05.01.08, 20:01
Radio w 2007 roku: czas przejęć i spektakularnych transferów
Rok 2007 zapamiętamy głównie jako czas przejęć. Ad.point padł łupem Eurozetu i takie marki choćby jak: Antyradio czy Plus dołączyły do zbioru firmy. ZPR również nie próżnowały i w ramach szału zakupowego, sieć Wawa dołączyła do koszyka spółki. Nie można zapomnieć również, że Bauer sfinalizował zakup Brokera FM i tym samym przejął najważniejszą sieć w kraju.
Miniony rok dał się we znaki nadawcom lokalnym. Ostatnie lokalne stacje padały łupem wielkich sieci (np. poznańskie Radio RMI przeszło w ręce Eurozetu), a te jeszcze istniejące radziły sobie zazwyczaj gorzej niż w latach poprzednich. Z oferty Złotych Przebojów, jak i Roxy FM zniknęły definitywnie lokalne bloki programowe. W pierwszej pozostawiono jedynie informacje lokalne.
2007 rok to okazał się bardzo trudnym okresem dla pracowników rozgłośni. Płace w bardzo wielu stacjach zatrzymały się na kwotach sprzed kilku lat, a coraz więcej pracodawców nie radziło sobie z wypłacaniem pieniędzy na czas. Jakby tego było mało, to wielkie koncerny zaczęły zwalniać grupowo swoich pracowników (Agora).
Coraz gorszą z roku na rok ofertę programową przygotowują nadawcy komercyjni. Próżno szukać ciekawych projektów, nowych programów czy też rodzących się osobowości, które przyciągałyby słuchaczy. Poza dwoma wyjątkami - spektakularne trasfery radiowe - w branży radiowej było nadzwyczaj nudno. Szef programowy Antyradia Michał Figurski i showman Kuba Wojewódzki zmienili barwy i przeszli z Antyradia do sieci Eska Rock. Życzenia Wojewódzkiego „Szczęśliwego nowego Radia Zet” można jednoznacznie odczytać, że nie zaakceptowali nowego właściciela stacji albo właściciel stacji nie zaakceptował dwóch Profanów. Drugi transfer to zaskakujące odejście Marka NIedźwieckiego z Trójki do Złotych Przebojów. Takiego przejścia nikt się nie spodziewał.
Ostatnie 365 dni zapamiętamy również jako rok psucia wszystkiego co dobre lub co podobało się słuchaczom. Celowało w tym Polskie Radio, ale nadawcy komercyjni również nie chcieli zostać w tyle w tej konkurencji. „Naprawę” katolickiego Radia Plus rozpoczęto od wrzucenia do playlisty Dody, a Antyradio stworzone na bazie osobowości pozbyło się wspominanego przed chwilą duetu. Zresztą dla Eurozetu nie tylko Figurski i Wojewódzki nie chcieli pracować. Po kilku tygodniach pracy z firmą rozstał się Dawid Podhajski, który przeszedł do lokalnego Radia Kolor. Eurozet zdecydował również, że markę Radiostacja zastąpi Planeta. Powodem były słabe wyniki stacji.
Coraz lepiej radzi sobie na przekór wszystkiemu stacja dla wykształciuchów czyli TOK FM. Nieźle radziła sobie też sieć Wawa. Za te wyniki, decyzją ZPR może zostać zastąpiona przez Eskę Rock. Przeczy to logice, ale przez cały rok u wielu nadawców nie można było się jej doszukać.
Żadna firma jednak nie przebiła Polskiego Radia. Prawicowa ekipa zarządzająca spółką podkładała się gdzie tylko można. Pracę straciły gwiazdy Jedynki z Marią Szabłowską i Tadeuszem Sznukiem na czele. Pierwsza dziennikarka została zwolniona w nieprzyjemnych okolicznościach. Taka rzecz mogła się zdarzyć tylko u nas, bo w każdym cywilizowanym kraju nikt nie zwalnia gwiazd i osobowości bez powodu lub z powodu własnego "widzimisie". Mający słabe sukcesy w rządzeniu Jedynką satyryk Marcin Wolski został zastąpiony przez Jacka Sobalę, który to z kolei wcześniej sukcesywnie dobijał prawie do zerowego wyniku Radio Bis. Zniknięcie Wolskiego z Polskiego Radia do dzisiejszego dnia jest niewyjaśnioną sprawą. Po objęciu przez nowego dyrektora, z anteny zaczęły znikać kolejne znakomite nazwiska (choćby Marcin Wojciechowski, który przeszedł do Radia Zet). Jedynka po okresie burz wciąż nie wyszła na prostą, a antena pozostawia wiele do życzenia. Radio Bis ma zostać zastąpione przez Radio Euro, a radiowa Dwójka przekazała część częstotliwości Jedynce. Jedynie Trójka odżyła pod szefostwem Krzysztofa Skowrońskiego, choć i tu nie obeszło się bez m.in. próby zwolnienia Barbary Marcinie czy odejścia ikony stacji Marka Niedźwieckiego. Jednak nowe pomysły, ciekawe programy zgodne z misją radia publicznego (okazuje się, że jak się chce, to można), zatuszowały wpadki dyrekcji. „Ciekawie” było również w oddziałach regionalnych PR. W większości dochodziło do spięć między załogą a szefostwem z nadania. W wielu dziennikarze protestowali (wystarczy tu wymienić choćby Radio Kraków), ale i byli zwalniani z pracy. Elegancji i gracji nie zabrakło wielu szefom, którzy nie zwalniali dobrych dziennikarzy, tylko nie przedłużali im umów. Robili to z wewnętrznym przekonaniem i wrodzonym "wdziękiem".
Burzliwie było również wokół Radia Maryja. Radio upolityczniło się do granic możliwości udostępniając antenę poprzednim rządzącym. Zamiast jednoczyć – dzieliło. Biskupi zamiast rozwiązać sprawę stacji, bezwstydnie schowali głowy w piasek i przeczekują. Katolickie sieci – VOX FM i Plus nie osiągnęły sukcesu. Najciekawiej w dobrym słowa tego znaczeniu było w lokalnych, diecezjalnych stacjach. Okazuje się, że można robić wciąż niezły i ciekawy program (wystarczy wspomnieć choćby katowickie Radio eM).
Na rynku radiowym zaczęło się robić ciaśniej. Do gry zaczęły wkraczać stacje internetowe. Gadu Radio czy kanały z portfolio RMF-u („Miasto Muzyki”) sprawiły, że w obecnej chwili w sieci nadaje według naszych szacunków ok. 500 różnych kanałów. Jednak większość z nich to stacje z nadawanymi utworami non stop przeplatane jedynie jinglami. Playlisty układane są przypadkowo, a stacje w wielu przypadkach pojawiają się na chwilę.
Rynek reklamy radiowej też nie ma się najlepiej, zwłaszcza ten lokalny. Powszechnei stosowany dumping cen (np. w Krakowie jedna z sieci sprzedawała reklamy po złotówce) doprowadził w wielu regionach do załamania się lokalnych rynków reklamowych.
W 2008 rok branża radiowa wkracza z nadzieją, że gorzej już być nie może.
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
Do wygrania trzy egzemplarze książki.
Celem warsztatów jest zapoznanie uczestników z różnorodnymi metodami zarabiania na rynku mobilnym.
22 i 23 maja Polskę odwiedzi światowa czołówka specjalistów z branży marketingu wyszukiwarek internetowych.


Komentarze