11.05.06, 21:28

Tomasz Kin i Dorota Szelągowska

Rozmowa z Tomaszem Kinem i Dorotą Szelągowską.

JANUSZ PALIWODA: Tomku, czy poza „Nakręconą nocą” masz jakieś doświadczenie telewizyjne?
TOMASZ KIN: Żadnego. Moim doświadczeniem telewizyjnym było odwiedzanie znajomych na planie i rozmowy o programie, ale zawsze w kulisach. Nigdy nie stawałem po tamtej stronie kamery, aż któregoś dnia okazało się, ze trzeba.

JP: Jesteś dziennikarzem radiowym. Co ci sprawia największą trudność w przeobrażeniu się w prowadzącego program w TVP?
TK: Żeby nie być zaspanym, żeby nie mieć spuchniętych oczu, źeby nie wyglądać źle. I chyba to jest największa trudność. Ja jestem nocnym markiem i rano bardzo ciężko mi jest się przemóc. Dlatego wstaję bardzo wcześnie, żeby jakoś się rozkręcić, rozruszać. Idzie mi coraz lepiej...
DOROTA SZELĄGOWSKA: On jest strasznie wesoły w życiu, a na antenie jest smutny, zły i odrażający [śmiech].
TK: Jestem zgryźliwym tetrykiem. Przyczajony tetryk, ukryty zgred. (śmiech)

JP: Dorota, jeśli chodzi o twoją karierę telewizyjną, zaczynałaś w „Rowerze Błażeja”...
DS.: Poszłam na casting w 18 - ste urodziny i zostałam na kilka lat. W końcu założyłam rodzinę i urodziłam dziecko. Potem były teledyski i praca producencka dla niezależnych firm, A ostatni rok spędzilam w TVN-nie jako scenarzysta przy „Tańcu z gwiazdami”, „Mojej krwi”, „Dzień dobry TVN”. I nagle nieoczekiwanie przyszła propozycja z Dwójki. Kompletna zmiana –do tej pory pisałam innym teksty, które mówili przed kamerą, teraz piszę je dla siebie. Przyjemna odmiana –zawsze mówię to czego oczekuje scenarzysta.
Na pewno dużo dała mi praca w TVN-ie to była wielka szkoła, dlatego, że uczyłam się od świetnych ludzi. Od Huberta Urbańskiego,Oliwiera Janiaka i przede wszystkim od Magdy Mołek, która jest dla mnie absolutnym zwierzęciem telewizyjnym, cudowną osobą i fantastyczną szefową w jednym. Uwielbiałam pisać dla niej teksty – świetnie się rozumiałyśmy –zawsze umiała wyłapać w nich najdrobniejsze smaczki

JP: Tomku, Michał Ogórek nazwał cię w jednym z felietonów „młodym wilczkiem dziennikarstwa”...
TK: „Młodym wilczkiem”? Tak mnie nazwał? Mam nadzieję, że chciał mi zrobić przyjemność... Ja Michała Ogórka uwielbiam i wielce szanuje. Traktuje to jako komplement. Ogórek to jest taki facet, który dla mnie, wciąż wytycza coś nowego, ważnego w polskim dziennikarstwie. Podziwiam go przede wszystkim za jego wycofanie, nigdy nie pchał się tam, gdzie zarabia się tylko pieniądze! To mistrz wycofania, spójrz czym sie dziś zajmuje i jaki mocny, ma to wplyw na ludzi, choćby audycje w Kino Polska... On robi tylko i wyłącznie to, co chce robić. Nie ma parcia na szkło. Facet, z którego my młodzi dziennikarze, winniśmy brać przykład. I to jest zero kokieterii, tylko szczera prawda.
Usłyszeć cokolwiek o sobie od Michała Ogórka z przymrużeniem oka, to super fajne wyróżnienie. Cieszę się, miło mi bardzo. Komplementowałem go kiedyś w radiu przez 2,5 godziny. Tak bardzo, że aż jemu było trochę głupio, teraz wyrównalismy rachunki (śmiech).

JP: Ogórek powiedział też mając na uwadze twoją audycję radiową czyli „Siedem Grzechów Głównych”, że rozmówca zirytowany wypada lepiej od tego spokojnego...
TK: To prawda. Zawsze to powtarzam do znudzenia. Kiedy kosmopolityzm, pretęcha, nadęcie, sztafaż wyuczonych odpowiedzi zostają za pancernymi drzwiami studia, kiedy siedzimy intymnie, patrząc sobie prosto w oczy, wtedy mogę sobie pozwolić na wbijanie szpilek, bo robiąc to, wiem ze sprowokuje do bardzo szczerej dyskusji! Subiektywizm, jest dzis niestety, czymś bardzo niechcianym, co wieczór zadaje sobie pytanie dlaczego? To zbrodnia, opowiadać o świecie w pierwszej osobie?
Kiedy mój rozmówca widzi, ze ja poprostu jestem jego ciekaw, ma jakąś wolę, determinację, żeby dyskutować, odpowiadać szczerze o tym co go męczy, co mu przeszkadza, o tym co mu się nie podoba, o tym jak jest naprawdę! Kiedy bedzie poirytowany, zrobi to z sercem z pasją.

JP: Dorota, w wywiadach często przedstawiasz się jako córka Katarzyna Grocholi, czasami dodajesz narzeczona Adama Sztaby. Podchodzisz do tego z poczuciem humoru, ale nie zaczyna cię to męczyć?
DS.: Ale ja jestem córką Katarzyny Grocholi i narzeczoną Sztaby! [śmiech]. Oczywiście boli mnie kiedy czytam gdzieś na forum: ”A to ta córka Grocholi, dlatego dostała tę robotę”. Zaczęłam pracę w telewizji w 1998 roku –moja mama nie nie była wtedy znaną pisarką. Przyszłam tutaj tak naprawdę z nikąd i przez cztery lata jednak prowadziłam program [„Rower Błażeja” – przyp. JP]. Mniej więcej w tym samym czasie kiedy zaszłam w ciążę i odeszlam z programu ona stała się Katarzyną Grocholą w jakimś sensie [śmiech]. Rzeczywiście przy pewnych sprawach jest mi łatwiej, natomiast nie przy tym żeby się dostać do programu. To nie jest tak , że każdy jest w stanie prowadzić program na żywo. To nie jest łatwe. Nie czuję się najlepsza w tym co robię. Nie mówię sobie: jestem fantastyczna, jestem wspaniała. Uważam, że jest to wyzwanie . Ale gdybym była w tym zła nie miałoby specjalnego znaczenia czyją jestem córką czy narzeczoną –po prostu bym wyleciała,
Nie jestem jednak odporna na takie komentarze –choć nie mam na nie specjalnie wpływu. Chyba muszę się z tym pogodzić,

JP: Masz bardzo ciepły stosunek do twórczości osób ci bliskich. O Adamie Sztabie mowisz, że jest geniuszem, że cieszysz się z jego sukcesow...
TK: Bo to prawda!
DS.: Bo on jest geniuszem!
TK : Każdy kto podważa talent Sztaby, to poprostu idiota!
DS.: Ja się strasznie cieszę z ich sukcesów, natomiast nie jestem bezkrytyczna. Tzn. u Adama jest trudno być krytycznym, bo naprawdę podoba mi się wszytsko co tworzy. Uważam, że jest geniuszem. Słowo Geniusz w tym wypadku to nie tylko ocena jego tworczości - Chłopiec, ktÓry w wieku 5 lat umiał na cymbałkach zagrać wszystko ze słuchu, a w wieku 7 lat komponuje jest geniuszem.
Nie podchodzę bezkrytycznie do książek mojej mamy, do filmu mojej mamy. Mówię jej wprost co myślę. Tak jak uwielbiam książkę „Nigdy w życiu” mniej lubię kolejne części. Bardzo lubię jej opowiadania. Z „Ja wam pokażę”wyszłam z poczuciem, że obejrzałam dobry film, ale wiele bym tam zmieniła.
Wierzę w moją mamę i wierzę w to co robi. Nie przejmuje się krytyką bo ma przekonanie do tego co robi. I taki sam jest Adam. Adam też ma poczucie, że robi coś dobrego. Ja bym nie umiała pracować po 17 godzin dziennie. W czasie realizacji rÓżnych projektÓw, np Tańca z gwiazdami on sypia po 4 godziny na dobę. Ja bym tak nie potrafiła. Podziwiam moją mamę, która jest w stanie napisać książkę i ją oddać [do druku – przyp. JP] i dla Adama, który jest w stanie w ciągu 10 tygodni zaaranżować około 90 numerów i w ”międzyczasie” wyprodukować komuś płytę. Nie mam takiej wiary w to co robię. Natomiast na tym chyba polega spełnianie się w pracy – to czyni nas szczęśliwymi.
TK: Rzadko się zgadzamy. Jak teraz się będziemy zgadzali i spijali sobie z dzióbków to wyjdziemy na kretynów, jakieś kokietujące trzpiotki telewizyjne. Na to sobie nie pozwolimy nigdy. Święte słowa, Dorotka powiedziała o matce i swoim narzeczonym.

JP: Trudno jest być menadżerem Adama Sztaby?
DSZ.: Bardzo trudno [pauza]. Z jednej strony jest to łatwiejsze, bo przebywamy ze sobą. Ja jestem w stanie od niego wyciągnąć więcej informacji niż ktokolwiek inny, bo on po prostu nie ma na nic czasu. Natomiast jest to męczące z tego powodu, że czasami za dużo rozmawiamy o pracy w domu, ale radzimy sobie z tym jakoś.
Jestem kobietą faceta, ktory jest superzdolny. Kobieta powinna być wsparciem, powinna też do przodu popychać to wszystko. Oboje wspieramy się w swoich rzeczach i fajnie jest.

JP: Czy ktoś z ekipy „Rowera Błażeja” oprócz Ciebie i Pauliny Chylewskiej zrobił jeszcze karierę?
DS.: Bardzo dużo ludzi pracuje w kulisach telewizji, piastują ważne stanowiska. Wiem, że Cyprian Ziąbski wydaje Oprawę Jedynki, Emilia Sobczyńska -Ziąbska w tej chwili prowadzi program dla młodych mam. Marcin Kamiński jest kimś ważnym w TVP Kultura, Michał Paciorkowski też robi parę programów a Marcin Migdalski jest realizatorem w TVN. Na wizji jest jeszcze Kasia Dydo. Ona prowadzi na Dwójce „Burzę Mózgów”.
Natomiast resztę spotykam co jakiś czas. Wszyscy właściwie poszliśmy w kierunku mediów, reklamy, firm producenckich.
Bo to była naprawdę niezła szkoła. Cokolwiek by nie mówić o tym programie. Nagle dzieciaki zostały wypuszczone na antenę i dostały 40 minut dziennie. Myśmy tam robili wszystko. Od felietonów przez wydawanie, prowadzenie i bardzo bardzo dużo nam to dało w sensie nauki. Ile masz osób w Polsce z kilkuletnim doświadczeniem prowadzenia, czy tworzenia programu na żywo? .

JP: Od czego to zależy, że jednym się udaje bardziej, a drugim mniej? Że ta droga kariery wygląda tak a nie inaczej?
DS.: Nic się nie dzieje bez przyczyny. Po pierwsze, jeżeli ktoś czegoś bardzo chce, to na jego drodze Pan Bóg stawia takie rzeczy, że mu pozwolą osiągnąć ten cel.
Ja nigdy nie czulam się świetną prowadzącą w „Rowerze....”. Nagle okazało się, że w „Pytaniu na śniadanie” się sprawdzam. Chylewska zawsze była fantastyczna. Paulina to jest talent, wielka determinacja, fantastyczna rzetelność. Ona poza tym robi, to co kocha bo głównie zajmuje się sportem I to widać, to się przebija przez ekran.
Czasami decyduje bycie w odpowiednim miejcu w odpoewiednim czasie. Nagle dostaniesz telefon pójdziesz na jakiś casting i coś się zaczyna dziać. Myślę, że część z nas zrezygnowała, nie chciała już pracować w telewizji. A ci, ktorzy chcieli coś tam robią. Poznajesz mnóstwo ludzi, nagle się okazuje że jest ktoś potrzebny i idziesz tam. Kilka osób asystowało realizatorom wizji już przy „Rowerze...” i w tej chwili spełniają się w tej dziedzinie, więc wszystko jakoś tam się kręci.

JP: Tomek, opowiedz o swoich radiowych początkach. Zaczynałeś w małej regionalnej stacji. Jak do niej trafiłeś?
TK: Był taki facet w Tarnobrzegu, Andrzej Wilgosz , który założył grupę teatralną. Ja w tej grupie teatralnej byłem. Wszysscy mieli wielki ambicje na szkołę aktorską. Graliśmy spektakle, mieliśmy w ogóle bardzo fajny zespół. Ten facet rozkręcał też "LELIWE", radio w ktorym wszystko się zaczęło Któregoś razu, taki dzisiaj mój wielki przyjaciel, Wojtek Zawada, przyszedł na próbę i kazał mi przyjść do radia. No i posadzili mnie, założyli słuchawki i kazali grać. I okazało się, że Tomek ma to we krwi i lubi bardzo i tak zostało.

JP: Potem z kumplami postanowiłeś podbić Warszawę. Ale jak to było: zapakowaliście się do busa z okrzykiem: Warszawa będzie nasza!?
TK: Nie, nie, nie...chodziło tylko o media, które będą spełniac wszystkie nasze oczekiwania, takie były tylko w Warszawie! . Moja narzeczona, Iwona Kutyna, najbardziej prominentna i niezwykła postać tego radia, tak samo jak Rafał Frejer, wyruszyli na podbój pierwsi, ja po nich. Potem jeszcze Michał Margański, Wojtek Zawada... Każdy miał wielka wolę, przebić sie, znależć swoje miejsce i tak sie stalo. Może przez to, do dzis trzymamy sie razem!

JP: Przed Antyradiem pracowałeś w wielu rozgłośniach: Radio Kolor, RMF FM, Eska, Radiostacja, ale tę ostatnią stację wspominasz najcieplej. Dlaczego?
TK: To był taki eter, w którym im więcej przemycałeś siebie, im bardziej chciałeś robić coś swojego, tym więcej było pola na to wszystko. To co się działo na antenie bardzo mi się podobało. To były czasy recesji, 100 płyt na godzinę, bum, bum, wszędzie jest format. Radiostacja była jedyną stacją, gdzie można było być soba i realizowac wszystkie swoje "dziwactwa", zaprosić Jerzego Dziwulskiego, z całym jego arsenalem, Bogusława Kaczyńskiego, który prawił o dobych manierach, albo panią, która będzie opowiadała jak się robi sex telefon i jęczała na antenie na przykład. (śmiech) Wszystko na co mieliśmy ochotę, można było robić. Oczywiście zarażając do czegoś ludzi, przedstawiając coś fajnego, innego! Dziennikarstwo radiowe to sztuka, no i w radiostacji tę sztukę można było uprawiać. Potem przyszła korporacja i wszystko umarło, raczej zostało zabite.

JP: Twoja audycja w Antyradiu miała już ponad 200 wydań, które wspominasz najmilej?
TK: Wszystkie. To nie jest kokieteria. Przychodzą tam ludzie, których ja jestem ciekaw. Po prostu chcę się spotkać z tymi ludźmi i o nich się czegoś dowiedzieć. To jest zwykła moja ciekawość i prywata, którą uprawiam na antenie. Kiedy zadzwonię do Ksawerego Jasieńskiego, powiem mu : „Dzień dobry, spotkajmy się na kawę”. To mi powie: „Wie pan co, za sto lat albo nigdy ”. Ale kiedy mówisz że jesteś z radia, to on przychodzi, włączamy mikrofony i gadamy.
Który program? Każdy daje coś innego, czegoś się o sobie dowiesz, czegoś się nauczysz. Ja mam totalny odjazd na ludzi. Ja najlepiej uczę się przy kimś. Dlatego nie mogę wybrać jednej najważniejszej. Oczywiście mam takie moje perełki, ale nie będę ci o nich mówił.
Było parę takich pereł, absolutna metafizyka pojawiła się w studio, to było cudo. Wypadaliśmy po tym programie, szliśmy jeszcze na piwo i z tymi ludźmi siedzieliśmy do rana i dyskutowaliśmy. Program się nie mógł skończyć. Już bardziej spotkanie, nie program. Program to przy okazji. Ważny jest układ towarzyski, kogo lubisz, cenisz i szanujesz. dobra książka, dobry program, dobra płyta, dobry koncert, dobra dyrygentura wychodzi przy okazji. Ważni są ci ludzie, z którymi ty chcesz dyskutować. Chcesz ich poznać, znaleźć jakiś wspólny środek. Dlatego każdy jeden mile wspominam.

JP: Przejmujesz się tymi opiniami, które krążą w Internecie o twoim programie że twoje wypowiedzi są nieprzejrzyste, że czytasz z kartki. Rusza cię to?
TK: Nie, to bzdury. Fora internetowe to są takie miejsca, w których na każdego można wylać wiadro pomyj. Nawet był kiedyś u mnie taki program w Antyradiu, że Internauci to tchórze.
DS.: Wolałabym żeby ktoś przyszedł i powiedział nam w twarz.
TK: Na ubitej ziemi, kiedy kamera albo mikrofon jest włączony. Wtedy dyskutujmy.
DS.: Ja bym chciała żeby taka osoba, która mówi, że „Ach ja gdybym była córką Grocholi czy chłopakiem Iwony Kutyny, to też mogła taki program prowadzić”, żeby przyszła z nami do studia i poprowadziła ten program.
TK: Mała różnica między nami czyli mną i Dorotką, a towarzystwem które wypisuje na nas jakieś paszkwile, jest taka, że to oni piszą o nas, a nie my o nich [śmiech]. Pierwsza zasadnicza, a druga że ukrywanie się pod jakimś „nickiem” , gdzie chowa się złość, frustrację , to jest zwykle tchorzostwo, z którego i tak nic nie wynika.
DS.: Krytyka jest potrzebna i mamy na nią ochotę. Gdyby ktoś napisał, nie podobało mi się to, to i to. OK. i ma prawo do tego, super. I ja mogę się do tego dostosować. Rzeczywiście może ten ktoś ma rację. Ale jeżeli ktoś pisze, że....
TK: ....że jesteś pretensjonalnym dupkiem albo głupią zdzirą, to masz ochotę poprostu przylożyc mu w twarz...
DS.:....na przykład. No to nie mam się do tego jak ustosunkować [śmiech].
DS.: Bardzo fajnie jest pisać krytykę, tylko ja bym chciała wiedzieć o co chodzi tak naprawdę. To są nasi odbiorcy, my dla nich robimy program, nie dla siebie.. I ja się z przyjemnością zastosuję do pewnych rzeczy, bo na pewno oni widzą więcej. Tylko ja chcę wiedzieć do czego....Fajnie jest czytać krytykę, tylko niech ona będzie konstruktywna., a nie opluwanie.
TK: Ja wolę czytać krytykę od ludzi, którzy mają o tym absolutne pojęcie.
DS.: Nie, Tomku! Robisz program dla widzów!
TK: Nie, nie, nie. Panie Tomku, to było extra, fajnie, to zasadniczo jest dobrze. A to, to i to było źle, to trzeba zmienić. Super, wobec takiej krytyki ja nigdy nie będę obojętny. Ale wylewanie jakiś pomyj.....

JP: W telewizji chyba często muisz gryźć się w język. W radiu jesteś dość ostry....
TK: W radiu ja mogę być w stu procentach sobą. Tutaj też mogę być sobą, ale w okolicznościach, w których pewne rzeczy nie przystoją.
DS.: Inny jesteś w kościele, a inny jesteś na imprezie. Natomiast dzisiaj chcę cię zabić za to, że zaśpiewałeś na melodię „Pan Jezus już się zbliża”, że Rafał Patyra już się zbliża.
TK: Ale to piosenka Piersi!.
DS.: Czasami pewne rzeczy są niepotrzebne.
TK: Po prostu nie potrafię się powstrzymać i koniec [śmiech]. Diabeł bierze górę. Ale wiesz co to nie jest jakieś bezczeszczenie, to nie jest opluwanie. To nie jest sytuacja obsceniczna. Tu nie chodzi o skandalizowanie. Nie chodzi o obrażanie czyichś uczuć. Ja też mam swoje uczucia, na miły Bóg. Jestem głęboko wierzącym chrześcijaninem. Kiedy głęboko wierzący chrześcijanin puszcza do kogoś oko, robi taką figurę, no to dlaczego ma to być jakiś wielki skandal, jakaś wielka jazda. Okładka „Machiny” tak samo. Co wy chcecie od Metza”?!
DS.: Ja uważam, że przede wszystkim nie można ranić. Nie muszę rozumieć dlaczego coś kogoś rani czy obraża, Ja mam to przyjąć do wiadomości.
TK: A ja się nie lubię dostosowywać.
DS.: Ale ja też uważam, że była przesadą okładka „Machiny”, chociaż podobała mi się jako sztuka. Gdybym to zobaczyła w galerii, to luz. Wchodzę z własnej woli.Jak na okładkę, która jest na wierzchu w każdym kiosku i zwykły człowiek jest narażony na to, żeby ja zobaczyć, to była przesadą.
TK.: I to jest piękne! Bo są ludzie, są momenty, są dyskusje, są zjawiska, wobec, ktorych absolutnie, nikt nie pozostanie obojętny! Zacytujmy wielkiego mojego idola, Franka Sinatrę: „Nie ważne co będą mówić, ważne żeby nazwiska nie przekręcali”. Emocje, emocje, emocje......
Nie ma nic gorszego niż obojętność. Jeżeli ktoś wobec tego co ja robię dla ludzi, będzie obojętny, to ja przeżywam dramat, wielką rozpacz. Dlatego wolę jak ktoś pluje na forum albo jakoś mnie chwali, nie pozostaje obojętny, wobec tego to co ja wykonuję na antenie. To jest wtedy dla mnie wielkie wyróżnienie. Ja staram się żeby to zawsze było dobre. Niekoniecznie ktoś tak może to interpretować, ale wiesz, program cały czas trwa. Ja nie założyłem na kołek swojego mikrofonu.
DS.: Ja się z tym zgadzam, tylko jestem za tym żeby nie robić takich rzeczy na siłę. To znaczy, że w „Pytaniu na śniadanie” nie muszę wygłaszać swoich wszystkich poglądów na rożne tematy, bo po co?. Natomiast dla mnie jest ważne to, aby nie ranić czyichś uczuć.
TK: Bardzo lubię i szanuję Dorotkę, bo tutaj nie ma nic na siłę. My tacy jesteśmy. My nie jesteśmy normalnymi ludźmi. Jesteśmy mocno walnięci (śmiech). Mamy swoje psychozy, neurozy, w ogÓle, dziwne jakieś fascynacje. Niecodzienni ludzie, niecodzienne okoliczności jakoś bodźcowały i determinowały tą naszą psyche. Gdybyśmy byli tacy spolegliwi i wszystko mieli gdzieś, nie szukali siebie, nie pielęgnowali tego swojego wnętrza to nie pracowalibyśmy w telewizji. Tym bardziej, że to ktoś zabiegał o nas, myśmy tu się nie dobijali drzwiami i oknami. To było tak, że ktoś się uśmiechnął, puścił oko, myśmy je odwzajemnili i jesteśmy na antenie.

JP: Dziękuję za rozmowę

Janusz Paliwoda, ur. w 1972 roku w Białymstoku. Polonista, prozaik poeta. Współzałożyciel Grupy Literackiej ETERNA. Poezję publikował m.in. w "Kartkach" i "Epei". Pod koniec 2003 roku zadebiutował powieścią pt. "Joint" (Wydawnictwo Dolnośląskie). Dziennikarz Agencji Prasowej MICROWAY MEDIA. Współpracuje z czasopismami lokalnymi i ogólnopolskimi oraz portalami internetowym. Wyspecjalizował się w wywiadach z pisarzami (m.in. z Sieniewiczem, Shutym, Huelle, Nowakowskim, Sową, Olszewskim, Siemionem, Witkowskim, Nahaczem, Kuczokiem, Grocholą, Odiją), które publikuje m.in. w "Lampie", "Arte","ArtPapierze", "Kurierze Porannym", "Gazecie Olsztyńskiej".

Komentarze

Powiązane

02.04.25, 14:42
| TV / VOD » informacje | prasa » informacje
Poranny Ring 7:50. Startuje publicystyczny format wideo live Super Expressu
2 kwietnia br. „Super Express” (Grupa ZPR Media) rozpocznie emisję nowego codziennego formatu wideo na kanale Super Ring na platformie You Tube. Gospodarzami godzinnego programu publicystycznego „Poranny Ring 7:50” będą Marek Balawajder, Karolina Pajączkowska i Wiktor Świetlik.
01.04.25, 14:00
| TV / VOD » seriale
I love this job. Nowy serial animowany od Animoon trafi do iTVN i MOMLI
„I love this Job” to nowy serial animowany na podstawie pomysłu Grzegorza Wacławka, w reżyserii Kasi Wilk i Ariny Sizovej, który został wyprodukowany został przez Animoon przy wsparciu Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, w koprodukcji z Letko, Piotrem Szczepanowiczem i EC1 Łódź - Miasto Kultury. Wkrótce trafi na platformy iTVN i MOMLI.
31.03.25, 20:46
| TV / VOD » informacje | internet » informacje
Korneliusz Rzeźwicki gospodarzem programu Pierwsza Druga w Trójce
28 marca br., kanał TVP3 rozpoczął emisję programu „Pierwsza Druga w Trójce” o meczach Betclic 1. i 2. Ligi.
31.03.25, 10:45
| TV / VOD » informacje
Mikołaj Roznerski gospodarzem polskiej edycji teleturnieju The Floor
Polska wersja teleturnieju “The Floor” zadebiutuje na antenie TVN. Gospodarzem formatu będzie aktor - Mikołaj Roznerski.
30.03.25, 17:04
| TV / VOD » informacje
My Happy Place. Nowy program podróżniczy CNN
CNN ORIGINAL ogłosił premierę i zaprezentował zwiastun nowego programu „My Happy Place”, w którym gwiazdy, m.in. Alan Cumming, Taraji P. Henson i Simu Liu, opowiedzą o swoich wyjątkowych azylach. Produkcja zadebiutuje 27 kwietnia 2025 r. i będzie emitowana w każdą niedzielę o godz. 22:00 ET/PT na CNN i CNN International.
30.03.25, 08:00
| TV / VOD » informacje
Kwiatki Polskie w Niedzielę. Nowy format Kwiatków Polskich w TVP Info i TVP2
W niedzielę, 30 marca br. zostanie wyemitowane premierowe wydanie programu Katarzyny Kasi i Grzegorza Markowskiego. „Kwiatki Polskie w Niedzielę”. Program będzie emitowany w niedziele w TVP Info o godz. 20:15, a powtórki o godz. 22:00 w TVP2.
29.03.25, 16:00
| TV / VOD » seriale
Lekarze na start. Produkcja Telewizji Puls w ofercie Netfliksa
26 marca br. w serwisie Netflix udostępniono serial „Lekarze na start” - produkcję Telewizji Puls. To pierwszy serial TV Puls dostępny w Netflixie.
28.03.25, 08:04
| TV / VOD » informacje
Elevents Sports podnosi ceny pakietów w serwisie streamingowym
25 kwietnia br. zacznie obowiązywać nowy cennik dostępu do serwisu online ELEVEN SPORTS. To pierwsza zmiana cennika od momentu uruchomienia platformy dziewięć lat temu.
27.03.25, 15:00
| TV / VOD » informacje | kultura » muzyka
Falowanie i spadanie koncert dla Kory w TVP2
Koncert „Falowanie i spadanie – pamięci Kory” to muzyczne wydarzenie upamiętniające Korę Olgę Sipowicz. Jest ono związane z nadaniem jej imienia największej hali studyjnej Telewizji Polskiej przy ul. Woronicza w Warszawie. Transmisja koncertu odbędzie się w piątek, 28 marca br., o godz. 20:45 na antenie TVP2.
27.03.25, 13:33
| TV / VOD » informacje
30 lat CANAL+ z polskim kinem. Urodzinowa kolekcja CANAL+
W ramach świętowania 30. urodzin CANAL+, 21 marca br. udostępniono kolekcję filmów, które powstały, m.in. w koprodukcji z CANAL+ Polska. Zaplanowano również cykl na CANAL+ PREMIUM przez kolejne 30 piątków.