05.12.07, 23:12
Urbański i Czabański na dywaniku przed komisją kultury
Prezesi Polskiego Radia i TVP, Krzysztof Czabański i Andrzej Urbański, odpierali - przed sejmową komisją kultury - zarzuty o polityczne manipulacje i naciski w kierowanych przez siebie spółkach. Do spotkania doszło 5 grudnia br. Według prezesów posiedzenie komisji to "sąd inkwizycyjny" i "wyrok" na media publiczne. Przedstawiciele PO podkreślali, że ma to być koniec "agonii" publicznych mediów - cyztamy w depeszy PAP.
Posłowie komisji kultury zadawali wiele szczegółowych pytań. Chcieli wiedzieć m.in., czy to prawda, że dziennikarze TVP są zastraszani, cenzurowani i manipulowani politycznie, a także czy prawdziwe są medialne doniesienia o "korumpowaniu" dziennikarzy "Wiadomości". Pytali też, ile procesów wytoczyli Polskiemu Radiu pracownicy zwolnieni za kadencji obecnego zarządu.
Jednym z powodów zwołania posiedzenia według przewodniczącej komisji Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej (PO) były doniesienia medialne, jakoby wiceszefowa Agencji Informacji Patrycja Kotecka miała wywierać naciski na reporterów, by przygotowywali materiały kompromitujące PO. "Nie znam dokonań pani Patrycji Koteckiej jako dziennikarki i też nie wiem, czy informacje, jakie do opinii publicznej docierają, są prawdziwe. Dlatego poprosiłam prezesów obu spółek, aby przedstawili informacje o wszelkich ruchach personalnych w ostatnim półroczu" - uzasadniała Śledzińska-Katarasińska.
Prezes TVP odpierał zarzuty medialne. "Nie było żadnych takich faktów za mojej prezesury (...), nie zastraszałem, nie cenzurowałem, nie wyrzucałem z pracy, nie podsłuchiwałem etc. etc." - mówił Urbański. Jednak odmówił odniesienia się do publikacji. Jednocześnie zapewnił, że w telewizji publicznej nie ma komisarzy politycznych, a każdy z emitowanych programów powstaje podczas pracy zespołu i nigdy nie było materiałów zamówionych, aby zaszkodzić konkretnym politykom.
Prezes PR również odrzucał liczne oskarżenia medialne. Odpowiadając na pytania o zwolnienia w Polskim Radiu, podkreślił, że redukcje w radiu były niezbędne, a zwolnienia odbywały się w porozumieniu ze związkami zawodowymi i w pierwszej kolejności obejmowały osoby mające uprawnienia emerytalne.
Wiceszef komisji Jerzy Wenderlich (LiD) złożył wniosek formalny, aby na kolejne posiedzenie zaprosić byłych dziennikarzy TVP, którzy publicznie podnosili zarzuty pod adresem Koteckiej. Mają to być: b. reporter "Panoramy" Piotr Glicner, b. prezenter i wydawca "Wiadomości" Marcin Leśkiewicz i b. reporter "Wiadomości" Łukasz Słapek.
Prezes TVP podsumował posiedzenie, że te kilka godzin dyskusji to "kompletnie stracony" czas. Szefowa komisji zarzuciła z kolei, że Urbański bawił się z komisją "w ciuciubabkę". Pytana przez dziennikarzy, jak odbiera słowa Urbańskiego, że w TVP nie ma komisarzy politycznych, powiedziała: "Myślę, że siedzi przede mną prezes największej telewizji w Europie Środkowo-Wschodniej i kłamie. Zapowiedziała też, że niedługo będzie gotowy, przygotowywany przez PO, projekt nowelizacji ustawy o mediach publicznych, który już w marcu, najpóźniej w czerwcu, pozwoliłby zmienić zarządy w tych mediach."
Podczas posiedzenia komisji dochodziło do spięć między Sledzińską-Katarasińską a dawną szefową KRRiT Elżbietą Kruk. Przewodnicząca komisji wielokrotnie upominała Kruk, kiedy posłanka próbowała zabrać głos poza kolejnością. Śledzińska-Katarasińska ostrzegła posłankę, że nie zawaha się wezwać nawet straż marszałkowską.
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
Celem warsztatów jest zapoznanie uczestników z różnorodnymi metodami zarabiania na rynku mobilnym.
22 i 23 maja Polskę odwiedzi światowa czołówka specjalistów z branży marketingu wyszukiwarek internetowych.


Komentarze