25.10.07, 21:10
Proces cywilny: Targalski kontra Olejnik
Przeprosin oraz 20 tys. PLN domaga się przed sądem wiceprezes Polskiego Radia Jerzy Targalski od dziennikarki Moniki Olejnik (Radio Zet). Przed Sądem Okręgowym w Warszawie ruszył w czwartek 25 października br. cywilny proces, jaki Targalski wytoczył jej za to, że w swoich programach pytała polityków o jego domniemane wypowiedzi na temat "usuwania gomułkowsko-gierkowskich złogów z Polskiego Radia" - cyztamy w depeszy PAP.
Wiceprezes Polskiego Radia uważa, że dziennikarka naruszyła jego dobra osobiste przypisując mu wypowiedzi, których - jak twierdził w rozmowie z dziennikarzami przed rozprawą - nie było, a przypisywanie mu ich jest dla niego obraźliwe. Prawnicy Olejnik i pozwanego wraz z nią Radia Zet mówią zaś, że dziennikarka w swych programach miała wręcz obowiązek pytać o tę wówczas głośną sprawę.
W jednym ze swoich programów "Gość Radia Zet", gdzie gościem był poseł Tadeusz Cymański (PiS) - Olejnik powoływała się na "Gazetę Wyborczą", która przytaczała rzekome słowa Targalskiego (wiceprezes PR w osobnym procesie pozwał także gazetę), zaś w programie "Siódmy dzień tygodnia" z udziałem polityków nie powoływała się na gazetę. Jej adwokaci twierdzą, że nie miała takiego obowiązku, co Targalski skomentował stwierdzeniem, że gdyby się powołała, nie byłaby pozwana. Przed sądem zeznawały dwie wezwane przez stronę pozwaną byłe dziennikarki Polskiego Radia - Maria Szabłowska (33 lata w Polskim Radiu) i Małgorzata Słomkowska (26 lat w Polskim Radiu). Obie stwierdziły, że nie odeszły z PR, lecz zostały wyrzucone przez Targalskiego.
"Ja nie jestem z pokolenia nagrywających, więc mam świadomość, że w tej sprawie jest moje słowo przeciw słowu pana Targalskiego" - powiedziała podczas procesu Szabłowska. Relacjonowała sądowi, że pod koniec 2006 r. w PR "korytarze" mówiły tylko o zwolnieniach grupowych i wiadomo było, że prezes Targalski wzywa na niemiłe rozmowy - podała PAP.
"Nie byłam pytana, czy chcę iść na emeryturę, lecz pan prezes powiedział mi, że muszę pójść na emeryturę" - zeznała Szabłowska. Najbardziej dotknęły ją słowa, jakie miał wypowiedzieć do niej Targalski, że w ramach restrukturyzacji w Polskim Radiu chce "oczyścić je z gomułkowsko-gierkowskich złogów" i że na radiowych korytarzach wkoło siebie "widzi same stare kobiety". Zapytana, czy słyszała, iż Targalski miał powiedzieć zwalnianej dziennikarce, która zaadoptowała dziecko, że "jak wzięła dzieci po pijaku, to jej problem" - Szabłowska potwierdziła.
"Myślałam, że coś znaczę dla Polskiego Radia po przepracowaniu w nim 33 lat. Chciałam popracować do 35 lat i odejść. Gdyby wtedy pan prezes powiedział mi po prostu, że muszę odejść na emeryturę i że mi dziękuje za to co zrobiłam dla radia, to bym odeszła. A tak - złożyłam sprawę w sądzie pracy" - powiedziała przed sądem Maria Szabłowska.
Z Polskim Radiem sądzi się również drugi świadek, Małgorzata Słomkowska. Według niej, Targalski wręczając jej wypowiedzenie motywowane zwolnieniami grupowymi, nie chciał podać powodu, czemu właśnie ona jest zwalniana. Dokument podpisała dopiero po wezwaniu przez wiceprezesa dwojga świadków. Jak twierdzi Słomkowska, Targalski powiedział jej, że "z tym nazwiskiem już dawno nie powinno jej być w Polskim Radiu".
Jak czytamy w depeszy PAP, spytana przez sąd o szczegóły Słomkowska wskazała na kwestie osobiste. Powiedziała, że jej nieżyjąca już matka (b. prodziekan wydziału dziennikarstwa UW) przyjaźniła się z matką Targalskiego, miała też pomagać w jego leczeniu, gdy w dzieciństwie ciężko chorował - ale pod koniec życia kobiety miały się pokłócić. 97- letni ojciec Słomkowskiej był zaś dziennikarzem "Trybuny Ludu" (m.in. korespondentem w Chinach) i do dziś pracuje w Trybunie. "I stąd ta nienawiść do mnie pana Targalskiego" - dodała.
Sąd odroczył proces do grudnia br.
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
Celem warsztatów jest zapoznanie uczestników z różnorodnymi metodami zarabiania na rynku mobilnym.
22 i 23 maja Polskę odwiedzi światowa czołówka specjalistów z branży marketingu wyszukiwarek internetowych.


Komentarze