17.05.08, 22:05
Teatr Stygmator: Ciotka Ironia z ptakami w tle
Teatr Stygmator z cyklu POEZJA I MUZYKA W OGRODZIE.
Kiedy się urodziłam, Ona już debiutowała. Zachwyciła ją Julia Capuletti. To o niej powstał pierwszy arkusz poetycki (1986). Ale gdyby ktoś pomyślał, że to kolejna poetka-romantyczka, to chyba by się mylił. Anna Wojnarska-Maińska, z wykształcenia architekt, pisarka i malarka, mówi charakterystycznym dla siebie, trochę nierealnym tonem na zupełnie rzeczywiste tematy.
Wieczór z cyklu Poezja i Muzyka w Ogrodzie, poświęcony tej krakowskiej artystce, poprowadziła Violetta Zygmunt, a interpretacji utworów poetki dokonała jej koleżanka po piórze – Marzena Dąbrowa-Szatko.
Anna Wojnarska-Maińska ma już na swoim koncie prawie dziesięć tomików i wielokrotnie była nagradzana w konkursach. Główną bohaterką jej utworów jest Ciotka Ironia. To ona mówi ustami poetki na setki tematów, czasem z błazeńskim uśmiechem, czasem przez łzy. Mimo to zawsze na pierwszym miejscu jest w tych wierszach człowiek. To on podlega przemijaniu i to o nim, o jego sprawach i przeżyciach mówi Ciotka.
Można by się zastanawiać, ile może powiedzieć Ironia i czy w ogóle jest w stanie oceniać, wartościować? Przecież powinna o wszystkim mówić nie całkiem serio. Ironia Anny Wojnarskiej-Maińskiej jest jednak specyficzna. Jest „kobietą podróżną” w czasie i przestrzeni, w przeszłość. Wszędzie jest przejazdem i dlatego właśnie tak wiele widzi, opowiada. Specyficzne jest to, jak zaznaczyła Marzena Dąbrowa-Szatko, że Ironia podpatruje świat zawsze z jakiejś drugiej strony, jak przez judasza. Nie jest uczestniczką wydarzeń, o których mówi. Dzięki temu ma do nich dystans. Dzięki temu symbol może tu istnieć obok konkretu.
Tak jak człowiek, tak i czas jest ciągle obecny w wierszach poetki. I to czas zawsze w kontekście jego upływu, zawsze nie w tym tempie, którego byśmy chcieli. „Zegary to maszynki do mielenia czasu”, który wolno, ale konsekwentnie upływa podczas pisania wierszy przez poetkę, ale podlega też pladze „zaraz”, bo dziś tak się spieszymy, że na nic nie mamy czasu i wszystko obiecujemy zaraz, później.
Nastroje towarzyszące oglądaniu świata ilustruje autorka swoimi obrazami. Są one dla niej tym, co wiersze, tylko w innej technice. Zaczynając malować, Anna Wojnarska-Maińska rzadko ma pojęcie, co będzie na końcu. Deformuje, przebarwia, dziwacznie ustawia. Przy pisaniu ma dużo większą dyscyplinę. Nauczył ją tego Jerzy Harasymowicz.
Obrazy malarki nie tylko są wyrazem jej emocji, ale też oddziałują na odbiorcę. Najlepszym dowodem na to i pochwałą dla autorki był los jednego z jej obrazów. Podarowała obraz z nibydrzewami i ptakami znajomej, której spodobał się on na wystawie. Po jakimś czasie musiała go jednak zamienić na inny, bo koleżanka oddała jej tamten ze słowami: „Zabierz te ptaki, bo nie mogę przez nie spać”. Takich dzieł, które nie dają odbiorcy zasnąć, życzyłby sobie chyba każdy artysta.
Poetka jednak od lat szuka „swojego” wiersza. Mówi, że tyle pisze, bo jeszcze go nie znalazła. Nad żadnym, który napisała, nie zachwyciła się do końca. Ale kto wie, może wtedy przestałaby pisać… a to byłaby z pewnością spora strata dla czytelników.
Kiedy to napisałam, zegary zdążyły zmielić kolejną porcję czasu. Opadła właśnie na podłogę. Może zdążę ją pozamiatać.
Teatr Stygmator.
POEZJA I MUZYKA W OGRODZIE – cykliczne programy poetycko–teatralne Violetty Zygmunt. Odbywają się w drugą i ostatnią sobotę miesiąca w Ogrodzie Botanicznym UJ, ul. Kopernia 27 w Krakowie. Najbliższe odbędą się: 31 maja 2008 r., w programie ”Elżbieta Zechenter-Spławińska przedstawia młodych poetów” (piwnica) i 14-go czerwca br. w ramach Święta Ogrodów (schody pod pergolą).
Zaprszamy do konkursu w którym można wygrać trzy egzemplarze książki.
Celem warsztatów jest zapoznanie uczestników z różnorodnymi metodami zarabiania na rynku mobilnym.
22 i 23 maja Polskę odwiedzi światowa czołówka specjalistów z branży marketingu wyszukiwarek internetowych.


Komentarze