydaje się prawdopodobne, że politycy i ich sztaby wyborcze uznali to za dozwoloną socjotechnikę wyborczą. Jest przez nich inspirowana i wykonywana na ich zamówienie przez usłużne środowiska przyznające się (chciałoby się powiedzieć – niestety) do uprawiania zawodu PR-owca. Przypuszczalnie to propagandowe kuriozum nie jest do wyeliminowania, gdyż – jak to stwierdziła jedna z ankietowanych osób – podobne jest do prostytucji i będzie istnieć tak długo, jak długo będą płacący klienci. Jedynie wolny rynek mediów i społeczne potępienie może ten proceder ograniczać" – podsumował prof. Jerzy Olędzki.
"Nasuwa się jeszcze jeden komentarz. Politycy i uczestnicy wielu dysput medialnych starają się nas przekonać, że w polityce nie ma zachowań nagannych i każdy chwyt jest dozwolony, gdyż usprawiedliwia go szlachetny cel naprawy społeczeństwa i państwa. Związane są z tym próby manipulowania opinią publiczną poprzez używanie różnych chwytów propagandowych i odpowiedniej retoryki (najczęściej prawniczej i etycznej). Staje się bardziej zrozumiałe, że w sytuacji takiego zapotrzebowania rynkowego duże możliwości zatrudnienia mają specjaliści od „zbierania haków” na przeciwników. Są to fachowcy wiedzący jak komuś nadać stygmat przestępcy, człowieka o brudnych rękach, nieczystych intencjach, podejrzewanego o nieuczciwą działalność, krętactwo, łapownictwo, współpracę z tajnymi służbami itp. Nazywane to jest modnym, ale zupełnie nieprawdziwym terminem „czarny PR” – dodał dr Dariusz Tworzydło. Istnienie tego rodzaju działalności jest dowodem na wzrastające upolitycznianie public relations, na postępujące wykorzystywanie wiedzy i narzędzi PR do potrzeb marketingu wyborczego.
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
Celem warsztatów jest zapoznanie uczestników z różnorodnymi metodami zarabiania na rynku mobilnym.
22 i 23 maja Polskę odwiedzi światowa czołówka specjalistów z branży marketingu wyszukiwarek internetowych.


Komentarze