22.11.13, 12:07
Akcja książki rozpoczyna się niby banalnie. Młoda polska dziennikarka, Kasia Katarasińska, wyjeżdża w lutym 2009 roku do Houston w Teksasie, gdzie podejmuje pracę jako reporter opisujący procesy wydobycia ropy, gazu ziemnego i produkcji energii elektrycznej.
Stany Zjednoczone początkowo wydają się zimną plątaniną parkingów i autostrad, jednak po jakimś czasie rozkochują w sobie Kaśkę i czytelników, odsłaniając swoje atuty- bogactwo kultur, religii, ludzkich charakterów, stylów muzycznych i tanecznych, krajobrazów, nieograniczone możliwości rozwoju zawodowego, niekończące się debaty polityczne i ekologiczne. Katarasińska jest między innymi świadkiem zmagań rządu Baracka Obamy z jedną z największych katastrof ekologiczno-paliwowych w historii USA - wybuchem platformy wiertniczej BP w Zatoce Meksykańskiej.
Dzięki „Pannie Huragan” można poczuć, posmakować i usłyszeć Amerykę, a przy tym nieźle się pośmiać, bo życie w USA okazuje się wcale nie być usłane różami. Służba zdrowia nie działa jak należy, a sporo kosztuje, autostradami wcale nie jest tak łatwo gdziekolwiek dojechać, a z Eskimosami na Alasce i rybakami w Luizjanie trudno się dogadać. Książka jest połączeniem chick-lit i literatury podróżniczej. Lekko się czyta, a jednak pozostaje w pamięci na dłużej.
Autorka, Katarzyna Klimasińska, na stałe mieszka w Waszyngtonie, gdzie pisze dla amerykańskiej agencji informacyjnej Bloomberg. „Panna Huragan” to jej pierwsza książka.
Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Videograf – Chorzów.