23.08.24, 12:00
Ilustrowane przysłowia - fajne rysunki
Mieliśmy kiedyś na naszym kursie na architekturę człowieka który nie tylko świetnie rysował w perspektywie ale wykonywał też genialne rysunki satyryczne. Ponieważ był kandydatem na architekturę to to musiał robić próbne egzaminy. Szybko zwrócił na siebie uwagę ponieważ jego rysunki był zawsze inne. To co rysował było z jajem i bardzo inteligentne. Na studia się dostał a my zlecaliśmy mu ilustrację do przysłów i cytatów. Obejrzyj co dla nas przygotował i delektuj się jego techniką.
Dlaczego warto jednak decydować się na architekturę
Będąc na drugim roku studiów na Wydziale Architektury Politechnik warszawskiej postanowiłem pojechać i porysować kościół Zbawiciela. Usiadłem sobie na wylocie ul. Mokotowskiej i zacząłem. Rysowanie z natury ma tę wspaniałą zaletę, że na żywo można obserwować jak "działa" miasto.
Dzień był piękny , słoneczny, wybrałem sobie miejsce w cieniu i przeszedłem do robienia szkicu. Dodam, że na taki plener przewiduję wiele godzin dlatego taszczę ze sobą wygodny fotel a jako wędkarz wybieram tzw. fotele karpiowe - są bardzo wygodne i można na nim siedzieć kilka godzin.
Kiedy rysunek zaczyna cieszyć autora
Po godzinie na kartce wyraźnie były już proporcje część detali, a ponieważ szło mi w miarę szybko praca zaczęła cieszyć. Tym bardziej ochoczo zabrałem się do roboty, zacząłem nakładać faktury materiałowe światłocień. Jest to ta faza rysunku kiedy człowiek jest już zadowolony z siebie a na dodatek jego próżność podbijana jest licznymi komentarzami przechodniów. Kiedy odbywałem kurs na architekturę --> https://domin.pl/ bałem się i wstydziłem tego ale z czasem nawet zaczęło mi to sprawiać frajdę.
Tajemnicza starsza pani
Kiedy rysunek osiągnął 80 % przewidywanego końca podeszła do mnie starsza pani i zapytała :
- Czy Pan jest z ASP ? Pytanie dość często zadawane więc kulturalnie odpowiedziałem :
- Nie, jestem studentem architektury na Politechnice Warszawskiej
- Aaa, pięknie Pan go narysował, to mój kościół parafialny. A ja sama mieszkam na ul. Mokotowskiej jeszcze od czasów przedwojennych. .... a wie Pan że ja też chciałam studiować architekturę. Ale moje życie potoczyło się inaczej.
Wojna wszystko przekreśla
- Maturę robiłam w maju 1939 roku. A egzamin na architekturę był miesiąc później. Nie czułam się na siłach żeby go zdać i bałam się że sobie nie poradzę. A wie Pan że przed wojną też były kursy na architekturę? Wyglądało to tak, że chodziło się do profesora do jego mieszkania a on prowadził lekcje rysunku dla grupy kandydatów.
- Profesor mówił, że dam radę i żebym spróbowała ale ja skrewiłam i postanowiłam zrobić to w kolejnym roku - to był straszny błąd.
Tajne nauczanie na WAPW
- Po wybuchu wojny nie myślałam o tym żeby iść na tajne nauczanie, a w szczególności na kursie na architekturę. Samodzielnie od czasu do czasu rysowałam sobie w domu tak dla przyjemności. Ciężkie to były czasy bo problematycznym było nawet zdobycie ołówków. - Śmieszne - niektóre rysunki mam do dziś.
Po 1945 roku kiedy cała warszawa leżała w gruzach przygnębienie i smutek były tak olbrzymie że wiele czasu poświęcaliśmy żeby przywrócić to miasto do używalności.
W 1946 roku podjęłam studia ma Politechnice Warszawskiej ale na innym kierunku. Skończyłam je i poszłam do pracy w Biurze Planowania Stolicy. Nie nienawidziłam tego ale w tamtym czasie nikt nie narzekał, nikt nie kręcił nosem.
Cały czas z sentymentem patrzyłam na gmach przy koszykowej 55 i na wychodzących z niego młodych ludzi z tubami, teczkami. I tak całe życie żałowałam, że nie poszłam wtedy w 1939 roku na egzamin na architekturę. Bo już sam fakt bycia studentką architektury doprowadziłby do tego ze po wojnie wiedziałbym gdzie mam wrócić.
Tę historię opowiadam wszystkim uczestnikom kursu na architekturę i do wielu z nich naprawdę przemawia.
Lęk przed krytyką
Żyjemy w takich czasach w których trzeba operować grafiką - memami. Poprosiłem więc Tomka żeby przygotował dla mnie rysunek pt. "Lęk przed krytyką" I dostałem coś takiego:
Prowadząc kurs na architekturę widziałem niejednokrotnie jak większa część uczniów była spięta. Kiedy podchodziłem do korekty widziałem w ich oczach lęk. Kiedyś postanowiłem coś sprawdzić i zadałem pytanie:
- Co Was najbardziej boli w edukacji i dostałem taką listę:
- Lęk przed krytyką - ludzie nagminnie boją się, że ktoś ich publicznie skrytykuje
- Publiczne wyśmianie - znamy to ze szkoły podstawowej czyli z czasu kiedy z chętnych do poznawania świata przedszkolaków zamieniamy się w osoby które nienawidzą szkoły
- Oceniania - ocena w polskiej szkole jest pewnym rodzajem wyśmiania i piętnowania
Wystarczyło wprowadzić taką atmosferę gdzie nie ma tych trzech elementów żeby kurs rysunku miał świetną atmosferę.
To właśnie ta atmosfera w naszej szkole rysunku jest wskazywana jako największa wartość.
Ciekawym jest też to co się dzieje z edukacją plastyczną u dzieci. Kiedy przedszkolakowi zadaje się arcytrudny temat "Narysuj swoją przygodę wakacyjną" to siada do rysowania pełen zapału. A potem coś się dzieje, że jako młodzieniec czy dorosły powtarza "Rysuję jak kura pazurem"
Perfekcjonizm - choroba która uznawana jest za zaletę
Sam jestem perfekcjonistą i teraz już wiem, że to jest szkodliwe. Perfekcjonista jeżeli nie uświadomi sobie że musi perfekcję trzymać w ryzach to będzie cierpiał. Oczywiście jak już uda mu się coś zrobić to jest to genialne. Ale raczej nie robi niż robi. Oto kilka zachowań perfekcjonistów:
- Nie siadam do pracy/rysowania bo wiem, że mam za mało czasu - nie będzie perfekcyjne. A perfekcjonista ma ten błąd poznawczy, że świat postrzega zero jedynkowo. I tak z boku nie widać co się dzieje w głowie perfekcjonisty - widać, że nie robi - i łatwo go ocenić - leń
- Już widzę, że to co robię nie będzie perfekcyjne - przerywam - perfekcjonista ma setki nieskończonych rysunków bo uznał że nie będą perfekcyjne.
- Nic dobrego w życiu nie zrobiłem bo nie jest perfekcyjne - a wystarczy pogadać z psychologiem żeby po paru sekundach powiedział ... "Życie toczy się w środku a nie skrajnościami". Profesor Leszek Kołakowski mawiał - "To co skrajne raczej nie jest zbyt mądre"
I właśnie dlatego poprosiłem Tomka o ten rysunek:
Postęp nie perfekcja
Powinniśmy mierzyć się do tego co było ostatnio i to u nas a nie patrzeć na perfekcyjne rozwiązania.
Kurs na architekturę w Dominie to nie tylko nauka rysowania. To też budowanie światopoglądu np. Techniką OMER czy Postawą Domina. Postawa Domina to zbiór mądrości z tysięcy lat i z wielu kultur. Jedną z takich naszych mądrości jest :
"Porównuj się ze sobą z dnia poprzedniego"
I na koniec ostatni rysunek satyryczny:
Jedno jest pewne, jeżeli nic nie robisz to nic nie osiągniesz
I do tego mamy taką ilustrację:
Tak więc ołówki w garść i do rysowania.
I naprawdę rozważ karierę architekta bo to piękny i prestiżowy zawód.
------------------------------------------------------------------------------
Główną grafiką do tego artykułu jest ilustracja powiedzenia:
"Każde grabie grabią do siebie"
Polecamy te kursy na architekturę:
Aktualnie nie mamy ofert pracy.
Dodaj swoją ofertęDo zdobycia jeden egzemplarz książki.
Zapraszamy do współpracy. Cena dodania do katologu od 149 PLN netto.
Komentarze