30.03.16, 12:00
Rafał Syska: Jeśli pojawi się dofinansowanie z PISF-u, to następny numer "EKRANów" zostanie wydany
Z Rafałem Syską, redaktorem naczelnym magazynu „EKRANy” o obecnej sytuacji czasopisma i jego przyszłości, rozmawiała Paulina Richert.
Paulina Richert: Na początek warto byłoby zacząć od tego - jak narodziły się „EKRANy”? Skąd wziął się pomysł na taki magazyn?
Rafał Syska: Sądzę, że wziął się z poczucia braku, przekonania, że takiego magazynu po prostu nie ma i jest na niego zapotrzebowanie. Starałem się ulokować to pisma między środowiskiem akademickim a krytycznofilmowym, z bardzo silnym akcentem kinofilskim. Wzorcami były: „Cinema Scope” w Kanadzie czy „Film Comment” w Stanach Zjednoczonych.
PR: Do kogo kierowane są „EKRANy”?
RS: To bardzo ciekawe pytanie, bo szczerze mówiąc, chyba nie kierowaliśmy się do nikogo konkretnego. Oczywiście musiał być to ktoś, kto jest zainteresowany kinem. I choć nowoczesna kinofilia jest raczej jest już kinofilią Internetu, to wydawało nam się, że możemy zarówno trafić do tych, którzy są filmoznawcami, uczestnikami wakacyjnych festiwali, krytykami i recenzentami, a przede wszystkim tymi, którzy są zainteresowani w ogóle współczesną kulturą i filmem.
PR: Ostatnio media obiegła informacja, że „EKRANom” nie została przyznana dotacja z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jak dużą rolę w finansowaniu ma właśnie ta dotacja?
RS: To jest fundamentalna rola, co dotyczy nie tylko „EKRANów”, ale tak naprawdę każdego czasopisma, które w warunkach polskich chce się utrzymać w ten sposób przy życiu. Jest niesłychanie trudno funkcjonować poza dotacją ministerialną, stąd też Ministerstwo od wielu lat prowadziło programy ministerialne, które wspomagają rozwój czasopism kulturalnych, artystycznych, społecznych i w tych właśnie programach uczestniczyliśmy. Od początku, kiedy tylko walczyliśmy o dotację, byliśmy bardzo wysoko cenieni. Otrzymywaliśmy szczególnie dużo punktów za wartość merytoryczną, a w tym roku okazało się znienacka, że otrzymaliśmy za wartość merytoryczną mało punktów i w konsekwencji nie trafiliśmy na listę ministerialną. Zresztą jesteśmy w dość prestiżowym, pięknym gronie niedofinansowanych czasopism, ale to marna pociecha.
PR: Czy można znaleźć jakieś racjonalne przyczyny dla tegorocznego braku przyznania subsydiów z Ministerstwa?
RS: Myślę, że pojęcie racjonalności jest niesłychanie subiektywne. Jestem przekonany, że dla ekspertów, którzy oceniali „EKRANy”, jakiś rodzaj racjonalizmu się musiał pojawić. Nie jest to jednak mój rodzaj racjonalizmu. Myślę, że trzeba byłoby się przede wszystkim spytać ich.
PR: Zostało złożone odwołanie od decyzji Ministerstwa. Kiedy można się spodziewać odpowiedzi?
RS: Odwołanie jest formalnością, najczęściej niemającą żadnych pozytywnych puent i happy endów. Jest to taka furtka, ale z tej furtki niewiele wynika. W zeszłym roku rzeczywiście była taka sytuacja, że kilka czasopism prawicowych nie otrzymało dotacji. Wówczas po dość dużym fermencie, który został z tego powodu wywołany, te odwołania miały szanse na szczęśliwe zakończenie. W tym roku nie ma fermentu, a zatem najprawdopodobniej to odwołanie nie przyniesie żadnego powodzenia.
PR: A czy są rozważane jakieś inne metody finansowania, np. crowdfunding?
RS: W polskim systemie crowdfunding jest mało, mimo wszystko, skuteczny dla zasklepienia tej ogromnej luki, jaką jest luka dofinansowań publicznych. System europejski opiera się przede wszystkim na grantach, które są grantami: samorządowymi, państwowymi albo unijnymi. W Stanach Zjednoczonych takie czasopismo jak „Film Comment” musi samo się utrzymać z prywatnych donacji, choć jest zarazem silnie osadzone w potężnej instytucji, jaką jest Lincoln Center, więc im jest łatwiej. Natomiast, w krajach europejskich tego rodzaju czasopisma funkcjonują dzięki dotacjom publicznym. Jeśli nie są afiliowane przy ważnej, silnej instytucji, która jest w stanie wyasygnować na działalność tego czasopisma dużych pieniędzy, na przykład: uniwersytet, Polska Akademia Nauk, jakiś instytut centralny, to jedyną ścieżką są fundusze centralne, czyli w naszym wypadku Ministerstwo i PISF.
PR: Zapytałam o crowdfunding, ponieważ na fanpage'u „EKRANów” na Facebooku pojawiła się sugestia skorzystania z crowdfundingu.
RS: To jest bardzo piękna, wzruszająca inicjatywa, którą oczywiście będziemy realizować w najszerszym możliwym stopniu. Stwierdzam tylko, że nawet jeśli crowdfunding odniósłby sukces, co byłoby naprawdę dla mnie bardzo pięknym dowodem na to, że „EKRANy” mają sens, to i tak realizacja „EKRANów” w tej formie, jaka była w zeszłym roku nie będzie mogła być zwieńczona powodzeniem. Jeśli PISF nie dołoży swojej cegiełki, a to była zawsze cegiełka o wiele mniejsza niż cegiełka ministerialna, to nic nie zrobimy. Jeśli PISF dołoży to będzie to kroplówka podtrzymująca przy życiu i pozwoli, wraz z innymi działaniami, na utrzymanie pisma, lecz na znacznie zwolnionych obrotach, bez koloru, ze zmniejszonym nakładem i z nadzieją, że w przyszłym roku sytuacja się zmieni i pozwoli na zdobycie dofinansowania.
PR: Jak widzi Pan przyszłość magazynu, czy „EKRANy” przetrwają?
RS: Przetrwanie „EKRANów” zależy od trzech czynników. Ten pierwszy został złamany, to znaczy czynnik dofinansowania, ale są jeszcze dwa fundamentalne filary. Po pierwsze: ludzie, którzy tworzą „EKRANy”, dwa: ludzie, którzy chcą, żeby „EKRANy” istniały, ponieważ je czytali. Dwa pozostałe filary są nienaruszone. Na dwóch filarach można się jakoś oprzeć z nadzieją na przyszłość. Natomiast one nie wystarczą, żeby „EKRANy” mogły funkcjonować w takiej formie, w jakiej istniały wcześniej. Wydaje mi się, że istnieje potrzeba przeczekania. Jeśli w przyszłym roku ponownie się nie uda otrzymać dofinansowania z Ministerstwa, to wówczas trzeba przeformułować to pismo i raczej szukać alternatywnych form jego funkcjonowania i osadzenia instytucjonalnego.
PR: Czy następny numer o Davidzie Lynchu wyjdzie?
RS: Prace musiały być wstrzymane z tego powodu, że po prostu nie mamy pieniędzy. Musimy już opłacić rachunki za poprzedni numer. To zawsze było tak, że każdy wydawca finansował pierwsze numery czasopisma, mając bardziej nadzieje, że otrzyma dofinansowanie, mając pewne przesłanki wynikające z doświadczeń zeszłorocznych czy z poprzednich lat. Proszę sobie wyobrazić, że decyzja ministerialna zwykle zapadała na przełomie stycznia i lutego, ale pieniądze wpływają na konto dopiero w sierpniu, więc przez pół roku trzeba zadłużać się, umawiać się z drukarnią, że opłata za faktury będzie później etc. W związku z tym ten pierwszy numer wydaliśmy i zbudowaliśmy sobie pewien bagaż zobowiązań, którym musimy podołać. Zatem numer lynchowski musiał zostać wstrzymany. Natomiast, jeśli pojawi się dofinansowanie z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, to oczywiście numer o Lynchu zostanie wydany – choć już w formie o wiele bardziej skromnej.
PR: Dziękuję za rozmowę.
Zgodnie z informacjami zamieszczonymi na stronie Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej z dnia 29 marca br., magazyn "EKRANy" został dofinansowany na kwotę 30 tysięcy złotych (z wnioskowanych 80 tysięcy). Dotacja została przyznana w sesji 1/2016 w programie Edukacji i upowszechniania kultury filmowej, w priorytecie Badań i rozwoju. Jest to kwota identyczna jak w 2015 roku.
Rafał Syska
Adiunkt habilitowany w Instytucie Sztuk Audiowizualnych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Historyk filmu i specjalista od kina współczesnego. Pomysłodawca, założyciel i redaktor naczelny czasopisma o tematyce audiowizualnej „EKRANy” (od 2011). Kurator wystawy "Stanley Kubrick" w Muzeum Narodowym w Krakowie (2014 – nagroda Wydarzenie Kulturalne Roku III Programu Polskiego Radia). W 2015 roku został dyrektorem nowo powstałego Narodowego Centrum Kultury Filmowej w Łodzi.
"EKRANy"
Pismo poświęcone różnorodnym zjawiskom współczesnego kina i mediów, wydawane w atrakcyjnej i nowoczesnej szacie graficznej, dystrybuowane w całej Polsce w wersji papierowej, a także za pośrednictwem platform cyfrowych. W magazynie publikują wybitni filmoznawcy i krytycy filmowi z całego kraju, reprezentanci różnych pokoleń i stanowisk badawczych, analizujący zjawiska związane z historią i teorią kina, filmem najnowszym, serialem telewizyjnym, grami wideo, kinem dokumentalnym i animowanym oraz media-artem.
Aktualnie nie mamy ofert pracy.
Dodaj swoją ofertęDo zdobycia jeden egzemplarz książki.
Zapraszamy do współpracy. Cena dodania do katologu od 149 PLN netto.
Komentarze